Trinny i Susannah - Specjalistki od rozbierania

Wywołały prawdziwą rewolucję! Z mało atrakcyjnych gospodyń domowych zmieniły się w ikony stylu. Pokazały, że można być sexy bez względu na to, jaki nosi się rozmiar ubrań.

Trinny i Susannah - Specjalistki od rozbierania fot. ONS
Teraz uczą tego inne kobiety. Ich programy „Jak się nie ubierać” oraz „Trinny i Susannah rozbierają” biją rekordy popularności na całym świecie. Jak one to robią?

Nikt nie rodzi się z wyczuciem stylu. Ale to umiejętność, której można się nauczyć. Bez względu na to, jaki człowiek nosi rozmiar ubrań, może wyglądać pięknie i seksownie. Trzeba tylko wiedzieć, co na siebie włożyć. Jak ukryć mankamenty figury i uwypuklić jej zalety”, przekonują Trinny i Susannah. I są najlepszym przykładem głoszonych przez siebie teorii. Mimo że obie pochodzą z tak zwanej upper class, czyli klas wyższych – Trinny to córka rekina finansowego z londyńskiego City, ojcem Susannah jest biznesmen i były doradca Margaret Thatcher – przez lata były idealnym przykładem tego, jak nie należy się ubierać. Kiedy spotkały się przed 13 laty na przyjęciu ówczesnego narzeczonego Susannah, hrabiego Lynleya, oceniły się wzajemnie wyjątkowo krytycznie.

Ten koszmarny kościotrup
„Co to za koszmar”, pomyślała wtedy o Trinny Susannah. Jak słusznie zauważyła, Trinny była płaska jak deska, miała obwisłą pupę, biust wielkości śladowej, a co najgorsze, nieproporcjonalnie do tułowia krótkie nogi. Na dodatek po ciężkich przejściach w dzieciństwie i młodości była jednym wielkim kompleksem. „Oprócz tego, że byłam zawsze przeraźliwie chuda, jako młoda dziewczyna cierpiałam na ostrą odmianę trądziku. Choroba ciągnęła się za mną do 29. roku życia”, zwierzała się Trinny. W końcu jakaś maść zapisana przez kolejnego lekarza, do którego zwróciła się o pomoc, usunęła krostki, ale zostawiła na twarzy Trinny blizny.  Po serii laserowych zabiegów, które miały je usunąć, wyglądała jak ofiara ciężkiego poparzenia. Nawet więc wtedy, gdy trądzik przeszedł, Trinny chodziła z włosami opadającymi na twarz, by ukryć zmiany. Gdy zdarzyło jej się spędzać noc z mężczyzną, wstawała wcześniej, żeby się umalować i nie pokazać bez makijażu. Musiała wcierać w twarz mocno nawilżającą maść. Żeby jej nie zetrzeć, leżała na plecach jak deska i tak zaczęły się jej kłopoty ze snem. Jak dziś przyznaje, zaczęła nawet pić, bo tylko w ten sposób mogła zapomnieć o tym, jak wygląda. Wkrótce była nałogową alkoholiczką i tylko cud sprawił, że udało jej się wyrwać ze szponów nałogu.

Trinny wstydziła się swojej kobiecości i albo ją tuszowała, albo przesadnie podkreślała. Kiedy szła do pracy do City, gdzie przeważnie pracują mężczyźni, zakładała mało seksowne garnitury. Prywatnie było jeszcze gorzej. „Trwoniła na ubrania mnóstwo pieniędzy. Trzeba było jednak wielu lat, żeby ją wyleczyć z pasji naśladowania stylu ubioru członków zespołów rockowych. Ogromne kolczyki nie pasowały do ogromnej czupryny, całość koszmarnego stroju podkreślona była pomarańczowym odcieniem pudru numer 7 imitującym samoopalacz i perłoworóżową szminką”, wspominała Susannah.


Jak pączek w maśle
Z Susannah było trochę lepiej. Apetyczna blondynka przynajmniej nie cierpiała na brak powodzenia. Po długim, ale też męczącym medialnie narzeczeństwie z synem księżniczki Małgorzaty, hrabią Lynleyem, była m.in. w związku z najsłynniejszym krykiecistą świata Imranem Khanem. W końcu wyszła za mąż za Stena  Bertelsena, który wylansował markę papierosów zwaną „Death” (śmierć). Dzięki temu, że jej teść Peder Bertelsen jest duńskim magnatem modowym, Susannah szybko weszła w świat mody. Pracowała z Johnem Galliano i Alistairem Blairem. Ale jak sama przyznaje: „Większość czasu spędzałam z trójką dzieci na wsi i wyglądałam jak kupa gówna”. Miała skłonność do tycia, a wszystko, co nosiła, podkreślało skutecznie jej krągłości: pokaźny biust i szerokie biodra. „Kiedyś zapytano mnie o to, kto jest najmniej stylową osobą. Odpowiedziałam, że ja. Bo zawsze z łatwością przychodziło mi ubieranie innych, ale nie siebie. Teraz jest już lepiej, ale musiałam nauczyć się, co do mnie pasuje, a co nie”, przyznaje Susannah. „Pod gustownie dopasowanym żakiecikiem z rękawem trzy czwarte kryło się ciało, które po urodzeniu dzieci rozciągnęło się ponad dopuszczalne granice i kompletnie wymknęło się spod kontroli. Jej brzuch można było pospinać zszywaczem, skóra pod pachami zwisała jak ogrody Babilonu, a piersi przypominały biust istoty nieludzkiej. (...) Zaś styl ubierania Susannah można było określić jako pomieszanie westalki ze starym pudlem”, rewanżuje się koleżance Trinny.

Moja droga przyjaciółka
Na szczęście dla Trinny i Susannah ich wspólni przyjaciele uważali, że dziewczyny przesadzają z tą wzajemną krytyką i pomimo animozji między nimi nadal zapraszali je na wspólne przyjęcia. „Nie mogłam zrozumieć, dlaczego przyjaciele nam to robią, ale dziś jestem im dozgonnie wdzięczna za ten upór. Trinny jest moją najlepszą przyjaciółką”, mówi Susannah.

Od tamtego czasu dziewczyny nieraz już bowiem bardzo sobie pomogły w życiu. Susannah bardzo wspierała przyjaciółkę w jej walce z bezpłodnością. „Kiedy zaszłam po raz trzeci w ciążę, nie wiedziałam, jak o tym powiedzieć Trinny. Nie wiedziałam, jak zareaguje. Na szczęście kilka tygodni później okazało się, że Trinny także spodziewa się dziecka. Cieszyłam się bardziej z tego niż z tego, że to ja jestem w ciąży”, wspominała Susannah. Potem jednak okazało się, że córeczka Trinny przyszła na świat ze zdeformowanymi nóżkami. Dopiero dzięki wieloletniej rekonwalescencji udało się tę wadę trochę skorygować. W tym czasie mąż Trinny Johny Elichaoff uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi motocyklowemu. Miał tak poważne obrażenia, że musiał przejść 20 operacji. Uzależnił się przez to od środków przeciwbólowych i leczył w klinice odwykowej w USA. „Nie wiem, jakbym przetrwała te straszne chwile, gdyby nie wsparcie Susannah”, opowiadała Trinny. Dziś po 13 latach przyjaciółki zastanawiają się więc nawet, czy nie ubezpieczyć się wzajemnie na wypadek swojej śmierci. „Namawiam Susannah na to od wieków. Kwota do zapłacenia jest absurdalna, jakieś 700 funtów miesięcznie. Ale chyba się zdecydujemy”, śmieje się Trinny. „A mówiąc poważnie, oczywiście jak w każdym związku miewamy dobre i złe dni. Często się kłócimy. Raz tak się posprzeczałyśmy, że musiał nas godzić mąż Trinny. Ale dziś nie wyobrażam sobie życia bez niej”, twierdzi Susannah.


Myliły się jaskółki...
Moda była tylko jedną z wielu korzyści, jakie odniosły ze swojej przyjaźni. Ale wyjątkowo ważną. „Niestety, mimo że ubranie jest tylko powierzchowną sprawą, ma w życiu ogromne znaczenie i może je bardzo zmienić”, mówią zgodnie. Najpierw Trinny i Susannah pomogły sobie.

Każda z nich była dla tej drugiej niczym zwierciadło. Pokazywała mankamenty i zalety figury, pomagała się ubrać. Efekt był na tyle imponujący, że dziewczyny postanowiły podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi kobietami. „Ci, którzy patrzą dziś na Trinny, uważają, że jest wyjątkowo dobrze ubrana i seksowna. Nie dostrzegają u niej wad, bo wie, jak je skutecznie ukryć”, zdradza Susannah. Woodall nosi bowiem tuniki, które maskują płaski biust, oraz długie spódnice optycznie wydłużające nogi. Z kolei wciąż jak na dzisiejsze kanony zbyt pulchna Susannah pokazuje się w luźnych sweterkach oraz spódnicach, pod którymi nie widać jej potężnych ramion, dużego biustu i szerokich bioder.

Najpierw porady Woodall i Constantine trafiły na łamy prasy. Obie nie tylko pisały teksty z poradami, lecz także występowały jako modelki. Na własnym przykładzie pokazywały, jak się nie ubierać i jak ubierać. Rubryka prowadzona przez w „The Daily Telegraph” w latach 90. biła rekordy zainteresowania. „Wtedy poczułyśmy, że znalazłyśmy swoją niszę. Chociaż w świecie mody byłyśmy odszczepieńcami, zachwalałyśmy rzeczy ze zwykłych sklepów, a wylewałyśmy pomyje na znanych projektantów, słuchano nas, a nie guru krawiectwa”, mówi Susannah. A Trinny dodaje: „Nie ma się zresztą czemu dziwić. Tom Ford musiał przecież pałać straszną nienawiścią do kobiet, projektując spodnie rurki. Zapytałam też kiedyś Karla Lagerfelda, jak śmie sprzedawać plastikową broszkę za 300 funtów. Nic nie odpowiedział”.

Terapia wstrząsowa
Wkrótce po triumfie w prasie dziewczyny stworzyły program „Jak się nie ubierać”, a potem „Trinny i Susannah rozbierają”, które stały się hitami także poza Wielką Brytanią. Występ w tych programach jest dla uczestniczek trudnym doświadczeniem. Najpierw autorki programu okrutnie rozprawiają się z ich garderobą. Drą porozciągane swetry, tną nożyczkami stare dżinsy, niszczą niemodne sukienki z poduszkami. Nie wszystkim się to podoba. Są tacy, którzy uważają, że to nie fair, kiedy „dwie dziewczyny z wyższych sfer, uczą »pospólstwo«, w co ma się ubierać”. Trinny i Susannah są jednak oburzone tymi oskarżeniami. Ich zdaniem to bowiem najlepszy sposób na wprowadzanie radykalnych zmian. „My bezwzględne?  Jesteśmy tylko szczere. A poza tym wyśmiewamy tylko ubrania, a nie osoby. Czasami to jedyna metoda, żeby ludziom otworzyć oczy”, mówią. A chętnych, by poddać się tym torturom, wciąż przybywa.

Po etapie destrukcji uczestniczki programu dostają rady od Trinny i Susannah oraz po dwa tysiące funtów na zakupy. I jeszcze nikt nie wyszedł po programie rozczarowany. „My same wciąż jeszcze mamy modowe wpadki”, zdradzają przyjaciółki. „Do dziś oblewam się rumieńcem na wspomnienie stroju, który założyłam na bal u Eltona Johna. Byłam po porodzie i wydawało mi się, że jestem szczuplejsza, niż naprawdę byłam. Miałam biust w rozmiarze H i potężne ramiona. Tymczasem wbiłam się w małą czarną z ogromnym dekoltem. Koszmar. Wyglądałam jak barmanka”, wspominała Susannah. Ale dzięki pracy i wytrwałości Trinny i Susannah udowodniły, że naprawdę każda kobieta ma szansę wyglądać wystrzałowo. I co najważniejsze – bez wizyty u chirurga plastycznego.

Tekst: Magda Łuków i Katarzyna Zwolińska / Viva
Jesienne trendy okiem stylistów
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (6)
/7 lat temu
obie jak lezby wyglądają
/8 lat temu
A Susannah wcale nie jest za pulchna,ani potężna!Ma świetne nogi.
/8 lat temu
A Susannah wcale nie jest za pulchna,ani potężna!Ma świetne nogi.
POKAŻ KOMENTARZE (3)