Seksowna od niechcenia

Chcesz wyglądać pociągająco? Nie staraj się za bardzo!

fot. ONS
Jak sądzisz, z kim większość facetów wolałaby spędzić wieczór – z piękną i elegancką Nicole Kidman czy Drew Barrymore, której daleko do doskonałości? Nasi koledzy zdecydowanie wybraliby Drew. Co z tego, że ma lekką nadwagę i zapomina o istnieniu grzebienia? Im mniej kobieta jest „zrobiona”, tym seksowniej wygląda – twierdzą. Ale nie dajmy się zwieść. Dziewczyna w typie mechanika samochodowego we flanelowej koszuli i bejsbolówce też nie jest szczytem ich marzeń.

Desperatki i perfekcjonistki
Każda randka to dla ciebie stres i godziny przygotowań? Idealny makijaż, uczesanie jak od fryzjera, lakier na paznokciach w najmodniejszym odcieniu? Jeśli tak, w kwestii wyglądu jesteś perfekcjonistką. – Ale perfekcyjny wygląd niekoniecznie jest pociągający. Na co dzień bywa to wręcz denerwujące – twierdzi psycholog Barbara Krajeńska. Drugi typ dziewczyn nadmiernie dbających o swój wygląd to desperatki. Za wszelką cenę chcą zdobyć faceta, więc nie ruszają się z domu bez kompletnego przebrania za uwodzicielkę (full dekolt, obcasy, mocny make-up). Są jeszcze kobiety gwiazdy. Zawsze ubrane według najnowszych trendów, wypielęgnowane, piękne do bólu. Nieosiągalne dla zwykłego faceta.

Wystraszeni i onieśmieleni
– Wszystkie te trzy typy budzą u mężczyzn lęk – tłumaczy Barbara Krajeńska. – Choć każdy w inny sposób. Mężczyzna, widząc kobietę gwiazdę, traci śmiałość. To tak, jakby spotkał w pubie Małgosię Kożuchowską lub Magdę Cielecką. Myśli: „To zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe”. Natomiast dziewczyna zdesperowana budzi w nim lęk, że randka z nią może okazać się zbyt zobowiązująca. Nikt nie lubi czuć się osaczony. A nie mając możliwości odwrotu… szybko ucieka. Z kolei urodowe perfekcjonistki wysyłają podświadome sygnały, że nie są spontaniczne i mogą być pozbawione fantazji. Jak zaproponować przejażdżkę motocyklem dziewczynie, która spędziła pół dnia w łazience, prostując włosy, tak by nie odstawał żaden kosmyk? Mężczyźni- naprawdę wyczuwają te zahamowania. Dziewczyny na luzie (lekko potargane, delikatnie umalowane) są bardziej przystępne i często mają więcej fantazji niż te perfekcyjnie „zrobione”. Ta, która potrafi ściągnąć buty, by wejść do fontanny, i dla której poplamiona winem bluzka nie oznacza końca świata, jest dla facetów bardziej sexy, nawet jeśli nie nosi rozmiaru 36.



T-shirt zamiast koronek
Czujesz się zdezorientowana, bo myślałaś, że czerwona szminka, mini i wysokie obcasy to coś, co kręci ich najbardziej? To oczywiście prawda, bo w takim stroju na pewno zwrócisz na siebie uwagę. Jednak najważniejsze jest to, jak ty się w nim czujesz. Jeśli jest to dla ciebie tylko coś w rodzaju przebrania, nigdy nie będziesz w nim sobą. Najbardziej seksowne są kobiety, które czują się seksowne. A to nie zależy tylko od stroju. Warto więc podkreślać swoje atuty, ale nie można zapominać, że ubranie, makijaż i fryzura nie są celem samym w sobie. Jeśli ubrana w superciuchy będziesz spięta i skoncentrowana na swoim wyglądzie, raczej nikogo nie oczarujesz.

Lśniące włosy, gładka skóra
Mężczyźni za najbardziej seksowne części naszego ciała uznają bynajmniej nie nogi i piersi, tylko lśniące włosy oraz gładką, apetyczną skórę. Badania prowadzone przez firmę Procter & Gamble – wykorzystujące metodę stosowaną do testowania czasu reakcji amerykańskich pilotów – wykazały, że w momencie pierwszego kontaktu wzrokowego oczy mężczyzny przez ułamek sekundy najpierw zatrzymują się na włosach. Jeśli są ładne i lśniące, kobieta automatycznie oceniana jest jako młodsza i bardziej seksowna. Na męskie zmysły niekoniecznie działa natomiast wyrazisty makijaż. Jest to uwarunkowane kulturowo. Mocny make-up większości facetów kojarzy się z ukrywaniem przez kobiety pierwszych oznak starzenia się i maskowaniem niedoskonałości urody. A nie jak nam – z jej podkreślaniem. Na pocieszenie warto też pamiętać, że to, co nam samym wydaje się wyjątkowo mało seksowne (np. odrobinę za grube uda), przez mężczyzn często bywa po prostu niezauważone.

Liczy się efekt
Bycie seksowną od niechcenia nie oznacza, niestety, że będziesz miała dla siebie więcej czasu. Tak naprawdę zrobienie makijażu typu „no make-up” trwa tyle samo co zrobienie wieczorowego. Lepiej jednak poświęcić czas i energię na zabiegi pielęgnujące skórę oraz włosy (inwestycja, która zaprocentuje w przyszłości) niż np. na tworzenie na głowie misternego upięcia. Nieważne zresztą, ile czasu spędzasz w łazience, przygotowując się do randki. Ważne, żebyś potem wyglądała olśniewająco i dobrze się bawiła.
Co Joanna Horodyńska mówi o swoim stylu?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
gość/8 lat temu
No nareszcie artykuł, w którym nie każą nam się pięknić na randki, uwodzić facetów i byś sexy nawet w pidżamie! To sa rady dla Nas PRAWDZIWYCH POLEK!!!