Rodowicz wydała 300 tysięcy na dwie sukienki!

Maryla Rodowicz jest znana ze swoich oryginalnych i ekstrawaganckich strojów. Ale wydawać na nie 300 tysięcy to chyba lekka przesada...

W tegorocznym konkursie Superjedynek Maryla Rodowicz bardzo się postarała. Ogromny nacisk położyła zwłaszcza na swój strój - na swoje dwie kreacje wydała około 300 tysięcy.

Oba stroje były wykonane na specjalne zamówienie. Prezentujemy najpierw strój przyozdobiony prawdziwymi włosami! Co prawda, Maryla powiedziała w wywiadzie dla "Faktu", że włosy zostały przefarbowane na potrzeby kolorystyki, ale... to zawsze ludzkie włosy.

Rzekomo strój ten jest inspirowany ludzkim układem mięśniowym. Cóż, my widzimy tylko pstrokate i włochate wielkie... plamy jaskrawych kolorów. Niemniej kostium Rodowicz powstawał przy ścisłej współpracy krawcowej i grafika - więc efekt, zważywszy na cenę, powinien nas powalić na kolana!

Powalił?

Drugi kostium, utrzymany w kolorystyce czerni, ma bardzo drogie elementy - szpony, naramienniki oraz spódnicę. Szpony Rodowicz wykonane były w Mediolanie, gdzie Rodowicz jeździła na przymiarki (jest się czym pochwalić, przyznajemy, dobrze, że Rodowicz nie przeznaczyła tych pieniędzy na działalność charytatywną, bo stracilibyśmy takie wspaniałe pokazy!).

Najpierw wykonany został gipsowy odlew dłoni Maryli. Na jego podstawie powstała konstrukcja pazurów. Potem do szponów dodano 35elementów, aby Rodowicz mogła poruszać palcami. Całość pozłocono.

Również sukienka i naramienniki były sprowadzone z zagranicy. Gratulujemy dobrze wydanych pieniędzy.

Zobacz też: Maryla marzy o ślubie

W poszukiwaniu płaszcza idealnego! 6 najmodniejszych modeli na jesień 2016
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
~iwonaz/5 lat temu
Mniejsza o kasę. Dla mnie to kokosy, ale ja stać. Uważam, że te kasę dobrze wydała, bo stroje te są świetne. Zresztą Maryla ma zawsze świetne stroje, które są niebanalne i super maskują jej tuszę. Młode wyjce powinny brać z niej przykład, bo często ich stroje sceniczne są do bani. Doda od nich odstaje, bo stroje ma na ogół świetne (nie przepadam za Doda, ale to muszę jej przyznać), może Maryla pożyczyła jej swego projektanta.