Polskie szafy: Różne ładne rzeczy

Estetka, nie tylko modowa. Jak sama mówi, na swoim blogu pokazuje rzeczy, które po prostu uznała za ładne. Oto Ania vel. Robaczek i jej różne ładne rzeczy.

Estetka, nie tylko modowa. Jak sama mówi, na swoim blogu pokazuje rzeczy, które po prostu uznała za ładne. Oto Ania vel. Robaczek i jej różne ładne rzeczy.

Twój blog nosi nazwę "Różne ładne rzeczy", jesteś modową estetką?
Jestem estetką, nie tylko modową. Lubię ładne rzeczy, ładne wnętrza, ciekawe ciuchy, designerskie gadżety i starocie wygrzebane z pchlich targów lub ze strychu. Z założenia mój blog miał po prostu pokazywać to, co uznałam za ładne. W 90% jest to moda, ale zdarzają się także posty dotyczące mojego mieszkania lub przedmiotów, które wyjątkowo mi się spodobały.

Od jak dawna blogujesz i skąd pomysł na blogowanie?
Bloga założyłam prawie dwa lata temu i była to spontaniczna reakcja na odkrycie blogów Baglady i Ryfki. Natknęłam się na nie przypadkiem i pomyślałam sobie, że blog to w sumie fajne miejsce, żeby się powyżywać artystycznie: nikt mnie tu nie kontroluje, wszystko jest moją koncepcją, mogę to zarówno schrzanić jak i rozwinąć; nie trzeba mieć znajomości, układów, a można przedstawić swoje spojrzenie na świat. Pomyślałam: fajne, spróbuję.

Prezentowane stylizacje nosisz na co dzień?
Tylko i wyłącznie. Nie chce mi się i nie mam czasu na zabawę w sesje stylizowane na bloga. Ja pokazuję po prostu to, jak się ubieram.

Zainteresowanie modą to raczej hobby czy styl życia?
Ja się w sumie nie interesuję modą jako zjawiskiem: nie interesuję się pokazami mody, nie znam nazwisk projektantów, nie oglądam Fashion TV i nie czytam Vogue'a itp. Jako estetka lubię po prostu ładnie wyglądać - to takie samo moje zboczenie jak to, że lubię ładnie mieszkać albo lubię zjeść ładnie podany posiłek.

Które polskie szafiarki, według ciebie, zasługują na szczególną uwagę?
Wszystkie te, które znajdują się na bocznym pasku mojego bloga! Linkuję je tam, aby nie stracić z oczu żadnego posta bo uważam, że dziewczyny (i chłopcy) radzą sobie świetnie. Co jakiś czas przeglądam polskie szafy w poszukiwaniu czegoś nowego i jeśli znajdę - aktualizuję listę u siebie. Prawda jest jednak taka, że te zjawisko stało się na tyle masowe, że perełki zdarzają się nieczęsto.

Utrzymujesz kontakt z innymi szafiarkami? Jeśli tak, to czy te relacje przenoszą się również do tzw. realu?
Tak, było kilka spotkań - wspominam je bardzo miło. Oczywiście zainteresowanie modą nie zawsze stanowi wytarczajcą podstawę do nawiązania jakiś głębszych relacji, ale bardzo często wtrakcie rozmowy twarzą w twarz okazywało się, że dziewczyny, które znam tylko wirtualnie w realu okazywały sie bardzo sympatycznymi osobami.

Gdzie się ubierasz?

Supermarkety, ciuchlandy, sieciówki, Internet, jakieś stare ubrania po mamie lub babci - nic nadzwyczajnego.

Skąd czerpiesz inspiracje? Kto jest dla ciebie ikoną mody?
Z własnej głowy. A odkąd rozpoczęłam blogowanie to także z Internetu. Czasami przeglądam kobiece czasopisma, albo przyglądam się ludziom na ulicy. To ostatnie jest szczegolną kopalnią pomysłów. Kiedyś na przykład widziałam na przystanku chłopaka, który był ubrany w niebieskie dżinsy, bialy T-shirt i miał fluroestencyjny pomarańczowy plecak oraz fluorestencyjną zieloną czapkę z daszkiem. Niby brzmi to mało spektakularnie, ale on wyglądał rewelacyjnie! Od tego momentu zaczęla się np. moja fascynacja strojami typu: jakiś basic + fluorestencyjny dodatek (dzięki czemu, nawiasem mówiąc, zostałam laureatką konkursu TrendsetEllka, a moje zdjęcie pojawiło się w Elle).

Kto na naszym polskim podwórku jest, według ciebie, dobrze ubrany?
Najciekawiej ubierają się chyba zwykli ludzie, bo "gwiazdy" często w pogoni za byciem gwiazdą wpadają w pulapkę przestylizowania. Poza tym ich otacza sztab stylistów, uprzejmych PR managerów różnych marek, projektantów nadsyłających prezenty...wszystko to sprawia, że nie wiem, co jest inwencją własną "gwiazdy", a co wypracowanym, wystylizowanym produktem. Ale jeśli miałabym wybrać, to z ciekawością obserwuję stroje Brodki, Kayah, Kupisza, Sochy, Janiaka, Wojewódzkiego.

Jak opisałabyś swój styl?
Robaczywy. Jeśli miałabym określić jakieś punkty stałe to są to na pewno: paski (dużo, dużo pasków, często różnokolorowych), kolor szary, sukienki, spódnice maxi oraz spektakularna, kolorowa biżuteria (przede wszystkim kolczyki oraz naszyjniki). Nie wiem czy to się kwalifikuje do jakiegoś stylu, z resztą to chyba nie jest aż tak istotne? Takie podejście do mody (szufladkowanie, klasyfikowanie) zabija trochę jej prawdziwego ducha, czyli fakt, że to powinien być impuls, spontaniczność, a nie chłodna kalkulacja.

Figlarna, błyskotliwa oraz zawadiacka - tak można określić bohaterkę bloga - różne ładne rzeczy... ale nie do końca. Z reguły stylizacje są kolorowe, pełne warstw, które budują historię - jej historię. Pozwala nam się z nią zaprzyjaznić, swobodnie podchodzi do pojęcia mody, aż tu nagle napotykamy na stylizacje, których nie powstydziałby się amerykański Vogue. Modnie, ciekawie oraz jeszcze ciekawiej - tak trzymać! - Magda Balul, redaktor działu Moda.

Fot. rozneladnerzeczy.blogspot.com

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)