Jej styl: Natasza Urbańska

To jedna z najpiękniejszych polskich gwiazd. Zawsze wygląda perfekcyjnie. Jak dba o siebie Natasza Urbańska? Dowiedz się.

fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo.pl
Uroda: Lubisz modę?
Natasza Urbańska: Uwielbiam, szczególnie naszych projektantów, m.in. Gosię Baczyńską, BohoBoco, Łukasza Jemioła, ZUO Corp, duet Paprocki & Brzozowski. Wizyta w ich pracowniach zawsze jest dla mnie wielkim wydarzeniem. Na premierze filmu "Bitwa Warszawska" miałam na sobie kreację od Łukasza Jemioła – asymetryczną, zieloną sukienkę uszytą ze skóry i jedwabiu. Wspaniale się w niej czułam.
U: Jakie ubrania nosisz na co dzień? Kiedyś mówiłaś, że lubisz dżinsy i T-shirty.
Natasza Urbańska:Mój nastrój w ciągu dnia w dużej mierze zależy od wyglądu. Dlatego, nawet kiedy mam wolny dzień, chcę wyglądać atrakcyjnie. Przyznam, że nadal można mnie spotkać w T-shirtcie i dżinsach, jednak coraz częściej chcę wyglądać elegancko również na co dzień. Lubię kupować oryginalne ubrania w butiku Flash przy ul. Mokotowskiej. Ale bardzo dużo mam także ubrań bez metki. Na rzeczy, takie jak torba zaprojektowana przez Stellę McCartney, którą noszę codziennie, mogę wydać sporo. Jest uszyta ze wspaniałej, szarej skóry i zawieszona na łańcuchach. Kiedy się zniszczy, na pewno kupię kolejną.
U: Jeśli buty to...
Natasza Urbańska: ...tylko szpilki. Ale żaden grzybek, czy klocek. Musi być wysoka, cienka szpilka. Ostatnio dziwiłam się siostrze, że raz w miesiącu kupuje buty. Ale kiedy zrobiłam rachunek sumienia, okazało się, że kupuję częściej od niej. Od lat mam słabość do szpilek. Nie sugeruję się markami, mam zarówno buty projektantów takich jak Zanotti, lecz także z sieciówek m.in. Asos. Lubię skórzane buty, np. włoskiej marki Vero Cuoio. Mimo że mają bardzo wysoki obcas, mogłam w nich biegać po rzymskim bruku. Są doskonale wyprofilowane i bardzo wygodne.
U: Słyszałam, że zajęłaś się projektowaniem ubrań i pracujesz nad własną marką?
Natasza Urbańska: To prawda, współtworzę nową markę odzieżowa wraz z Agnieszką Komornicką, która jest projektantką kolekcji. Znamy się od 17. lat, Agnieszka dba o moje ubrania podczas spektakli w Buffo, ubierała mnie do muzycznego przedstawienia "Przebojowa Noc", a także na oficjalne bankiety, w których uczestniczę. Jest również moją przyjaciółką, doskonale się rozumiemy. Nasza kolekcja jest już prawie gotowa, przygotowujemy się do pokazu, który odbędzie się w listopadzie.
U: Jak wygląda wasza współpraca?
Natasza Urbańska: Wychodzimy od projektu Agnieszki, ale kiedy dopinamy na mnie szczegóły, ja zawsze coś podwinę, zdejmę ramiączka, doczepię kawałek materiału. W ten sposób tworzymy końcową formę. Nawet nie przypuszczałam, jak bardzo mnie ten temat wciągnie. To niesamowita przygoda, która dodaje mi skrzydeł. Dziś przygotowywałyśmy kolejne cztery ubrania na pokaz, jestem po wielogodzinnych przymiarkach. Z zasady przymiarki są męczące, bo godzinami stoisz, a panie upinają na tobie materiał, ale zamiast zmęczenia czuję ogromną satysfakcję. Nie mogę się doczekać, kiedy nasze wzory znajdą się w mojej szafie. Mam nadzieję, że pokochają je również inne dziewczyny.
U: Jakiego rodzaju są to stroje?
Natasza Urbańska: To ubrania trochę wyjęte z męskiej szafy – garnitury, spodnie, ale w kobiecych odsłonach. Klasyka w nowoczesnym wydaniu. Trochę szalonych krojów, dużo asymetrii, a także niespodziewanych zastosowań materiałów. Tkaniny, które do tej pory były kojarzone z płaszczami, znajdą swoje zastosowanie na przykład w sukienkach. Materiały są przepiękne – wspaniałe kaszmiry, wełny. Przyznam, że stworzyłyśmy ubrania, których brakuje mi w szafie. Są to stroje do chodzenia na co dzień, ale jeśli doda się do nich elegancki dodatek – biżuterię, lub torebkę – można pójść na bankiet lub do opery. Bardzo mi się podoba sukienka uszyta z grubej wełny, która z jednej strony ma odkryte ramię, a na drugim duży, upięty rękaw. To jest nietuzinkowa, zwariowana, a przy tym elegancka moda. Ubrania przygotowałyśmy dla tych, którzy szukają alternatywy dla rzeczy dostępnych na polskim rynku.
U: Ile ubrań będzie zawierała pierwsza kolekcja?
Natasza Urbańska: Na pokaz mamy gotowych około 80 strojów. Zobaczymy, czy wszystko pokażemy, chcemy mieć z czego wybierać. W dniu pokazu zostanie uruchomiona strona internetowa, na której będzie można kupić ubrania. Na początku będą dostępne również w showroomach, ale z czasem stworzymy własny butik. Staramy się iść małymi krokami, dopiero uczymy się tego rynku.
U: Skąd pomysł, by stroje sprzedawać przez Internet?
Natasza Urbańska: Sama jestem internetową zakupoholiczką. Uwielbiam robić zakupy w tradycyjnych sklepach, ale nie mam na to czasu. Myślę, że wiele osób kupuje ubrania przez Internet, poza tym na zagranicznych stronach, można znaleźć naprawdę niepowtarzalne rzeczy. Chcę, by ubrania wyrażały moją indywidualność. Mam kilka fantazyjnych bluzek, które kupiłam przez internet i do tej pory nie wiem, czy dobrze je zakładam. Są tak uszyte, że można je nosić na wiele sposobów.
U: Na jakich stronach najczęściej kupujesz ubrania?
Natasza Urbańska: Jest ich bardzo wiele. Lubię zagraniczne strony, na przykład takie jak ssense.com, matchesfashion.com, zaglądam tez na polyvore.com i tam znajduję wszystkie sklepy internetowe, które mnie interesują. Niedawno odkryłam polską stronę z kolekcjami naszych projektantów, mostrami.pl. Lubię też oglądać modowe strony blogerów, takie jak theyallhateus.com lub to-young.tumblr.com. To nie jest tylko moda, to fajny klimat różnych miejsc na świecie. Oglądanie tych zdjęć mnie odpręża i inspiruje.
U: Lubisz Polę Negri? To dla niej obcięłaś i przyciemniłaś włosy.
Natasza Urbańska: O tak, do roli w przedstawieniu "Polita" zmieniłam fryzurę. Rola Poli Negri, wielkiej polskiej aktorki kina niemego, która zrobiła karierę w Hollywood, była dla mnie ogromnym wyzwaniem. Ta rola jest dla mnie nagrodą, ale też wielkim wysiłkiem i wyzwaniem. Bałam się, że jeszcze nie jest ten moment, martwiłam się, czy jestem gotowa, czy spełnię oczekiwania reżysera Janusza Józefowicza i kompozytora Janusza Stokłosy. Nadal pracuje nad rolą, bo taniec, śpiew i aktorstwo wymagają nieustannej pracy nad sobą.
U: Pola Negri również zaczynała jako tancerka, chyba macie ze sobą wiele wspólnego?
Natasza Urbańska: W życiu osobistym jesteśmy zupełnie inne. Ona była zapatrzona w siebie, liczyła się dla niej tylko kariera. Choć rzeczywiście zawodowo podobnie zaczynałyśmy, od tańca. Obie spotkałyśmy na swojej drodze mistrza, ona Ernsta Lubitscha, reżysera kina dwudziestolecia międzywojennego, który ją wykreował, stworzył. Ja mojego męża, który odegrał w moim życiu, również zawodowym, ogromną rolę.
U: Dziś znów masz jaśniejsze włosy. Kto o nie dba?
Natasza Urbańska: Iwona Bednarska, która współpracuje z Robertem Kupiszem. Iwonka ma doskonałe wyczucie koloru i tego, co jest teraz modne. Poza tym troszczy się, by moje włosy były zdrowe i zadbane. Ostatnio dzięki niej odkryłam markę Alterna. Używam szamponu i odżywki z linii Caviar. To są wspaniałe kosmetyki bez silikonów. Na początku moje włosy musiały się do nich przyzwyczaić. Lubię też odżywkę do włosów marki Aveda, której nie można kupić Polsce. Ten kosmetyk sprawia, że włosy są takie lekkie!
U: Jak przygotowujesz skórę przed występem w teatrze?
Natasza Urbańska: Używam rajstop w sprayu marki Sally Hansen. Kosmetyk jest matowy, dlatego mieszam go z balsamem z drobinkami marki Bielenda lub Eveline. Moim sprawdzonym kosmetykiem, który doskonale nawilża ciało, jest regenerujące mleczko do ciała Opatrunek dla skóry Garniera. Stosuję je zamiennie z naturalnym olejem kokosowym ze ekosklepów.
U: Masz ulubiony gabinet kosmetyczny?
Natasza Urbańska: Od lat chodzę do salonu Tina w centrum Warszawy. Z dziewczynami, które tam pracują, znam się od lat. Potrafią profesjonalnie wykonać manikiur i pedikiur w godzinę! Poza tym czuję się tam swobodnie. Ale z zabiegów kosmetycznych na twarz nie korzystam za często, bo szkoda mi na nie czasu. O cerę dbam sama w domu.
U: Jakich kremów używasz?
Natasza Urbańska: Często je zmieniam. Czasem używam mocniejszego serum z wysokiej półki, typu Estēe Lauder, a kiedy się skończy sięgam po tańsze, np. apteczne marki. Lubię także polskie marki kremów, takie jak Dermika, AA, czy Kolastyna. Zaglądam też czasem do perfumerii GaliLu, gdzie kupuję swoje perfumy Molecule 01. Dokładam do nich kropelkę mojego ulubionego olejku paczuli marki Ziepju Fabrika. W GaliLu niedawno odkryłam też świetną markę aesop. Skórę wokół oczu pielęgnuję kosmetykiem The Eye Balm La Mer. Na co dzień, poza kremem, stosuję wspaniały kosmetyk, Luminessence Bright Revelator Universal Greige BB Fluid marki Giorgio Armani. Nakładam go pod podkład. Doskonale odbija światło, ukrywa przebarwienia. Lubię też róż w tubce tej marki, nakładam go na policzki i usta.
U: Na scenie pracujesz ciałem, jakie masz sposoby na odprężenie zmęczonych mięśni?
Natasza Urbańska:  Kiedyś je zaniedbałam, nie zrobiłam odpowiedniej rozgrzewki i podczas próby do kankana, przygotowywanego do filmu "Bitwa Warszawska" nadwyrężyłam ścięgno. Następnego dnia było nagranie, a ja nie mogłam ruszyć nogą. Pomógł mi masażysta, doszłam do siebie, ale bolało piekielnie. Uśmiechałam się, choć czułam, że w nodze pali mnie ogień. Powoli przygotowuję się do sezonu teatralnego. Wróciłam do ćwiczenia pilatesu. Co drugi dzień biegam. Rano, nim moja córka Kalinka się obudzi, zakładam dres i biegam po lesie z naszymi psami.
U: Tańczyłaś z nadwyrężonym ścięgnem? Twarda jesteś.
Natasza Urbańska: Przez lata występowania na scenie różne sytuacje się zdarzały. Raz tańczyłam w obcisłych pantofelkach z wybitym palcem i potwornym bólem. Na scenie jest taka adrenalina, że nie czuje się bólu. Ciężka praca, niepowodzenia, poświęcenie i upór w dążeniu do celu, zbudowały mnie. Kiedyś wydawało mi się, że lepiej by było, żeby to wszystko – interesujące role, przedstawienia – szybciej się wydarzyło. Ale teraz rozumiem, że bez tej drogi, nie szanowałabym i nie doceniała tak bardzo tego, co mam.

Rozmowę przeprowadziła Katarzyna Zielonka z miesięcznika Uroda
Jak Joanna Krupa dba o swoją urodę
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)