Megan Fox: Jestem uzależniona od szminek

Magazyn „FHM” uznał ją za najseksowniejszą kobietę świata. Megan Fox doskonale zdaje sobie sprawę z własnej urody i umiejętnie ją podkreśla. Nikt nie przejdzie obok niej obojętnie.

fot. ONS
Swoją wyrazistą urodę zawdzięcza między innymi pochodzeniu – w jej żyłach płynie krew francuska, irlandzka i indiańska. Życiorys ma równie ciekawy jak pochodzenie. Uważana dziś za symbol seksu Megan dorastała w bardzo biednym domu. Mimo to już w wieku 5 lat rozpoczęła naukę aktorstwa i tańca. Gdy miała 10 lat, po rozwodzie rodziców, razem z matką, ojczymem i siostrą zamieszkała na Florydzie. Jak sama wspomina, nie była rozpieszczanym dzieckiem. „Miałam szlaban na wszystko (...). Byłam uziemiona przez całe swoje dzieciństwo”. W ten sposób wyrosła na zbuntowaną nastolatkę, która dużo lepiej dogadywała się z chłopakami niż z dziewczynami. I nie chodzi tu o relacje damsko-męskie, bo Megan w niczym nie przypominała seksbomby. Jak sama mówi, była przeraźliwie chuda, włosy miała ufarbowane na wściekle rudy kolor. Mimo wszystko niedługo potem jej urodę doceniła agencja modelek (zdobyła nawet kilka nagród). W 2001 roku Megan Fox zadebiutowała jako aktorka w „Wakacjach w słońcu” z siostrami Olsen, a w 2004 roku zagrała obok Lindsay Lohan w „Wyznaniach nastoletniej gwiazdy” i dołączyła do obsady sitcomu „Hope i Faith”. Rok 2007 przyniósł jej główną rolę kobiecą w „Transformers” Michaela Baya. Od tej chwili wszystkie obiektywy skierowano w jej stronę – stała się najbardziej pożądaną kobietą Hollywood.

Urodę Megan doceniano znacznie wcześniej – w 2005 roku pojawiła się na okładce magazynu dla panów „FHM” i znalazła się na stworzonej przez niego liście 100 najseksowniejszych kobiet 2006 roku. A jak wypadła w oczach kobiet? Redakcja magazynu „Heat” przeprowadziła ranking, w którym zapytano kobiety o najbardziej pożądaną sylwetkę. Fox znalazła się na szczycie listy, co następująco skomentował Julian Linley: „Zawsze wiedzieliśmy, że Megan Fox jest przebojem wśród mężczyzn. Ale zaskoczyło nas, że kobiety oceniają ją podobnie”. Kobiety jednak nie darzą jej sympatią, bo... jest zbyt ładna i zbyt pewna siebie. Dzięki swojej urodzie Megan wyprzedziła takie piękności jak Jessica Alba, Jennifer Lopez czy Angelina Jolie.

Jej wyrazista uroda nie wymaga mocnego podkreślania. A jednak Megan kocha mocny makijaż. Wygląda w nim bardzo seksownie, nieco wyzywająco. I o to jej chodzi – ona naprawdę lubi zwracać na siebie uwagę. Czy komukolwiek udało się zrobić zdjęcie Megan bez makijażu? Nigdy! Jak sama twierdzi, jest uzależniona od szminki na ustach. Bez względu na jaki kolor zawsze musi mieć je umalowane. Bez czego jeszcze nie rusza się z domu? Na pewno bez mocno kryjącego podkładu. Seksbomby też nie są idealne – Megan ma cały czas problemy z cerą: rozszerzone pory, popękane naczynka i krostki. Najważniejszy akcent jej make-upu to mocny, wyrazisty makijaż oczu: starannie wydepilowane, ciemne i nabłyszczone brwi oraz podkreślone i bajecznie długie rzęsy, które akurat nie są zasługą żadnej mascary, tylko podoklejanych kępek. Zestaw sztucznych rzęs to dla niej podstawa na co dzień. Na wielkie gale makijaż nie różni się bardzo od tego codziennego – jest nieco wyrazistszy. Usta, rzęsy i brwi zawsze grają główną rolę.

Megan jest jedną z nielicznych gwiazd,
które nie przywiązują zbyt dużej wagi do marek ciuchów. Na ulicy można ją spotkać w T-shircie kupionym w supermarkecie, dżinsach za 50 dolarów i klapkach Havaianas za 24 dolary. Ale na plażę potrafi też założyć bikini Prady, a na zakupy wyjść w sukience od ukochanego projektanta Marca Jacobsa. Na co dzień elegancki look nie należy do jej ulubionych. Fox kocha koszulki, które odsłaniają jej tatuaże i są obcisłe. Uwielbia też dodatki: okulary Versace, zegarki D&G i biżuterię (nigdy nie przesadza z jej ilością). Na gale Megan ubiera się tylko w sukienki od najlepszych projektantów. Podczas premier „Transformers” w różnych krajach świata Fox chwaliła się znakomitymi kreacjami: w Londynie pojawiła się np. w powłóczystej czarnej kreacji z głębokim wycięciem na plecach z kolekcji jesiennej 2008 Kaufmana Franco. Do tego stylu obowiązkowo czerwone usta, gładka fryzura lub seksowne fale i wysokie sandałki Christiana Louboutina.

O wojnie między Jolie i Fox mówi się w Hollywood od dawna. Po roli w „Transformersach” zauważono podobieństwo między aktorkami. „Nie zamierzam i nie muszę się do nikogo upodabniać. Mam swój styl” – mówiła od początku Megan. Starała się unikać porównań i za wszelką cenę podkreślała swój indywidualizm. Ale na kilku oficjalnych przyjęciach pojawiła się w kreacjach do złudzenia przypominających te, które wcześniej nosiła Angelina Jolie. „Angie świetnie się ubiera. Ma doskonałe wyczucie stylu” – chwaliła rywalkę. Później zaczęła podobnie stylizować włosy. Obiektem gorących dyskusji stały się również tatuaże obu pań. Nic dziwnego – obie aktorki mają je prawie w tych samych miejscach. Megan ma już dziewięć wzorów i – mimo krytyki – zamierza powiększyć swoją kolekcję: „Ludzie, którzy mnie nie lubią, mówią, że jestem tandetna, bo mam tatuaże. Te osoby powinny nieco poszerzyć horyzonty. Jest rok 2008, a nie 1950. Tatuaże nie są zarezerwowane dla marynarzy. Uważam, że są piękne, dlatego będę robić sobie kolejne (...). Jestem jak Angelina, bo mam tatuaże, ciemne włosy i wystąpiłam w filmie akcji? Dajcie spokój. Nie jestem następczynią kogokolwiek. Ja to ja!”

Podczas udziału w programie Davida Lettermana Fox przyznała, że odpowiada jej wizerunek seksbomby: „Większość kobiet w Hollywood to chodzące symbole seksu. To część naszej pracy. Jesteśmy produktem, a to jest element marketingu. W pewnym sensie wystawia się nas na sprzedaż, ale nie ma w tym nic złego”. Z drugiej strony Megan stara się przekonać wszystkich, że seksapil to nie wszystko i że jest skromną, „normalną” aktorką. Nie chce pojawiać się na wszystkich okładkach magazynów. Woli, aby podziwiano jej talent aktorski. W wywiadzie do „Esquire” narzeka, że większość ludzi postrzega ją jako pustą dziewczynę tylko dlatego, że jest ładna. W innym wywiadzie stwierdza: „Nie chcę ciągle być gościem w popularnych talk-show tylko po to, żeby przekonywać ludzi, że nie mam w głowie próżni (...). Traktujcie mnie poważnie! Jestem inteligentna. Potrafię mówić (...). Wiem, że nie muszę udowadniać, że nie jestem opóźniona w rozwoju, ale i tak robię to. Może to błąd...?”.

Szum wokół swojej osoby Megan zawdzięcza nie tylko nieprzeciętnej urodzie, ale też niektórym wypowiedziom. Fox nigdy nie owija w bawełnę, chętnie rozmawia np. na temat seksu. W wywiadzie dla miesięcznika „GQ” bez skrępowania opowiedziała o tym, że nie raz otrzymała propozycję roli w zamian za seks: „Nikt mi nie składał takich propozycji, gdy byłam nikomu nieznaną, aspirującą gwiazdką. Dopiero gdy zaczęłam pojawiać się na okładkach gazet, faceci zapragnęli uprawiać ze mną seks. Nawet hollywoodzkie legendy mi się naprzykrzały. Nieraz byłam podekscytowana, bo mogłam poznać reżyserów, których ceniłam. Im zależało jedynie na tym, żeby ściągnąć mi majtki”. Jednego nie można zarzucić Megan – niestałości w związkach. Od ponad 5 lat jest związana z Brianem Austinem Greenem (znanym m.in. z „Beverly Hills 90210”). To jej pierwszy narzeczony, w dodatku starszy o 12 lat. Podobno na początku roku para zerwała zaręczyny, a niedługo potem zaczęła chodzić na terapię. Jak było naprawdę? Aktorka przyznaje, że przeżywali kryzys związany z jej rosnącą popularnością i spadkiem popularności Briana. Dziś nadal można spotkać ich razem na zakupach albo w szkole synka Austina. Megan cały czas wydaje się zakochana i jest wierna. Wyjątkiem jest gra w filmie. Fox twierdzi: „My aktorzy jesteśmy w pewnym sensie prostytutkami. Dostajemy pieniądze za to, że udajemy, że ktoś nas pociąga, płacą nam za miłość i seks. A inni ludzie płacą, żeby to oglądać i zapominają, że to jest udawane. Tak naprawdę nie potrafiłabym się przespać z kimś innym niż mój partner. Coś takiego mnie odpycha. Ale na ekranie jestem zdolna do wszystkiego”.

Tagi: Megan Fox
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)