Maxime Simoens - nowy YSL

26-latek z Lille robi furorwe a Paryżu. Ubiera między innymi Carine Roitfeld - naczelną francuskiego Voguea.

fot. ONS
Choć zaprojektował dopiero dwie kolekcje pod własnym nazwiskiem, Maxime Simoens nie jest w świecie mody nowicjuszem.

Zdobywał szlify u najlepszych: Jeana Paula Gaultiera, Diora i Balenciagi. Ukończył z wyróżnieniem renomowaną szkołę paryskiego Syndykatu Haute Couture. Jego kolekcja została zaprezentowana na prestiżowym festiwalu w Hyeres. Moda to największa miłość jego życia.

Misternie utkane kreacje o niesamowitych krojach mówią same za siebie. Żakiety z zaznaczonymi ramionami ą la Thierry Mugler, suknie obsypane milionem pajet, trójwymiarowe sukienki uszyte z 15 metrów jedwabiu, spodnie o architektonicznej konstrukcji... Zachwyca również brawura, z jaką Simoens miksuje inspiracje. Motywami przewodnimi kolekcji jesień–zima 2010/2011 są... wyprawy krzyżowe i aktorka kina niemego Louise Brooks. A także wyzwolenie stroju kobiecego, które dokonało się w ciągu XX wieku.

Albowiem Maxime projektuje z myślą o kobietach silnych, niezależnych, lecz jednocześnie wrażliwych. Takich jak aktorki Mélanie Laurent czy Diane Kruger, które chętnie wkładają jego stroje na czerwony dywan. Podobno z wizytą do showroomu kreatora wybiera się sama francuska pierwsza dama... Świat stoi przed nim otworem.
Gosia Baczyńska – jak przygotowuje się do Fashion Week w Paryżu?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)