Katherine Heigl - najbardziej pożądana kobieta świata

Aktualnie ideał kobiety. Seksowna, zabawna, delikatna. Pełna wdzięku i ciepła. Nie ukrywa swoich wad. Przyznaje, że pali, ma cellulit i że lubi podrywać facetów. Okazuje się, że to właśnie ich kręci.

fot. ONS
Promienna uroda Katherine to raczej wynik dobrych genów niż zdrowego trybu życia. Jej sposób na relaks to bynajmniej nie joga ani jogging, ale kieliszek wina. Piękna gwiazda serialu „Chirurdzy” przyznaje się także do palenia papierosów. Katherine twierdzi, że gdyby nie była aktorką, nie dbałaby tak bardzo o swoją sylwetkę, robi to tylko dlatego, że „odczuwa presję Hollywood”.

Jako osoba bezpośrednia, przyznaje się do własnych wad: „Nie  jestem zdyscyplinowana. Gdybym nie należała do tej branży, na pewno bym tyle nie ćwiczyła. Mam krągłą pupę, biodra i wszystko, co się z tym wiąże, nie wykluczając cellulitu”. Mając tak zdroworozsądkowe podejście do swojej figury (chociaż sama nosi ubrania w rozmiarze 36), Katherine nie rozumie obsesji Hollywood na punkcie odchudzania. Uważa, że większość kobiet marzy o wadze, jakiej nigdy nie zdoła osiągnąć. „Oczywiście nie usprawiedliwiam otyłości, ale moim zdaniem nie wszyscy muszą nosić rozmiar 34. To wyjątkowo niedorzeczna ambicja”. Może właśnie ta bezpośredniość i niedoskonałości, o których mówi w otwarty sposób, sprawiają, że faceci uważają ją za jedną z najseksowniejszych kobiet świata. Głosując na portalu AskMen.com, uznali ją za najbardziej pożądaną kobietę 2008 roku. W walce o męskie serca pokonała m.in. Scarlett Johansson i Kate Beckinsale. Co ważne, brano pod uwagę nie tylko seksapil, ale także inteligencję, poczucie humoru i charyzmę. Ten ranking miał pokazać, z kim faceci chcieliby się związać, a nie tylko iść do łóżka.

Bezpośrednia podrywaczka
Mimo ogromnej urody i wdzięku to Katie zastawia pułapki na facetów. Nie zawsze z powodzeniem. Podczas zdjęć do pilotowego odcinka serialu „Chirurdzy” nieustannie flirtowała ze swoim nowo poznanym kolegą z planu T.R. Knightem, grającym rolę sympatycznego dr. George’a O’Malleya. 35-letni aktor od razu zwrócił jej uwagę. Jednak starania Katie nie dawały żadnych rezultatów. Knight był bardzo miły, ale kompletnie nieczuły na jej wdzięki. Heigl już zaczęła wątpić w swoje uwodzicielskie umiejętności, gdy okazało się, że Knight jest gejem. Dziewczynie ulżyło – w tym przypadku jej wdzięki nie miały w ogóle znaczenia. Jednak sympatia pozostała. W jednym z wywiadów Katie powiedziała: „Oczywiście kiedy poznałam prawdę, bardzo szybko zostaliśmy przyjaciółmi”. T.R. Knight był nawet drużbą na jej ślubie. Bowiem kolejne polowanie zakończyło się małżeństwem. Znalezienie męża kosztowało Katie dużo czasu i energii. W wywiadzie dla „Vanity Fair” aktorka wyjawiła, że musiała ciężko pracować, aby zdobyć serce Josha Kelleya, amerykańskiego piosenkarza. Poznała go na planie jego teledysku, w którym grała główną rolę. Codzienny flirt nie budził w przyszłym mężu wielkich emocji, Josh Kelley był chłodny i trzymał ją na dystans. Ale Katie wiedziała, czego chce i tym razem nie zamierzała się poddać. W jednym z wywiadów wyznała, że pociągają ją faceci uznawani za niezbyt atrakcyjnych, bo dla niej od urody ważniejsze jest poczucie humoru i charyzma. Ponieważ Josh do brzydali z pewnością nie należy, można przyjąć, że trafiła na prawdziwy skarb. Dlatego jako pierwsza zaprosiła go na randkę: „Natychmiast między nami zaiskrzyło, praktycznie rzuciłam się na niego, ale Josh jeszcze przez kilka tygodni zgrywał niedostępnego. W końcu zaczęłam myśleć, że może nie lubi mnie tak bardzo jak ja jego i wcale mi się to nie podobało. Prawdę mówiąc, zachowywał się jak skończony drań”. Urok Katherine jednak zwyciężył i rok później para zaręczyła się,
a w grudniu 2007 roku w Park City w stanie Utah odbył się ich ślub.


Debiut w płatkach Cheerios
Kariera pięknej Katie zaczęła się przez przypadek. Gdy miała dziewięć lat, ciotka, która odwiedziła jej rodzinę, zrobiła jej kilka zdjęć. Zachwycona nieprzeciętną urodą i wdziękiem dziewczynki, wysłała je do paru agencji modelek. Po debiucie w kilku czasopismach Katherine zagrała w reklamie telewizyjnej płatków Cheerios. Stamtąd droga do świata filmu okazała się bardzo prosta. Gdy zadebiutowała w filmie „Dramat letniej nocy”, zdała sobie sprawę z tego, że aktorstwo jest jej pasją. Po filmie „Tata i małolata”, w którym zagrała u boku Gerarda Depardieu, Katie zaczęła być postrzegana jako nowy symbol seksu. Do dziś nie znosi, gdy faceci mówią jej, jaka była w nim seksowna: „Przecież podczas kręcenia tego filmu byłam dzieckiem, miałam niespełna 14 lat!”. Jednocześnie cały czas pracowała jako modelka i uczyła się w New Canaan High School. Po ukończeniu szkoły średniej postanowiła całkowicie poświęcić się aktorstwu i wraz z matką, która jednocześnie jest jej managerką, przeprowadziła się do Los Angeles. Na nowe propozycje nie musiała długo czekać. Popularność przyniósł jej kultowy serial dla młodzieży „Roswell: W kręgu tajemnic”, na planie którego spędziła trzy lata. Jednak prawdziwa sława przyszła w 2005 roku wraz z serialem „Chirurdzy”. Rola dr Izzie przyniosła jej kilka nagród, w tym cenioną nagrodę Emmy.

Rozsądna i ambitna

Role filmowe Katherine spotkały się z dużym uznaniem krytyków. Porównywano ją do Julii Roberts. Sama Heigl zapewnia, że nie zależy jej na kopiowaniu stylu innych aktorów: „Jestem po prostu sobą i staram się podejmować w swoim życiu jak najlepsze decyzje”. Na pewno dobrą decyzją było stworzenie własnej wytwórni filmowej Abishag Productions. Zapobiegliwa Heigl zamierza zająć się produkcją filmów, kiedy przestanie dostawać interesujące propozycje filmowe. „Marzę o karierze w stylu Meryl Streep i chciałabym pracować w zawodzie do końca życia, ale wiem, że takie marzenia się nie spełniają. Kobiety rzadko utrzymują się w tej branży przez długie lata. Będę prawdziwą szczęściarą, jeśli uda mi się grać przez kolejne 10–15 lat, a później zajmę się produkowaniem filmów. Właśnie dlatego założyłyśmy razem z mamą własną wytwórnię”.

Jej własny styl
Katherine nie podąża ślepo za modą, ubrania i dodatki, które wybiera, są odbiciem jej własnego gustu. Nie miała i nie ma osobistego stylisty. Przyznaje jednak, że czasem w doborze strojów pomaga jej mama. Na wielkich imprezach możemy ją zobaczyć w niezwykle seksownych, kobiecych kreacjach znanych projektantów. W tym roku na rozdaniu Oscarów zachwycała czerwoną asymetryczną suknią Escady, do której założyła kobiece szpilki Jimmy Choo. Kreację podkreśliła delikatną biżuterią – bransoletką Ryan Ryan (od tego samego projektanta ma ogromny pierścionek zaręczynowy) i kolczykami Mary Norton. Znak rozpoznawczy Katherine na wieczorowych galach to usta w kolorze gorącej czerwieni. Mocno podkreślone szminką marki Pout są zawsze dominującym elementem makijażu. Kobieca czerwień jest też jednym z jej ulubionych kolorów kreacji, które zawsze łączy z delikatną biżuterią. Heigl jest rozsądna i nie daje się zwariować – jak mało którą gwiazdę czasem można ją spotkać kilka razy w tej samej kreacji, chociaż stać ją na najdroższe ciuchy. Zawsze przykłada dużą wagę do swojej fryzury. Z radością zmienia się w gwiazdę kina lat 20. albo 50. Uwielbia klamry i spinki, którymi podpina loki na imprezach.


Zabawa modą
Na co dzień Katie zamienia mocną, czerwoną szminkę na bezbarwny błyszczyk lub pomadkę w jasnoróżowym odcieniu. Tuszem Feather Lash L’Oréal Paris podkreśla idealnie wywinięte rzęsy, a ślady niewyspania i zmęczenia koryguje kremem pod oczy Hylexin, który niweluje ciemne sińce. Jej makijaż jest zawsze bardzo delikatny, a fryzura wygląda spontanicznie. Blond loki są albo rozwiane, albo niedbale upięte. Ubiera się również na luzie. Bardzo często zakłada czarne dżinsy. Bez względu na krój (nosi rurki, biodrówki, dżinsy z rozszerzanymi nogawkami i podwyższanym stanem) zawsze wygląda w nich dobrze. Jej ubranie nigdy nie jest bez wyrazu – do ciemnego dołu zakłada topy i koszule w jasnych i żywych kolorach. Jest przywiązana do dodatków w dużych rozmiarach, np. pakownych toreb, takich jak czerwona od Valentino, i sporych okularów Dolce & Gabbana. Uwielbia się zmieniać, bawiąc się dodatkami, i nigdy nie wyróżnia się krzykliwym i wyzywającym strojem. Podczas urlopu w Paryżu można było ją spotkać w legginsach i czarnej, krótkiej sukience z bawełny albo w krótkiej błyszczącej sukience z dżerseju Diane von Fürstenberg. W upalne dni stawia na wygodę i zakłada na przykład zwiewną su kienkę Tibi Kylie Minogue, która jest uszyta z lekkiej mieszanki jedwabiu z bawełną. Nie boi się mocnych kolorów i bawi się modą. Miłość do ubrań i chęć kreowania własnego stylu sprawiła, że Heigl postanowiła zaprojektować kolekcję fartuchów szpitalnych, aby pielęgniarki mogły się ubierać w stylu jej bohaterki z serialu „Chirurdzy”. Nawiązała współpracę z firmą produkującą odzież medyczną: „Żywię ogromny szacunek dla kobiet, które pracują w służbie zdrowia, i wiem, że ich praca jest naprawdę ciężka i często niewdzięczna. Chciałam stworzyć kolekcję fartuszków, które pozwolą kobietom na przemycenie w służbowym stroju odrobiny indywidualności i stylu. Kiedy człowiek jest zadowolony ze swojego wyglądu, czuje się bardziej pewny siebie  i bardziej zmotywowany do działania”.

Otwarta na zmiany
Według amerykańskich kobiet Katherine ma idealny nos. To on jest wskazywany chirurgom plastycznym
w klinikach Beverly Hills jako wzór do naśladowania. Kobiety zazdroszczą jej też pełnego biustu, a sama Heigl często śmieje się, że to dzięki niemu osiągnęła sukces. Jednak z właściwym sobie dystansem i poczuciem humoru od razu dodaje: „Nie jestem doskonała. Ale ubranie bardzo pomaga mi ukryć niedoskonałości. Dobry, usztywniający stanik naprawdę potrafi zdziałać cuda”.

Popularność i urodę Heigl doceniła firma Nautica i podpisała z nią kontrakt. Aktorka jest twarzą perfum NY Voyage. W ramach kampanii promującej nowy zapach wystąpiła w sesji zdjęciowej na pokładzie jachtu u wybrzeży kalifornijskiej Long Beach. Na potrzeby reklamy skróciła swoje długie loki i przyznała, że bardzo polubiła nową fryzurę: „Od dawna nosiłam długie włosy i zawsze chciałam się tak obciąć. Moim zdaniem to bardzo szykowna fryzura!”. Katie uwielbia zmiany fryzury. Była zachwycona, gdy na potrzeby roli przefarbowano jej włosy na ciemny brąz. Wyznała nawet, że z przyjemnością obcięłaby włosy na krótko i dała sobie zrobić punkową fryzurę. Lepiej jednak będzie, jeśli zostanie seksowną blondynką.

Magdalena Błaszczak / Uroda
Co Joanna Horodyńska mówi o swoim stylu?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)