Kasia Bujakiewicz - Dziewczyna z sąsiedztwa

Kasia Bujakiewicz jest typową poznanianką: stawia na praktyczną stronę mody. Zawsze ubiera się wygodnie. Nam opowiedziała o swoim stylu.

Piękna blondynka. Równie przekonująca w roli nieśmiałej pielęgniarki, jak i przebojowej dziewczyny z kancelarii prawniczej. Nam opowiedziała o swoim stylu. I pokazała, że jak każda kobieta ma wiele twarzy.

Koszulka Polo Tara Jarmon, 329 zł

Styl Kasi
Sport, sport, sport. Dresy i koszulki polo nosi zawsze i wszędzie. Kasia jest typową poznanianką: stawia na praktyczną stronę mody. Zawsze ubiera
się wygodnie.
Sekret jej pięknej fryzury? Szampony i maski L’Oréal do włosów blond.

Kasia jako sexy kociak

Prawdziwa elegantka

Przyzwyczajona do wczesnego wstawania Kasia Bujakiewicz pojawiła się punktualnie o siódmej rano na naszej sesji. Zahartowana przez lata pracy na planie filmowym dzielnie pozowała do zdjęć o tak wczesnej porze. A potem opowiedziała nam o tym, że lubi się przebierać, jakich kosmetyków używa i co robi w wolnym czasie.

Słyszałam, że wyjeżdżasz do Berlina. Zamierzasz robić jakieś zakupy?
Chcę pobiegać trochę po sklepach. Berlin jest do tego wymarzonym miejscem. Lubię zwłaszcza Kurfürstendamm. Pełno tam ekskluzywnych butików. No i te kawiarenki, w których uwielbiam się zatrzymywać. Dla mnie kawa i obiad w trakcie zakupów są wielką przyjemnością. W Berlinie to wręcz luksus. Nikt mnie tam nie poznaje i mogę czuć się bardzo swobodnie.

Czy to znaczy, że rzadko kupujesz ciuchy czy kosmetyki w Polsce?
Nie zawsze jest przyjemnie robić zakupy w „asyście” grupki fanów. Czuję się niekiedy jak przewodnik wycieczki. Wszyscy się przyglądają, sprawdzają, co wybieram z wieszaków. Dlatego rzeczywiście niezbyt często robię zakupy w Polsce, a jeszcze rzadziej w wielkich centrach handlowych. Zdarza mi się jedynie odwiedzać poznański Stary Browar.

Czy poza Berlinem masz jakieś inne ulubione miejsca na zakupy?
Kosmetyki i okulary kupuję za granicą podczas wypraw na narty. Uwielbiam na przykład włoskie miasteczko Livigno. Jest tam strefa bezcłowa z wieloma sklepami pełnymi okularów przeciwsłonecznych. Prawdziwe szaleństwo! Okulary najlepszych projektantów, jak Dior i Versace, w bardzo korzystnych cenach.
Gdy ostatnio odwiedziłam Livigno, obiecałam sobie: „Żadnych zakupów!”, ale nie wytrzymałam. Kupiłam kolejną parę.
Okulary przeciwsłoneczne to gadżet, który muszę mieć! Na co dzień mogę się za nimi „ukrywać”, a te sportowe przydają mi się, gdy jeżdżę na rowerze.

Zwykle sama robisz zakupy?
Z przyjaciółkami, które zawsze potrafią mi szczerze powiedzieć, w czym dobrze wyglądam. Ważne jest, by mieć grono zaufanych osób, które potrafią wskazać atuty, ale i słabości sylwetki. No i oczywiście będą miłym towarzystwem na wyprawy po sklepach.

Korzystasz z porad stylistów?
Styliści lubią ubierać mnie w rzeczy, w których niekoniecznie dobrze się czuję. Oczywiście, rozumiem ich pracę, to, że muszą tak dobrać rzeczy, by wyglądały dobrze w kolorowych magazynach. Często zaskakiwali mnie tym, że ciuch, który początkowo wydawał się zwyczajny, na zdjęciu wyglądał rewelacyjnie.

Czy tak samo jest z kamerą? Czujesz, że w telewizji wyglądasz inaczej lub lepiej niż w rzeczywistości?
Granie w filmach to coś zupełnie innego niż pozowanie w sesjach zdjęciowych. W telewizji, w tym, co się nosi. Przez lata pracy w serialach miałam szczęście do garderobianych. Nigdy nie proponowano mi czegoś, w czym wyglądam niekorzystnie. No, może poza moją rolą w „Na dobre i na złe”... Pielęgniarski fartuch jest niezbyt wygodny.

A role w „Starej Baśni” czy „Kochaj i rób, co chesz”?
Do roli Samanti ubrano mnie w cekinową suknię. To ciekawe, ale tandetne ciuchy pomogły mi zbudować tę postać. Każda kobieta czasem się przebiera. Ja sama lubię na przykład imprezy w stylu lat 80., gdzie wszyscy wyglądają kiczowato. Trzeba umieć śmiać się z siebie. Tak właśnie było w „Kochaj i rób, co chesz”, gdzie stałam się zupełnie inną osobą. Podobnie w „Starej Baśni” – to strój pomógł mi wykreować postać z innej epoki. Ale na co dzień najchętniej chodziłabym w dresach lub bojówkach. Są praktyczne, jest mi w nich wygodnie, gdy jeżdżę pociągiem czy prowadzę samochód. Z drugiej strony lubię czasami wskoczyć w jakiś seksowny strój i „przebrać się za kobietę”.

Jakie są Twoje sposoby na atrakcyjny wygląd?
Agnieszka Dygant się śmieje, że ja „mam wszystko w Poznaniu”. To prawda, odwiedzam tu zaprzyjaźniony salon kosmetyczny i fryzjerski. Moja fryzjerka nie tylko mnie strzyże, ale też radzi, jak wzmocnić włosy, jakiej odżywki używać. Bardzo lubię serię profesjonalną L’Oréal do włosów blond, zwłaszcza szampon i maskę. Od wielu lat te kosmetyki bardzo mi służą. Moja praca sprawia, że często muszę poddawać się zabiegom stylizacyjnym. Lokówka czy prostownica niszczą mi włosy, więc na co dzień unikam takich urządzeń i stawiam na naturalność. Latem w ogóle nie suszę włosów, chcę dać im odpocząć. Nigdy ich nie układam, najwyżej związuję w koński ogon. Mam proste włosy, które nie wymagają specjalnych zabiegów ani prostowania. Jeśli chodzi o ubrania, to najbardziej cenię poznańską firmę Dan Hen. Mam totalny komfort: wpadam do ich sklepu, a pracujące tam panie zawsze mi coś ładnego wybierają. Jeżeli szykuje się jakaś elegancka impreza w Warszawie, na przykład premiera filmu, w którym gram, dzwonię do Natalii Jaroszewskiej. To projektantka, która doskonale wie, co lubię.

Jesteś bardzo wysportowana. Często ćwiczysz?
Od dziecka ubieram się w sportowym stylu. Dawniej jeździłam konno, teraz dużo ćwiczę na siłowni. Gdy to mi się znudzi, jeżdżę na rowerze spinningowym przy muzyce. Do uprawiania tego sportu potrzebuję elastycznych spodni, topu i wygodnych butów. Takie ubrania kupuję w Nike. Niedawno firma ta wypuściła ciekawą linię ciuchów, kóre utrzymują właściwą temperaturę ciała podczas ćwiczeń. Latem organizuję całotygodniowe wypady rowerowe z przyjaciółmi. Wkrótce odwiedzę Finlandię, rok temu byłam na Bornholmie. Zimą jeżdżę na nartach, zawsze wybierając inne miejsce. We Włoszech byłam dwa razy, w Austri – cztery. Lubię też Francję, ale trochę zniechęca mnie odległość.

Dużo podróżujesz, mieszkasz w Poznaniu, a kilka razy w tygodniu odwiedzasz Warszawę. Nie sprawia Ci to kłopotu?
Mam opracowany przez lata „sytem podróżnika”. Wszystko wożę w niewielkich opakowaniach. Mam zestawy na tydzień, na dwa dni. Dzięki kosmetykom w opakowaniach różnej wielkości potrafię się spakować w bardzo małą torbę. Zawsze mam przy sobie kosmetyczkę i ubranie na zmianę. W torebce obowiązkowo komórka, krem do twarzy, krem pod oczy, balsam do ciała. I odtwarzacz mp3, który przydaje mi się w pociągu, gdy chcę się wyciszyć. Ale najczęściej w podróż zabieram książki i gazety.

Jaka byłaś jako nastolatka?
Od dziecka występowałam w telewizji, przez co dość szybko dojrzałam. Miałam oczywiście okres buntu. Ubierałam się wtedy jak artystka. Chodziłam w długich spódnicach do ziemi, ciężkich butach i rozwleczonych czarnych swetrach. Tata groził, że mi je wyrzuci z szafy. Pamiętam swoją radość, gdy jedna z koleżanek załatwiła mi wielki czarny sweter. Większość nastolatek pożycza ciuchy od mamy. Ja zaś podbierałam z szafy mojego ojca. Zabierałam mu duże męskie koszule, wkładałam do dżinsów rurek i kozaków. Przez kilka lat mieszkałam w Szczecinie. Miałam wtedy nieco dziwny styl. Nosiłam buty w stylu techno i długie akrylowe paznokcie. Miałam wtedy... 23 lata. Teraz mi to przeszło i z całą stanowczością podkreślam, że nie lubię sztucznych paznokci.

Niczego nie pożyczałaś od mamy?
Pamiętam jej jedną sukienkę, która zrobiła furorę podczas sylwestra w hotelu Polonez. To były lata 80. Taka biała, do ziemi, w groszki, plisowana... Styliści by zwariowali. Jeśli ją ubierałam, to dla żartu. Wkładałam też sztuczną biżuterię ze szkatułki mamy. Lubiłam jej plastikowe bransoletki i naszyjniki, duże złote klipsy... Gdybym to założyła teraz, wyglądałabym bardzo hot (śmiech).

Rozmawiała Pola Madej/ Viva! Hot&Moda Shopping
Zdjęcia: Aldona Karczmarczyk/ Melon, Stylizacja: Alicja Werniewicz, Asystentka: Marta Sosnowska i Agnieszka Nasucińska, Fryzury: Robert Kupisz, Makijaż: Agnieszka Szubert/ Metaluna, Scenografia: Michał Zomer, Produkcja Sesji: Ewa Kwiatkowska

VIVA! Hot&Moda Shopping nr 1 (11) *Maj 2007
s
Modowe Trendy – Boho
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (37)
michu/2 lata temu
Mieszka na Strzeszynie. Czasem ją widuję. Ale najbardziej to mi się podobała w "Starej Baśni"...
michu/2 lata temu
Mieszka na Strzeszynie. Czasem ją widuję. Ale najbardziej to mi się podobała w "Starej Baśni"...
gość/8 lat temu
mis fotoszop
POKAŻ KOMENTARZE (34)