Jej styl: Sarah Jessica Parker

Udowodniła, że aby zostać symbolem seksu i ikoną mody, nie trzeba być klasyczną pięknością. Jej siłą jest wdzięk, własny styl i poczucie humoru. Dowiedz się, w czym tkwi jej sekret.

fot. ONS
Jej dzieciństwo nie było usłane różami. Urodziła się w biednej, wielodzietnej rodzinie. Chociaż trudno w to uwierzyć, dzisiejsza ikona mody, kiedy była nastolatką, ciuchy kupowała tylko w second-handzie. Nie było jej stać na ubrania, które nosiły rówieśniczki ze szkoły. Jednak nie wspomina źle tych czasów: „Jestem bardzo szczęśliwa, bo dzięki temu, że wychowałam się w biednej rodzinie, potrafię docenić to, co mam teraz. Dlatego nie chcę, żeby moje dzieci czuły się uprzywilejowane. Chcę, żeby w przyszłości ciężko na wszystko pracowały i nie bały się podejmować w życiu wyzwań. Wiem, że to trudne, kiedy od urodzenia masz wszystko, co tylko chcesz, podane na talerzu, dlatego pracuję nad tym, żeby wpoić im wartości, które ja wyniosłam z rodzinnego domu”. Jaką jeszcze matką jest Sarah? Na pewno nie taką, która bezgranicznie rozpieszcza dzieci. Zresztą – nie ma na to czasu, bo od ubiegłego roku ma ich aż trójkę. Wokół jej macierzyństwa w tamtym czasie zrobiło się naprawdę głośno. Nic dziwnego: wrzawa podniosła się, gdy ogłosiła zdumionym dziennikarzom, że zostanie matką bliźniąt, ale sama ich nie urodzi. Zrobi to za nią matka zastępcza, która otrzyma za to 150 tysięcy dolarów. Złośliwi twierdzą, że Sarah podjęła taką decyzję, aby zachować nienaganną figurę, utrzymać zawodowe kontrakty i... zatrzymać przy sobie męża (państwo Broderick przeżywali wtedy małżeński kryzys spowodowany zdradą Matthew). Najbardziej prawdopodobnym powodem jest ten, że 45-letnia Parker w wyniku komplikacji poporodowych nie może mieć więcej dzieci. Sarah o swojej decyzji opowiada szczerze: „Wiele rozmawialiśmy z Matthew o tym, że chcielibyśmy jeszcze mieć dziecko. Adopcja nie wchodziła w grę. Zdecydowaliśmy się na matkę zastępczą. Gdy okazało się, że będziemy mieli nie jedno, ale dwoje, nie posiadaliśmy się z radości”. W innym wywiadzie dodaje: „Żadne słowa nie są w stanie opisać, jak cudownie jest mieć dwie małe dziewczynki. Ich pojawienie się w naszej rodzinie bardzo różni się od pojawienia się Jamesa na świecie, ponieważ nasza rodzina powiększyła się w nietradycyjny sposób. Jest cudownie, choć muszę przyznać, że mój grafik pracy komplikuje wiele spraw i bardzo tego żałuję”. Jak jej się udaje pogodzić pracę z byciem żoną i mamą? Jest jej trudno, ale jak mówi: „(...) nie narzekam, bo mam to na własne życzenie. Mam cudowną nianię, dzięki której mogę pracować. Największym wyzwaniem dla mnie jest być tym, kim powinnam. Chcę być dobrą mamą dla dzieci, dobrą żoną dla Matthew oraz dobrą aktorką, kiedy jestem w pracy. Pogodzenie tego wszystkiego jest bardzo trudne”.


Chociaż aktorka narzeka na brak czasu, doskonale udaje jej się pogodzić wszystkie obowiązki. Do tego wygląda naprawdę świetnie, nigdy nie można jej spotkać na ulicy w źle dobranych ciuchach. Jej styl bardzo zmienił się przez ostatnie dwadzieścia lat. Jak wspomina czasy, kiedy w latach 80. grała w „Footloose”? „Nosiłam ciężkie buty, za duże męskie marynarki i kapelusze z kwiatami. 80 procent zdjęć z tamtego czasu powinno wzbudzać we mnie obrzydzenie, ale tak nie jest, bo mam do nich sentyment”. Z biegiem czasu jej styl stawał się prostszy: „Teraz nie kupuję niczego, co jest trendy. Kiedyś dużo łatwiej dawałam się uwodzić chwilowej idei tego, co jest modne. Teraz jestem trochę bardziej odporna. Zdaję sobie sprawę, w czym jest mi dobrze, a w czym nie”. Na stwierdzenia dziennikarzy, że jest uważana za ikonę mody, odpowiada: „To śmieszne”. Przyznaje jednak, że ma słabość do ładnych, oryginalnych ciuchów: „Kocham piękne, dobrze wykonane ubrania. Nie chodzę często na zakupy, trzymam rzeczy przez długi czas. Lubię łączyć ubrania vintage z tymi od młodych projektantów”. Jak każda kobieta, aktorka również przywiązuje się do ubrań: „Zawsze chętnie zakładam czarną sukienkę z kolekcji Guy Laroche, którą mam od dziesięciu lat. Zakładam ją (...) na każdą okazję”. Warto dodać, że aktorka nadal chętnie buszuje w second-handach, bo wie, że za małe pieniądze może tam kupić niepowtarzalne ciuchy. Wykonując domowe obowiązki, Sarah nie ubiera się jednak jak ikona mody. Dlatego jej poranny styl w znaczny sposób różni się od tego prezentowanego po południu: „Zaczynam dzień od odprowadzenia syna do szkoły, dlatego nie chcę go zawstydzać swoim ubiorem”.


Dlaczego do aktorki przylgnęło określenie „ikona mody”? Wszystko zaczęło się od „Seksu w wielkim mieście”. Właśnie dzięki niej buty od Manolo Blahnika i Jimmy’ego Choo stały się najbardziej pożądanym obiektem fashionistek. Aktorka zaprzecza, że jest podobna do kobiety, którą gra w serialu: „Carrie stawia na karierę i dobrą zabawę, a ja jestem zupełnie inna”, mówi. To prawda, chociaż istnieje kilka podobnych wydarzeń w jej życiu. Przede wszystkim problemy z facetami. Sarah Jessica Parker ma za sobą burzliwe związki, m.in. z Robertem Downeyem czy z Johnem Kennedym Jr., który stał się pierwowzorem Mr. Biga, ukochanego Carrie. Zanim poznała swojego męża Matthew Brodericka, mogła powtórzyć za serialową Carrie: „To jest jak zagadka Sfinksa, dlaczego jest tak dużo wspaniałych niezamężnych kobiet i żadnych wspaniałych wolnych facetów?”. Jej związek z Matthew również przechodził kryzys, jednak aktorka wybaczyła swojemu mężowi zdradę.


Jak zarzucają aktorce paparazzi, sekretem jej piękna są operacje plastyczne. Aktorka zdecydowanie temu zaprzecza. Przyznaje się jedynie do zabiegów z zakresu medycyny estetycznej w klinice doktora Brada Katchena. Tam gwiazda wypełnia zmarszczki kwasem hialuronowym, korzysta z laserów i robi pilingi. A jak dba o siebie na co dzień? „Nie mam żadnego sekretu urody (...) dużo chodzę i kupuję każdy krem, jaki ukazuje się na rynku. Na kosmetyki Sarah wydaje zdecydowanie mniej niż na ciuchy. Często sięga po te ze średniej półki, a nawet produkty dostępne w supermarketach. Uwielbia między innymi kremy marki Garnier i błyszczyki (nigdy nie używa szminek!) L'Oréal. Jeśli używa perfum, to tylko swoich. Współtworzyła całą serię sygnowaną swoim nazwiskiem, starannie dobierając ich nuty zapachowe. Za swoją najsłabszą stronę uważa makijaż: „Nie lubię się malować i nie robię tego sama, bo nie umiem”. Lubi za to być umalowana przez profesjonalnego makijażystę, bo jak twierdzi, wygląda wtedy zdecydowanie lepiej.


Złośliwi od dawna podejrzewają ją o anoreksję. Mają do tego podstawy – od września ubiegłego roku, szczupła Parker schudła jeszcze o dwa rozmiary. Podobno waży tylko... 40 kg (przy wzroście 163 cm). Jak twierdzi aktorka, to wina jej trybu życia i nadmiaru obowiązków w domu. Zapytana o dietę, śmieje się: „Jem wszystko, serio. Jestem żarłokiem”. Odpowiadając na pytanie, co zjadła dzień wcześniej, wymienia całą listę potraw: „Stek i jagnięcinę. I trochę pieczonego kurczaka z cassoulet, profiterol, lody i sernik”. Jak jej się udaje utrzymać szczupłą sylwetkę? Ona mówi: „To kwestia genów”. Jednak trochę pomaga genom, uprawiając codziennie jogging. Dziennikarze szybko skojarzyli jej styl jedzenia z dietą The Blueprint Cleanse (przez długi czas codziennie widywano ją z shake'ami warzywnymi). Ten sposób żywienia opiera się głównie na piciu koktajli (aktorka spożywa w ciągu dnia pięć różnych) dostarczających organizmowi łącznie 1000–1200 kcal dziennie. Trzydniowy plan pomaga zrzucić aż 3 kg i może być powtarzany dwa razy w miesiącu. Przykładowym posiłkiem jest np. ananas, jabłko i sok miętowy albo mleko orzechowe z wanilią i cynamonem lub ostra lemoniada z nektarem z agawy.


Idealna mama, wspaniała żona, świetna aktorka... Zdziwi się ten, kto uważa, że Sarah Jessica Parker jest nudna. Najbliżsi mówią o niej jako o zwykłej dziewczynie, która potrafi zakląć lub opowiedzieć świński dowcip. Wszystkich zaś zaskoczył fakt, że aktorka jest wielką fanką Lady GaGi, bo jak twierdzi: „Kocham Lady GaGę, ona łamie wszystkie zasady. Jest niekonwencjonalna. Fakt, że ludzie porównują
ją do Carrie, bardzo mi pochlebia”.
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)