Jej styl - Charlize Theron

Żywiołowa, zdystansowana, z poczuciem humoru. Zrezygnowała z kariery modelki, bo… nie chciała się odchudzać. Ale i tak osiągnęła w życiu wszystko. Dowiedz się, jak o urodę dba Charlize Theron.

Jej styl - Charlize Theron fot. ONS
Urodziła się w małej miejscowości Benoni w RPA. Dzieciństwo spędziła na farmie, gdzie jej rodzice hodowali kaczki, kury, owce, kozy i strusie. „Obcując ze zwierzętami, wyrobiłam w sobie wrażliwość na ich krzywdę” – mówi gwiazda, która obecnie jest członkinią organizacji PETA (People for the Ethical Treatment of Animals – Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt). Niestety jej dzieciństwo nie było różowe – rodzinę utrzymywała matka, ponieważ ojciec był alkoholikiem. Jako nastolatka uczyła się w Johannesburgu i do Benoni przyjeżdżała tylko na weekendy: „Mama wymyślała mi różne atrakcje na kolejne soboty, żeby tylko odseparować mnie od okropieństw, których dopuszczał się mój pijany ojciec”. Charlize nie chciała jednak zostawiać matki samej. Nie opuściła jej też w 1991 r., gdy matka, broniąc się przed mężem, śmiertelnie go postrzeliła. Dzięki zeznaniom córki udowodniono, że działała w obronie własnej i zamknięto dochodzenie. 

Pierwszą fascynacją małej Charlize był balet. Zaczęła chodzić na zajęcia już w wieku 6 lat. Jako nastolatka wzięła udział w konkursie modelek i... pokonała wszystkie dziewczyny z RPA. W nagrodę dostała bilet do Positano na International New Model Today. Tu też była bezkonkurencyjna. Po zwycięstwie podpisała pierwszy kontrakt, rzuciła szkołę i zamieszkała w Mediolanie. Od tej pory 16-letnia Charlize musiała radzić sobie sama: „Ciągle biegałam na castingi. Nieważne, jak byłam chuda, i tak mówili mi, że mam zrzucić kilka kilogramów – opowiada gwiazda. – To paradoks. Kobieta wygląda najlepiej, kiedy ma pełne kształty, chude kobiety nie są piękne”. Za zarobione pieniądze zaczęła studia w nowojorskiej szkole baletu. Niestety dwa lata później doznała skomplikowanej kontuzji. Jak wyznała magazynowi „OK!”: „Mój świat się zawalił. Pamiętam, jak jadłam lody z dwulitrowego pudełka i płakałam. Wtedy mama powiedziała: «A może powinnaś spróbować aktorstwa?». Dzięki tamtemu zdarzeniu dziś stoję na czerwonym dywanie”.

Na początek dostała prezent od matki: bilet do Los Angeles i czek na drobną sumę. Zastanawiała się nad powrotem na wybieg, ale jej myśli krążyły już wokół aktorstwa. Okazało się jednak, że w Ameryce nie jest łatwo się przebić. Gdy próbowała zrealizować czek od matki w jednym z banków w Los Angeles, przez błąd w systemie kasjer odmówił wypłaty gotówki. Charlize wpadła w szał. Zrobiła wielką awanturę i wybiegła z budynku. „Nagle okazało się, że goni mnie jakiś facet. Był agentem filmowym i spodobała mu się próbka moich możliwości”. Po kilku miesiącach dostała pierwszą rolę. Zagrała niemy epizod w trzeciej części horroru „Dzieci kukurydzy”. W ten sposób Charlize zarobiła pieniądze na dwa miesiące czynszu. Potem wszystko potoczyło się dość szybko. Rok później zagrała w „Adwokacie diabła”. Kiedy reżyserka Patty Jenkins szukała aktorki do roli w „Monster”, od razu pomyślała o Charlize: „Nie spotkałam wcześniej w Hollywood nikogo, kto pozwolił się sfilmować z katarem. W „Monster” potrzebowałam kogoś, kto nie będzie się martwił, jak wygląda”. To był strzał w dziesiątkę.Za tę rolę Theron otrzymała Oscara. 

Charlize znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepiej ubranych kobiet 2008 wg magazynu „People”. Każda premiera filmu z jej udziałem budzi emocje nie tylko z powodu roli. Na to wydarzenie czekają również fashionistki. Na premierze jej najnowszego filmu „Granice miłości” goście mogli zobaczyć zjawiskowo piękną Theron ubraną w niebieską mini od Givenchy i białe sandały na obcasie tej samej marki. Dwa lata temu na pokazie Dior była ubrana w olśniewającą fioletową suknię z głębokim dekoltem otoczonym falbanami. Mimo wysokiego wzrostu (177 cm) aktorka chętnie zakłada szpilki, ale można ją zobaczyć również w sportowych butach. Jak przyznaje ze śmiechem, tylko raz w życiu okazały się one faux pas: „Kiedy pierwszy raz spotkałam mojego chłopaka Stuarta Townsenda, miałam na sobie tenisówki – śmieje się. – Na pierwszą randkę ubrałam się jednak elegancko i założyłam piękne, przywiezione z Paryża wysokie szpilki. Okazało się, że jestem w nich wyższa od niego o pół głowy. Nigdy nie powtórzyłam tego błędu!”.

Uroda Charlize od lat jest doceniana na całym świecie. W rankingach piękności przygotowywanych przez renomowane pisma wielokrotnie zajmowała czołowe pozycje. W ubiegłym roku męski magazyn „Maxim” zaliczył Theron do grona  najgorętszych kobiet świata, a „In Touch Weekly” uznał ją za posiadaczkę najpiękniejszych nóg show-biznesu.
Jaki jest sekret jej urody? Przede wszystkim aktywność. Sporty, które uprawia Charlize, to jazda na rowerze, pływanie kajakiem, pilates i dynamiczna, wymagająca dużo siły sztuka walki – krav maga. Dla równowagi codziennie trenuje też jogę. A dieta? Po tym jak do filmu „Monster” przytyła czternaście kilo, w szybkim tempie udało jej się wrócić do szczupłej sylwetki. Unikała alkoholu i była na diecie niskowęglowodanowej. Jadła tylko dwa posiłki dziennie (co wydaje się niezbyt racjonalne), po kilku tygodniach przeszła na sześć porcji, których podstawą były ryby i warzywa. Teraz, jak wyznaje brytyjskiemu miesięcznikowi Elle: „Staram się, aby moja dieta była zdrowa i zrównoważona. Jem sześć razy dziennie. Kiedy mam ochotę na hamburgera, zjadam małą ćwiartkę, ale na pewno z niego nie rezygnuję!”.

Gwiazda kocha luksusowe kosmetyki. Do ciała stosuje Sugar Acai Age-Delay Body Cream (pozyskiwany z rzadkiego owocu rosnącego w amazońskiej dżungli), którego bardzo małe opakowanie kosztuje ponad 60 dolarów. Jest też podobno uzależniona od bogatego w antyoksydanty kremu L’Or de Vie Diora. Uwielbia też delikatny piling marki Dermalogica. Jej ulubionym zapachem jest J’Adore marki Dior, którego jest ambasadorką. Jej blond włosy mają intensywny połysk dzięki mało znanemu australijskiemu olejkowi Emu, którego fankami są też m.in. Demi Moore, Zac Efron i Jenny McCarthy. W jednym z wywiadów opowiada o swojej codziennej pielęgnacji: „Myję skórę wodą źródlaną rano i wieczorem. Poza tym używam nawilżającego kremu na dzień z filtrem przeciwsłonecznym”. Jej największa urodowa wpadka to opalanie: „Największym błędem jest opalanie się bez zapewnienia skórze odpowiedniej ochrony. W końcu nie ma nic piękniejszego niż zdrowa skóra. Zapytana o stosunek do operacji plastycznych odpowiada: „Uważam, że starzenie się ma swoje piękne strony, ale w naszym społeczeństwie ludziom ciężko jest zaakceptować upływ czasu. Nie oceniam tych, którzy decydują się na operacje plastyczne. Najważniejsze to czuć się dobrze w swojej skórze”. 
Co Joanna Horodyńska mówi o swoim stylu?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)