POLECAMY

Filmowy świat Colleen Atwood

Kostiumy kreują filmową rzeczywistość. Te naprawdę dobre są w stanie odwrócić uwagę od kiepskiego scenariusza bądź fatalnej gry aktorów. Osoba, która je projektuje, powinna cechować się bujną wyobraźnią i niesamowitym zmysłem artystycznym, a także doskonale orientować się we współczesnych trendach, znać historię ubioru. I taka właśnie jest Colleen Atwood - ulubienica całego Hollywood!

Kostiumy kreują filmową rzeczywistość. Te naprawdę dobre są w stanie odwrócić uwagę od kiepskiego scenariusza bądź fatalnej gry aktorów. Osoba, która je projektuje, powinna cechować się bujną wyobraźnią i niesamowitym zmysłem artystycznym, a także doskonale orientować się we współczesnych trendach, znać historię ubioru. I taka właśnie jest Colleen Atwood - ulubienica całego Hollywood!

Absolwentka Cornish College of The Arts w Waszyngtonie oraz New York University School of Film znowu stanęła na podium. Podczas tegorocznej gali wręczenia Oscarów odebrała trzecią w swej karierze statuetkę. Wyróżnienie przyniosły jej zapierające dech kreacje stworzone na potrzeby burtonowskiej wizji krainy czarów, bez których ten beznamiętny film nie miałby racji bytu.

W związku z tym, że Burton odszedł od pierwotnej narracji – pozwolił Alicji dorosnąć, a krainę czarów pogrążył w mroku – Atwood dostała wolną rękę. Punktem wyjściowym były oczywiście legendarne ilustracje Johna Tenniela, na których bazowali także disney'owscy animatorzy tworząc w latach 50-tych animowaną wersję Alicji.

Mia Wasikowska sądziła, że wystąpi w jednej sukni, tak jak wszystkie inne Alicje we wszystkich innych ekranizacjach. Colleen Atwood stworzyła jednak więcej kreacji, aby Alicja miała się w co odziać za każdym razem, gdy niespodziewanie zmieni swój rozmiar, gdy na skutek czarów zmaleje lub urośnie. Nie zapomniała przy tym, że dziewczyna znajduje się w fazie przejściowej między dzieckiem a kobietą. Chcąc odzwierciedlić ten etap w życiu Alicji, Atwood pozostała przy sukniach w kolorze błękitu, które dzięki bardziej nowoczesnym krojom łączyły w sobie dziecięcą niewinność z kobiecością, a poza tym świetnie prezentowały się na odtwórczyni głównej roli. Jedynym odstępstem od tej reguły – poza zbroją rzecz jasna – była krwistoczerwona suknia zestawiona z nadszarpniętą koronką w czarne serca jakby żywcem wyjęta z atelier Alexandra Mcqueena, którą Alicja nosiła na dworze Królowej Kier.

Pokrętna kraina czarów pomimo tego, że pod okrutnymi rządami Czerwonej Królowej straciła swój dawny blask, w dalszym ciągu pozostała baśniowym miejscem, w którym wszystko się może zdarzyć. Bajeczne kostiumy zaprojektowane przez Atwood kryją w sobie nutkę psychodelii, właściwej dla zwariowanych mieszkańców tej krainy. Najlepiej to widać na przykładzie Szalonego Kapelusznika. W jego barwnych, acz mrocznych strojach widoczne są wszystkie narzędzia jego fachu – małe nożyczki, naparstki, wstążki, szpulki, pierścionek z poduszeczką do szpilek. Zestawione z pomarańczową peruką oraz przenikliwymi zielonymi oczami idealnie oddają jego obłęd.

 

Sweeney Todd i Edward Nożycoręki

„Alicja w Krainie Czarów” to nie pierwszy i zapewne nie ostatni efekt współpracy Colleen Atwood z Timem Burtonem oraz Johnnym Deppem. Ich długoletnia przyjaźń rozpoczęła się na planie „Edwarda Nożycorękiego”. Atwood biorąc na warsztat wiktoriańską modę oraz klip „Bad” Michaela Jacksona stworzyła jeden z najbardziej surrealistycznych, mrocznych, a jednocześnie niesamowicie baśniowych kostiumów w historii kina, który pomógł Deppowi zerwać z wizerunkiem porywczego i kapryśnego idola młodzieży.

Cztery lata temu ponownie czerpiąc inspirację z wiktoriańskiej mody przemieniła aktora w groźnego golibrodę z Fleet Street. Kostium Sweeney Todda był bardzo prosty. Składał się z białej koszuli, kamizelki, spodni, specjalnie zaprojektowanego na potrzeby filmu skórzanego trencza, szalu i rękawiczek bez palców. Śnieżnobiała cera, cienie pod oczami oraz nastroszone włosy dopełniały demoniczny wizerunek człowieka z wiktoriańskiej klasy pracującej. Strój Pani Lovett tworzyła z kolei ułożona warstwami suknia z gorsetem. Ubrania pani Lovett oraz Sweeney Todda zdominowały czerń, biel i czerwień. Dzięki Atwood - Johnny Depp i Helena Bonham Carter przemienili się w iście demoniczny duet, który zaserwował widzom „the wort pies in London”.

Colleen Atwood najbardziej znana jest przez pryzmat współpracy z Timem Burtonem. I owszem, jest ona bardzo owocna, a ostatnio przyniosła jej także Oscara. Nie można jednak zapomnieć o kreacjach zaprojektowanych przez nią na potrzeby obrazów Roba Marshalla...

 

Chicago i Wyznania Gejszy

"Chicago" to musical, którego nie sposób zapomnieć, nie tylko z uwagi na świetne role Catherine Zeta-Jones i Renée Zellweger oraz wyśmienitą ścieżkę dźwiękową, lecz także ze względu na stworzone przez Atwood kreacje. Colleen zaprojektowała dwa typy kostiumów. Te, które bohaterki nosiły w świecie rzeczywistym, i te, które pojawiały się w świecie sennych marzeń Roxie Hart. Dzięki Atwood odżyła moda lat 20-tych, ta bardziej codzienna i ta, która rządziła wyobraźnią wszystkich odwiedzających zadymione kluby, by posłuchać jazzu.

Poza "Chicago" Colleen Atwood współpracowała z Robem Marshallem także przy okazji musicalu "Nine", który w przeciwieństwie do swojego poprzednika, nie zebrał pochlebnych recenzji. "Nine" nie umywa się do "Chicago" ani pod względem gry aktorskiej (choć w filmie wystąpiły same gwiazdy!), ani pod względem ścieżki dźwiękowej. Również kostiumy zaprojektowane przez Atwood nie należą do najlepszych w jej karierze. Zapomnijmy więc o tym filmie i przejdźmy do nakręconych cztery lata wcześniej "Wyznań gejszy".

Nie ma tu cekinów. Nie ma brokatu. Nie ma niepotrzebnego splendoru. Są kimona. Proste, piękne, idealnie skrojone stroje, które dużo mówią nam o bohaterkach obrazu Marshalla. Kimona noszone przez Hatsumomo oddają jej ognisty temperament. Kolorami, które w nich dominują są ognista czerwień, oślepiająca zieleń i intensywny niebieski. Kimona Yeoh's Mameha, która stawiana jest wszystkim gejszom za wzór, są bardziej stonowane, idealnie oddając jej chłód i opanowanie. Zwykłe, bawełnione kimona noszone przez Sayuri z czasem ustępują miejsca eleganckim jedwabiom, tym samym obrazując przemianę, jaka zaszła w głównej bohaterce.

Colleen Atwood stworzyła kostiumy do ponad pięćdziesięciu obrazów, w tym do tak wielkich kinowych hitów, jak: "Turysta" (2010), "Wrogowie publiczni" (2009), "Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń" (2004), "Planeta małp" (2001), "Jeździec bez głowy" (1999), "Gattaca - Szok przyszłości" (1997), "Marsjanie atakują!" (1996), "Ed Wood" (1994", "Małe kobietki" (1994", "Filadelfia" (1993) czy "Milczenie owiec" (1991). Jej romans z Hollywood trwa nadal i miejmy nadzieję, że nie skończy się zbyt szybko. Bo to dzięki niej nie sposób oderwać wzroku od niektórych filmów!

Fot. Filmweb, mmcg.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/6 lat temu
kultura jest bardzo wazna. trzeba jej poswiecac czas. a czy wiecie kto jest autorem tych słow? "Aktorstwo nie odbiega od zakonu, bo obie profesje wymagają poświęcenia." zapraszam do artykułu o pewnej ciekawej osobistosci, której już nie ma niestety wśród nas... http ://kulturaviva.pl/pl/osobowosci/krolowa-komedii,-mistrzyni-purnonsensu,378. html
/6 lat temu
nareszcie coś o niej :) brawo!
/7 lat temu
cudnee
POKAŻ KOMENTARZE (1)