Anna Dereszowska - jej styl

Choć ona sama twierdzi, że drzemie w niej mały urwis, uważana jest za jedną z najpiękniejszych aktorek swojego pokolenia. Mężczyźni uwielbiają ją za interesującą urodę i seksowne ciało, a kobiety za odwagę i niezależność.

Anna Dereszowska - jej styl fot. Adam Wlazły
Ania na wywiad zaprasza mnie do swojego domu. W dżinsach, bluzie z kapturem, włosach spiętych w kucyk wygląda jak nastolatka. Ma promienną cerę i bardzo delikatny, dziewczęcy makijaż. Kiedy jednak zaczyna mówić niskim i zmysłowym głosem, wiem, że mam do czynienia z kobietą, która jest świadoma swojej urody i kobiecości. 

Uroda: Często słyszysz komplementy?
Anna Dereszowska:
Zdarza się. I to nie tylko od mężczyzn. Wczoraj po przedstawieniu "Bożyszcze kobiet", w którym gram z Piotrem Gąsowskim, Anną Deką i Hanną Śleszyńską, za kulisy przyszła po autograf młoda dziewczyna. Stanęła przede mną, spłonęła rumieńcem i powiedziała, że jestem najlepszą polską aktorką w swoim pokoleniu. "Ja się ze wszystkimi pani rolami utożsamiam. I z Magdą w ››Klubie szalonych dziewic‹‹, i z Korbą w ››Lejdis‹‹. To są takie same dziewczyny jak jai moje koleżanki" – mówiła przejęta. Było mi bardzo miło. Z takich komplementów cieszę się najbardziej. 

Uroda: Faceci uważają cię za superlaskę, a dziewczynom podoba się twoja niezależność. Fajnie masz...
Anna Dereszowska:
Tak się składa, że postacie grane przeze mnie w filmach to rzeczywiście ostre babki, które nie mają problemu, by powiedzieć mężczyźnie "nie". I to dziewczynom chyba się podoba. Wszystkie chciałybyśmy być silne i niezależne. Przez role, które gram, dziewczyny widzą we mnie kogoś takiego. Jednak w rzeczywistości jestem inna. Jestem bardziej dziewczyną kumplem, nie wybucham tak łatwo, przeklinam tylko, gdy prowadzę samochód. Poza tym lubię sobie czasem poflirtować (śmiech). 

Uroda: Nie chciałabyś zagrać kogoś zupełnie innego niż dotychczas?
Anna Dereszowska:
Stanie się to już niedługo. W czerwcu zaczynamy zdjęcia do horroru w 3D Patryka Vegi. Moja rola została podzielona na dwa etapy. W jednym będę grała 18-latkę, a w drugim kobietę po czterdziestce. To będzie dla mnie nowe wyzwanie, ale nie mogę zdradzać szczegółów.

Uroda: To przynajmniej powiedz, czy będziesz tam kogoś mordować?
Anna Dereszowska:
Będę mordować i będzie się lała krew. Mieliśmy już próby charakteryzacji, podczas których zostałam postarzona o prawie 20 lat. Charakteryzacja to dla aktora niesamowicie ważny zabieg, który pomaga mu zbudować postać. Do tej pory nie grałam postaci, która miałaby na tyle silną charakteryzację, by zbudować na niej fundament roli. Inaczej się wtedy człowiek porusza, nawet myśli inaczej. Na tym polega magia dobrego kostiumu i charakteryzacji. Nie mogę się już doczekać, kiedy zaczniemy zdjęcia.

Zobacz sesję zdjęciową Anny Dereszowskiej dla miesięcznika Uroda>>>


Uroda: Czy masz jakieś kompleksy?
Anna Dereszowska:
Już nie. Moja kobiecość i świadomość kobiecości w pełni obudziły się po urodzeniu córki, niecałe trzy lata temu. To niesamowite, bo dopiero teraz, kiedy mam dziecko i skończyłam 30 lat, w pełni akceptuję siebie. Dużo bardziej się sobie podobam niż wcześniej. 

Uroda: Nie obawiałaś się, że po ciąży twoje ciało się zmienina niekorzyść?
Anna Dereszowska:
Wydaje mi się, że poza paniami, które długo starają się o dziecko, każdej kobiecie przelatuje przez głowę myśl, że po ciąży jakiś etap w życiu się kończy, zarówno w sferze emocji, jak i wyglądu. Ale także zaczyna się inny i to moim zdaniem o wiele piękniejszy. Owszem, ciało się zmienia, ale ja miałam to szczęście, że teraz wyglądam lepiej. 

Uroda: W ogóle nie przytyłaś, nie musiałaś się później odchudzać?
Anna Dereszowska:
Podczas ciąży przestałam uprawiać intensywnie sport, przez co straciłam trochę masy mięśniowej i stałam się szczuplejsza. Dużo chodziłam i pracowałam, nie miałam czasu na siedzenie w domu i podjadanie. Po urodzeniu Lenki do formy wróciłam samoistnie. Mam szczęście, że nigdy nie musiałam się katować dietą.

Uroda: Wspominałaś, że w dzieciństwie dużo ćwiczyłaś. Jaki to był sport?
Anna Dereszowska:
Wychowałam się ze starszym bratem i kuzynami. Zimą jeździliśmy na nartach, a latem pływaliśmy na nartach wodnych po jeziorach. Moja babcia od strony mamy była wicemistrzynią Polski w tenisie, dlatego tata chciał, byśmy oboje z bratem grali dobrzew tenisa. Jeździłam też konno. Tata miał dużo zapału, by organizować mi te wszystkie zajęcia sportowe. Znajdował czas i pieniądze na to, by mnie na nie posyłać. Nie było mu łatwo. Kiedy dorosłam, sport nadal był dla mnie ważny. Zaczęłam intensywnie pływać i biegać.

Uroda: Co lubisz w bieganiu i pływaniu?
Anna Dereszowska:
Dla mnie są sposobem nie tylkona zdrowie fizyczne, ale i dobre samopoczucie. To sporty indywidualne, w których człowiek może pobyć sam ze sobą. To także zmaganie się ze swoimi słabościami, z lenistwem i niemocą. Nieraz myślałam: zrobię dwa kółeczkai koniec. Ale jednak zawsze mi się udawało przezwyciężyć siebie i biegłam dalej. Moja norma to 10 kilometrów w godzinę, trzy razy w tygodniu. 

Uroda: Nieźle, teraz też masz taką kondycję?
Anna Dereszowska:
Teraz bardzo dużo pracuję, a każdą wolną chwilę chcę spędzić z Piotrem i Lenką. Nie biegam, ale wiem, że do tego wrócę. Chodzę natomiast na długie spacery z córką. Ona jedzie w wózku, a ja idę szybkim krokiem.

Uroda: Dużo pracujesz, zajmujesz się córką, spędzasz czas z ukochanym. Znajdujesz jeszcze czas tylko dla siebie?
Anna Dereszowska:
Planuję coś zrobić tylko dla siebie na Wielkanoc. Jedziemy z koleżankami i dziećmi do spa nad morzem. Mam nadzieję, że będę miała tam tydzień odpoczynku, będę chodzić na masaże, na relaksujące zabiegi. Na co dzień rzadko zaglądam do spa, regularnie natomiast odwiedzam kosmetyczkę, panią Jolę, w Miejskiej Farmie Piękności.

Uroda: Jakim zabiegom lubisz się tam poddawać?
Anna Dereszowska:
Systematycznie robię sobie mikrodermabrazję. Po niej od razu widać, że skóra jest gładsza. Lubię też maseczki, których substancje odżywcze wtłaczane są do skóry za pomocą ultradźwięków. Efekty takiego zabiegu widać natychmiast. Bardzo lubię chodzić do Miejskiej Farmy Piękności. Można tam skorzystać również z zabiegów medycyny estetycznej, na szczęście ja jeszcze nie muszę tego robić.

Uroda: Sądzisz, że w przyszłości będziesz korzystać z zabiegów medycyny estetycznej?
Anna Dereszowska:
Na razie jestem na nie. Ale wyznaję zasadę "nigdy nie mówi nigdy". Jeżeli kobieta źle się czuje w swojej skórze, to czemu czegoś nie poprawić. Nie podoba mi się jednak sytuacja, kiedy kobieta czuje się ze sobą dobrze, ale musi się odmładzać, bo inni wywierają na nią presję. Szczególnie aktorki są jej poddawane. Kiedy mamy trzydzieści kilka lat, jesteśmy jeszcze ładne, młode, a do tego doświadczone, z bagażem emocjonalnym, producenci filmowi nas uwielbiają. Ale gdy przekroczymy magiczną czterdziestkę, kręcą nosem i nie chcą obsadzać w filmach. W pewien sposób jesteśmy przymuszane do tego, by się odmładzać, i to mnie denerwuje.

Uroda: Masz bardzo ładną cerę, czy dbasz o nią w domu w jakiś szczególny sposób?
Anna Dereszowska:
Na szczęście nie mam z cerą żadnych problemów. Staram się, by moja twarz zawsze była promienna i jasna. Zwracam uwagę na to, by mój krem na dzień zawierał filtry przeciwsłoneczne. Latem stosuję filtr z minimum 30 SPF. Jestem świadoma, jak słońce może być niebezpieczne dla skóry. Poza tym widzę u pań, które intensywnie się opalają, że ich skóra rzeczywiście szybciej się starzeje. Aczkolwiek lubię też wiosenne słońce, po którym zawsze dostaję piegów na nosie.

Uroda: Jest jakiś kosmetyk, który zawsze masz w torebce?
Anna Dereszowska:
Moje usta są bardzo wrażliwe, dlatego noszę ze sobą balsam do ust. Kiedy byłam na rajdzie samochodowym w Maroku, choć nawilżałam i smarowałam usta kremem z filtrem w sztyfcie, wróciłamz popękanymi wargami.

Uroda: Czy jakiś kosmetyk cię ostatnio szczególnie zachwycił?
Anna Dereszowska:
Owszem. Odkryłam olejek pod prysznic Balneum. Jest niesamowity, cudownie nawilża skórę.

Uroda: Lubisz się malować?
Anna Dereszowska:
Na co dzień prawie w ogóle się nie maluję, tym bardziej że robią mi makijaż na planie filmowym. Kiedy mam oficjalne wyjście, również mój makijaż jest delikatny. Staram się, by zarówno usta, jak i oczy nie były za bardzo podkreślone, bo wtedy nie wiadomo, na co patrzeć.

Uroda: Wolisz bardziej podkreślić usta czy oczy?
Anna Dereszowska:
Zdecydowanie oczy. Lubię ich kształt. Przed wyjściem dokładnie tuszuję rzęsy i wtedy są naprawdę długie. Niektórzy mnie wówczas pytają, czy są doklejone. Usta pozostawiam naturalne, ponieważ i tak są duże i mają intensywny kolor. Czasem nawet je rozjaśniam błyszczykiem, by mniej rzucały się w oczy. Używam też różu do policzków.

Uroda: W jakich strojach najlepiej się czujesz, gdy wychodzisz na przyjęcie?
Anna Dereszowska:
Noszę sukienki klasyczne, geometryczne i w stonowanych kolorach. W ogóle nie bardzo lubię się wyróżniać z tłumu. Podobają mi się kreacje polskich projektantów. W uszytej przez Joannę Klimas czarnej sukience z kryształkami Swarovskiego wystąpiłam na Złotych Kaczkach. Niesamowicie projektuje Gosia Baczyńska. Miałam okazję mieć na sobie jej suknię z czarnych piór podczas sesji zdjęciowej Anny dla Anny. Czułam się w niej świetnie. Mam też kilka ponadczasowych sukienek duetu Paprocki Brzozowski. Piękne, oskarowe kreacje projektuje też Maciej Zień. Te jego falbany i powiewne jedwabie ogromnie mi się podobają na Małgorzacie Kożuchowskiej. Aż szkoda, że mi nie pasują.

Uroda: A na co dzień jak się ubierasz?
Anna Dereszowska:
Chodzę w butach na płaskim obcasie, bluzie, skórzanej kurtce i dżinsach. Nie ma sensu, bym się stroiła, bo i tak idę na plan filmowy i tam się przebieram. Dbam o to, by mieć ładną, jasną twarz, a kostiumem staram się nie zwracać na siebie uwagi.

Uroda: Wspominałaś o rajdzie samochodowym w Maroku. Brałaś w nim udział?
Anna Dereszowska:
Tak, wraz z Piotrem zostaliśmy zaproszeni do wzięcia w nim udziału przez RFM Caroline Team. Lubię jeździć autem, lubię też rywalizację. Jeździliśmy porsche, to była fantastyczna przygoda.

Uroda: A jak traktowali cię mężczyźni na takiej męskiej imprezie?
Anna Dereszowska:
Oczywiście, na dzień dobry jak aktoreczkę, która przyjechała, nie wiadomo po co. Dopiero kiedy wsiadłam za kierownicę i pokazałam, co potrafię, zaczęli mnie traktować jak partnera. Dobrze dogaduję się z facetami, pewnie dlatego, że się z nimi wychowywałam. Zawsze starałam się nie tylko im dorównać, ale też być lepsza. To zabawne,że wiele osób postrzega mnie jako seksbombę, a we mnie jest tak wiele chłopca, urwisa. Uważam, że to jest fajne, bo szczególnie w zawodzie aktora dobrze jest mieć w sobie dziecko.

Uroda: Czy to, że wychowywałaś się z chłopakami, że ze wszystkim musiałaś sobie świetnie radzić, nie przeszkadza ci w dorosłym życiu? Jednak większość mężczyzn lubi dziewczyny, które czasem potrzebują opieki.
Anna Dereszowska:
Mój pierwszy poważny związek rozpadł się dlatego, że ja najpierw mężczyznę rozpieszczam, o wszystko się troszczę, ale później jak każda kobieta oczekuję, że on też coś z siebie da. Kumuluję w sobie złość, a potem jest wybuch i wielka katastrofa. Na szczęście teraz mam mężczyznę, który moim wybuchom skutecznie zapobiega.To jest dla mnie bardzo ważne. Na pierwszym miejscu zawsze powinna być miłość, ale w dobrym związku potrzebne są też wsparcie, równowaga i partnerstwo.

Z Anną Dereszowską rozmawiała Katarzyna Zielonka
Seksowny makijaż w stylu Anny Dereszowskiej
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)