Szokujące fakty: jak leczono w średniowieczu?

W średniowiecznych szpitalach klasztornych panowały fatalne warunki: chorzy leżeli nago po kilku w jednym łóżku (lub na podłodze), nie byli myci, a jedyną formą sprawowanej nad nimi opieki było podawanie im jedzenia. Higieny nie przestrzegano też w domach, gdzie normą było m.in. chodzenie w nigdy nie pranych, zabłoconych ubraniach, nie mycie się i spanie we wspólnym łóżku – a wszystko to w otoczeniu mnożącego się robactwa.

fot. Fotolia

Kościół – jedyna instytucja początków średniowiecza

Wraz z upadkiem w 476 r. Cesarstwa Rzymskiego zakończyła się era cywilizacji starożytnej, a rozpoczęło średniowiecze.

Pierwsze wieki tej epoki to czas upadku, rozbicia i zamętu. Zniszczone zostały miasta i drogi. Przestały funkcjonować instytucje kształcenia oraz system opieki zdrowotnej. W tym bardzo trudnym okresie z dawnego świata pozostała tylko jedna instytucja – Kościół. Swoją wielką działalność misyjną połączył z wieloma innymi funkcjami, takimi jak: stanowienie prawa, kształcenie, ochrona życia i zdrowia.

Ochrona zdrowia i życia człowieka w średniowieczu związana była z ówczesną kulturą, warunkami życia, ale głównie z upadkiem medycyny i praktyki lekarskiej.

Religijność, ascetyzmnegowanie wszelkich nawyków higienicznych przyczyniło się do zaniku troski o zdrowie. „Nikczemne ciało” przestało być przedmiotem zainteresowania, a stało się balastem dla duszy. Cierpienie, ból i wyniszczenie fizyczne podnoszono do rangi ideału.

Chrześcijańska pogarda dla ciała kłóciła się z praktyką wychowania rycerskiego, w którym zdrowie, siła i zręczność były warunkiem zapewniającym skuteczność walki, m.in. z niewiernymi.

Medycyna i higiena zostają wyparte i zastąpione przez astrologięalchemię. Los człowieka i jego zdrowie zależą od konstelacji gwiazd. Alchemicy poszukują uniwersalnego lekarstwa zapewniającego wieczną młodość i zdrowie. Każdy lekarz musiał znać się na astrologii, żeby wiedzieć, kiedy można robić operacje, upusty krwi, brać leki itp.

Jak w średniowieczu (nie) dbano o higienę?

Poziom higieny w średniowieczu był bardzo niski. Ludność miejska stłoczona w obrębie murów obronnych bytowała w fatalnych warunkach sanitarnych. Miasta były ciemne, błotniste, cuchnące. Wąskie uliczki służyły nie tylko jako przejście dla pieszych, ale także jako zsypiska odpadów, np. Paryż zwał się Lutetia (czyli „błoto”), a nazwa warszawskiej ulicy Freta znaczy „odpadki”, gdyż wyrzucano tam śmieci. Ówczesne warunki sanitarne obrazuje poniższy cytat:

[…] Poszczególne mieszkania były przeludnione, brudne, nigdy nie wietrzone. Zimą cała rodzina […], zziębnięta, tłoczyła się przy jednym ognisku. W kącie izby, na wpół ciemnej, stało jedyne w całym mieszkaniu łóżko […], na którym kładła się do snu cała rodzina. Ale na tym łóżku sypiali […], także według zwyczaju, i przejezdni goście […]. Zarówno członkowie rodziny, jak i obcy spali przy sobie zupełnie nago […]. Ciała ludzkie, rzadko albo nigdy nie kąpane, wełniane odzienie noszone na gołym ciele, nigdy nie prane i rzadko zmieniane […], wspólne posłanie – wszystko to stanowiło warunki, w których wszelkiego rodzaju robactwo mnożyło się i przechodziło z jednych na drugich […]. Higiena stołu była również opłakana. Biednym wystarczała jedna gliniana misa, na której mieściło się całe jadło przeznaczone dla wszystkich. Stołownicy brali jadło palcami […]. Dzban z napojem krążył od ust do ust.

Na niski poziom higieny w średniowieczu wpływał także ascetyzm.

Ci, którzy przyjęli jego ideę, decydowali się na wszelkie wyrzeczenia i umartwienia, np. ograniczali jedzenie do minimum, nie myli się, nie zmieniali odzieży, zadawali sobie ból przez biczowanie ciała. Pochody biczowników przybierały charakter epidemiczny.

Nędza, niekończące się wojny, zwłaszcza krzyżowe, włóczące się po Europie gromady żołnierzy przyczyniały się do pojawienia się wielu groźnych chorób, takich jak tyfus, trąddżuma, która w latach 1348–1350 zabrała około jednej trzeciej ludności Europy. Średnia długość życia była wtedy bardzo niska.

Chory czy opętany przez diabła?

Na tle religijnym masowo występowały psychozynerwice, opisywane jako przypadki opętania przez diabła. Za opętanych uchodziło wówczas wielu umysłowo chorych oraz dotkniętych padaczką i pląsawicą.

Leczenie takich chorych polegało na odprawianiu egzorcyzmów. Gdy to nie pomagało, izolowano ich od reszty społeczeństwa, zamykano w ciemnych pomieszczeniach, żywiono resztkami.

Pomimo drastycznego sposobu leczenia ludzi chorych umysłowo bezpieczniej było uchodzić za opętanego niż za maga. Opętany był opanowany przez złego ducha wbrew swej woli, a czarownice, według ogólnego przekonania, dobrowolnie zawierały pakt z diabłem. O czary najczęściej posądzano starsze, samotne kobiety. Osobom podejrzanym o ich stosowanie wytaczano procesy, a wyrok był zawsze jeden – spalenie na stosie.

Zobacz też: Jakie sporty uprawiano w starożytnym Egipcie?

Jak Kościół opiekował się chorymi?

Pomoc i opiekę najbardziej potrzebującym zapewniał Kościół. Szczególnie klasztory starały się zapewnić im podstawowe warunki nie tylko do życia, ale i leczenia. Pierwszy klasztor średniowieczny powstał w 529 r. z inicjatywy św. Benedykta na Monte Cassino. Zakonnicy zobowiązani byli do opieki nad chorymi braćmi i okoliczną ludnością.

Reguła klasztorna, obligująca zakonników do opieki nad chorymi, dała początek szpitalowi klasztornemu. Szpitale miały charakter przytułków, w których chorzy i zdrowi przebywali razem. Warunki sanitarne panujące w szpitalach były fatalne; występowała w nich wysoka śmiertelność.

Nie stosowano żadnej separacji, chorzy zakaźnie nie byli oddzieleni od pozostałych. Łóżka szpitalne były duże, drewniane, malowane na czarno i wyściełane słomą […]. W jednym rożku leżało zwykle 4–8 pacjentów […]. Czterech leżało na łóżku, a czterej pozostali na podłodze. Zmieniali się co 6 godz. Chorzy leżeli nago, a mycie należało do rzadkości. Sale, w których przebywali chorzy, były duże, zagęszczone, brudne, nigdy albo rzadko wietrzone. Opieka polegała głównie na zapewnieniu miejsca i pożywienia.

W okresie wypraw krzyżowych ludzi potrzebujących opieki medycznej było bardzo wielu w całej Europie. Pomoc niosły im nie tylko szpitale klasztorne, ale też zakony – zgromadzenia o charakterze świeckim. Do ich powstania przyczyniła się wypromowana przez Kościół idea wspierania ludzi ubogich. Niezwykła była działalność św. Franciszka z Asyżu. Franciszkanie szczególną opieką otaczali ludzi chorych na trąd. Wędrowali z miejsca na miejsce, zakładając leprozoria.

Wzmianki o pierwszych polskich szpitalach pochodzą z XII w., a dotyczą szpitali: Najświętszej Maryi Panny we Wrocławiu (1108 r.), działającego przy opactwie cystersów w Jędrzejowie (1152 r.), oraz św. Jana z Jerozolimy w Zagościu (ok. 1166 r.).

Leprozoria dla chorych na trąd

W średniowieczu wszystkie choroby traktowano jako karę za grzechy, dlatego oprócz leczenia naturalnego zalecano posty, modlitwy przebłagalne i różne umartwienia, a nawet wybudowanie kościoła.

W wielu miastach europejskich do dnia dzisiejszego przetrwały kościoły pod wezwaniem św. Łazarza, mające związek z panującą wtedy epidemią trądu.

Pojawienie się groźnych chorób przyczyniło się do powstania nowych form hospitalizacji. Były to tak zwane leprozoria, w których przebywali chorzy na trąd (z łac. lepra). Miały one postać drewnianych baraków, które palono po przejściu epidemii. Miejsca te służyły nie tylko hospitalizowaniu chorych, lecz przede wszystkim zapobiegały dalszemu szerzeniu się choroby.

Odizolowanie chorych zmniejszyło zapadalność na choroby zakaźne. Można uznać, że były to narodziny tak zwanej policji lekarskiej, czyli przymusowego stosowania metod profilaktyki i leczenia. Osoby chore lub podejrzewane o to, że mogły się zarazić, nie miały prawa do handlu, wstępu do miasta i zobowiązane były do używania sygnałów ostrzegawczych, np. kołatki, dzwonka.

Wielki książę Toskanii kazał otoczyć granice swego księstwa kordonem wojska, które miało rozkaz strzelać do ludzi zbliżających się do jego bram. Na podległym mu terenie nie odnotowano przypadku dżumy, co wskazywało na to, że choroby nie przenosi powietrze, ale powoduje je kontakt z zarażonymi i ich przedmiotami. Ludzie na podstawie własnego doświadczenia doszli do wniosku, że ten, kto szybko i na długi okres oddali się z miejsca zakażonego, ocali swoje życie.

Zobacz też: Sport w starożytności: jak ćwiczono w Chinach i Indiach?

Który naród był mistrzem medycyny w średniowieczu?

W XIII w. rozpowszechniły się wskazówki na temat przestrzegania na co dzień higieny i profilaktyki. Przyczynił się do tego zbiór porad Regimen sanitatis Salernitanum (Salerneński przewodnik zdrowia), który powstał w medycznej szkole w Salerno. Jego myśl przewodnia brzmiała następująco: „Jeśli ci nie dopiszą lekarze, lekarzami twymi niech będą ci trzej: pogodny nastrój, umiarkowana rozrywka, rozumny tryb życia”. Z cytatu wynika, że autorzy przewodnika głosili te wartości, które epoka średniowiecza ignorowała.

Mistrzami średniowiecznej medycyny byli Arabowie. Największy wkład do ówczesnej wiedzy medycznej wniósł perski lekarz Awicenna (980–1037). Jego prace zawierają wiele pożytecznych porad dotyczących zapobiegania chorobom. Jako pierwszy zauważył, że rozprzestrzeniają się one za pośrednictwem zarazków znajdujących się w glebie i wodzie do picia.

Awicenna dużo uwagi poświęcał higienie, warunkom panującym w domach, odzieży i sposobowi odżywiania się. Twierdził, że pożywienie jest źródłem aktywnych biologicznie substancji sprzyjających leczeniu chorób, a także profilaktyce. Był wielkim entuzjastą ćwiczeń fizycznych, które zalecał przy różnych dolegliwościach. Podkreślał ich korzystny wpływ na organizm ludzki. W aktywności ruchowej widział dużą szansę na zachowanie zdrowia i sprawności fizycznej.

Jak dbano o higienę i zdrowie w Polsce?

W dawnej Polsce szeroko rozpowszechnione były łaźnie, co świadczy o tym, że Polacy dbali o higienę osobistą. Zamożni posiadali własne łaźnie, jednak większość ludzi korzystała z publicznych. W Krakowie w XV w. działało ich dwanaście.

Łaźnia publiczna podzielona była na dwie części: męską i żeńską. Po kąpieli można było wypocząć, ostrzyc się itp. W łaźni spotykali się ludzie różnych stanów, także władcy, np. król Jagiełło miał zwyczaj kąpać się we wszystkich miejscowościach, do których przyjeżdżał.

Istniały przepisy miejskie określające częstotliwość korzystania z łaźni, np. członkowie cechów mogli do nich uczęszczać nie rzadziej niż co czternaście dni. Nauczyciele mieli obowiązek prowadzić dzieci do kąpieli. W wielu klasztorach funkcjonowały łaźnie z bieżącą wodą. Zakonnicy musieli myć ręce przed i po każdym posiłku, po sjeście i po mszy.

Wśród Polaków popularna była medycyna ludowa, oparta na ziołolecznictwie. Ponieważ do czasu założenia Akademii Krakowskiej na terenie Polski nie działała żadna szkoła kształcąca lekarzy, młodzież studiowała medycynę za granicą.

Leczeniem trudnili się zakonnicy, zwłaszcza benedyktyni, znani z wyrabiania leków ziołowych. Później uzdrawianiem zajmowali się również cystersi, dominikanie i jezuici. Znanymi lekarzami byli biskup krakowski Jan Radlica (?–1392) oraz Tomasz z Tilbury (1297–1378) – biskup Sarepty, zwolennik leczenia za pomocą diety, postów, ruchu i gimnastyki.

Mało urozmaicona dieta i niski poziom medycyny sprawiały, że w średniowieczu przeciętna długość życia nie przekraczała trzydziestu lat.

Warto wspomnieć, że odkryto wówczas walory wielu źródeł i wód leczniczych, np. cieplice śląskie cenione były w całej Europie.

Zobacz też: Czym w XIX wieku była chirurgia seksualna?

Fragment pochodzi z książki "Zdrowie i kultura fizyczna" J. Bielskiego i E. Bladej (Impuls 2014). Publikacja za zgodą wydawcy.

Jakie objawy wskazują na chorą trzustkę? [video]
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
Ateistka/3 miesiące temu
Propaganda KK w dodatku obrzydliwe. Autorko doksztalc się trochę zanim znów zaczniesz wypisywać takie brednie
~mala/2 lata temu
Artykuł to mało udana próba deprecjonowania Kościoła, chyba autor zapomniał napisać, że w tamtych czasach Kościół był jedynym miejscem szeroko dostępnej służby zdrowia, czy oświaty, na poziomie dla nas szokującym, ale wówczas było to postępowe.
~gość/2 lata temu
ciekawe...