Produkt miesiąca: samoopalacz Fake Bake

Sprawdź czy warto kupić ten najpopularniejszy i polecany przez gwiazdy samoopalacz!

fot. FREE/kolaż Polki.pl
Chyba nie ma takiej drugiej kategorii kosmetycznych produktów, których bym przetestowała taką ilość. Używałam już niemal wszystkiego - od tanich balsamów brązujących po luksusowe samoopalacze. Mam bardzo jasną karnację i zdecydowanie wolę siebie w wersji z delikatną opalenizną. Co więcej, nie przepadam za wylegiwaniem się na słońcu, a solarium traktuję jako absolutnie niedopuszczalne (nigdy go nie odwiedziłam). W mojej sytuacji sprawdzają się wyłącznie kosmetyki, które są w stanie tę opaleniznę mi zapewnić.

Fake Bake to znana na całym świecie marka, która specjalizuje się w opaleniźnie "z tubki". Dzisiaj pod lupę bierzemy jeden z najpopularniejszych produktów marki - 60 Minutes. Ten samoopalacz to rewolucyjny płyn o ekspresowym działaniu samoopalającym, nadaje skórze złotą opaleniznę w ciągu zaledwie 60 minut. Jest łatwy w aplikacji dzięki formule "widzisz gdzie nakładasz" a jego składniki opalające dihydroksyaceton oraz erytruloza zaczynają działać w kontakcie ze skórą. Formuła przyspieszająca działanie rozwija złotą opaleniznę w ciągu godziny. Aby uzyskać ciemniejszy odcień opalenizny, nie ma potrzeby ponownej aplikacji preparatu. Wystarczy zostawić go na kolejne 60 minut, a następnie zmyć. Nie zaleca się pozostawiania kosmetyku na skórze na czas dłuższy niż 3 godziny. Jest lekki i szybkoschnący, nie zatyka porów.

Tak brzmią zapewnienia producenta. A jak jest naprawdę?

60 Minutes Fake Bake - kilka słów wstępu

Na temat tego produktu przeczytałam same pozytywne opinie. Musiałam więc go przetestować na sobie! Sztuczna opalenizna, która wygląda jak naturalna, jest łatwa w aplikacji a do tego utrzymuje się tydzień? To musi być hit!

60 Minutes Fake Bake - opinia

Ja go uwielbiam. Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepszy (póki co) produkt na rynku. Doceniam to, że zapach jest całkiem przyjemny, naprawdę nie pachnie tak jak standardowe samoopalacze. Świetnie się go nakłada, łatwo zmywa, a opalenizna jest bardzo naturalna!

60 Minutes Fake Bake - jak stosować

Nie obejdzie się bez specjalnej rękawicy. Na szczęście, zawsze jest dołączana do produktu. Samoopalacz nakładamy na brązową, welurową stronę i okrężnymi ruchami wcieramy w ciało. Nie da się nim zrobić krzywdy, dzięki ciemnej barwie od razu widać, gdzie go nakładamy. Pamiętajcie, nie musicie przejmować się od razu kolorem skóry! Po godzinie (dwóch lub trzech w zależności od upragnionego efektu) wierzchnia warstwa zmywa się zupełnie (nawet tam gdzie nałożyłyście go troszkę za dużo). Pozostaje tylko piękna, brzoskwiniowa skóra. Od siebie doradzam pozostawienie samoopalacza trochę dłużej niż na godzinę (ja mam bardzo jasną karnację, a dopiero przy efekcie po 2 godzinach byłam zadowolona).

60 Minutes Fake Bake - cena

Samoopalacz do najtańszych nie należy - kosztuje 149 zł. Mimo wszystko przy regularnym stosowaniu wystarczył mi spokojnie na pół roku. Wychodzi więc, że miesięcznie kosztował mnie 25 zł - tyle co zwykły balsam brązujący.

Więcej naszych testów:

Czy karboksyterapia daje takie same efekty jak mezoterapia?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
bibi/rok temu
ja od lat uzywam samoopalacza Kolastyny lub Soraya (niestety ostatnimi czasy zeszlo na psy), wmasowuje w skore twarzy wieczorem, zmywam rano, stosuje co druga noc. Cena jest zdecydowanie nizsza 15zl, i tez starcza na pol roku.