Przychodzi baba do lekarza…, a co z facetem?

Cały czas jednak trudno sobie wyobrazić statystycznego Kowalskiego, który mówi do swoich kumpli: spóźnię się dziś na mecz, bo idę na „botox”, albo wypełnić sobie zmarszczki. U kobiet to już prawie norma, dlaczego u mężczyzn nie?

Przychodzi baba do lekarza…, a co z facetem?
Kiedy na jednym z ostatnich kongresów medycyny estetycznej, na ekranie w sali wykładowej zobaczyłam zdjęcia Johna Kerry, a pod nimi pytanie: Czy on miał „botox”? a potem podobizny amerykańskiego senatora nie pozostawiające wątpliwości, jaka jest właściwa odpowiedź, zaś na innym kongresie portrety prezydenta Berlusconiego przed i po liftingu powiek, pomyślałam sobie: wreszcie mężczyzna w poczekalni przed gabinetem medycyny estetycznej będzie mógł porzucić rozmyślania nad częścią męskości, którą już stracił (przyglądając się sobie w lustrze i podejmując decyzję o przyjściu do lekarza), oraz, tą, którą niewątpliwie straci poddając się zabiegowi wypełniania zmarszczek.

Tak jakoś się przyjęło, że tylko kobietom przystoi martwić się o własny wygląd. Mężczyzna zawsze powinien być „macho” i co szczególnie ważne - powinien starzeć się z godnością. Jeśli jednak zadamy sobie pytanie, ile lat odejmuje nam wypełnienie zmarszczek na twarzy okaże się, że wcale tak wiele nam nie ubyło i wynik nie jest porażający. To, co niewątpliwie uzyskujemy, to zdrowszy, łagodniejszy, wypoczęty wygląd. Poprawę zauważamy w lustrze, zauważa ją nasze otoczenie (choć nikt nie zauważa, co tak naprawdę, się zmieniło). Karmieni pozytywną informacją o sobie - czujemy się lepiej, a to jak dodatkowa terapia znów poprawia nasz wygląd. Dotyczy to wszystkich: kobiet i mężczyzn, przed meno/andropauzą czy po, przystojnych i mniej przystojnych,  bogatych i biednych.

Cały czas jednak trudno sobie wyobrazić statystycznego Kowalskiego, który mówi do swoich kumpli: spóźnię się dziś na mecz, bo idę na „botox”, albo wypełnić sobie zmarszczki. U kobiet to już prawie norma, dlaczego u mężczyzn nie?

Zasadniczo wszystko wygląda tak samo:
- krótka rozmowa lekarza z pacjentem - omówienie oczekiwań i możliwości, znieczulenie – nałożenie kremu lub znieczulenie stomatologiczne,
- wprowadzenie do skóry preparatu wygładzającego zmarszczki,
- delikatny masaż,
- nałożenie filtra przeciwsłonecznego,
- kontrola po 2 – 3 tygodniach.

Różnice dotyczą najczęściej zachowania pacjenta: mężczyźni są bardziej wrażliwi na widok igły, ale to kobiety nie krępują się pokrzykiwać (czasem przeklinać), gdy odczuwają niewielki nawet ból, mężczyźni starają się raczej być bardzo dzielni.
Mężczyźni mówią mniej, więc zabiegi na ich twarzach są nieco łatwiejsze, ponieważ lekarz nie musi martwić się o to, czy uda mu się trafić we właściwy punkt na poruszającej się skórze.
Podobnie jak kobiety, mężczyźni zawsze doceniają dobry dowcip, który często jest niezbędny do ujawnienia „prawdziwych” zmarszczek; te wywołane „na żądanie” są zwykle znacznie łagodniejsze.



kat1.jpg


Skóra mężczyzn jest nieco grubsza, ale zbudowana tak samo jak u kobiet, dlatego doskonale sprawdzają się w niej „testowane na kobietach” preparaty. Dla lepszego samopoczucia, firma Anteis specjalnie dla mężczyzn, wyprodukowała preparat Esthelis Men. Tak naprawdę to tylko opakowanie, bo zawarta w nim strzykawka wypełniona jest dobrze znanym, sprawdzonym i bezpiecznym preparatem kwasu hialuronowego, który w wersji „damskiej” lub „unisex” nosi nazwę Esthelis Basic.

Miarą dzielności mężczyzny pozostaje chyba jednak mezoterapia, obecnie coraz częściej nazywana, bardzo madrze i tajemniczo, intradermoterapią. Jej istotą jest wprowadzanie do powierzchniowych warstw skóry, różnych preparatów w celu poprawy jej funkcjonowania i wyglądu. Jedną z podstawowych substancji używanych do mezoterapii jest niestabilizowany  (czyli ulegający rozkładowi w ciągu kilkunastu – kilkudziesięciu godzin) kwas hialuronowy (ten używany do wypełniania zmarszczek jest rozkładany przez kilka miesięcy). Zabieg jest banalnie prosty. Polega na wykonaniu wielu nakłuć i pozostawieniu w każdym miejscu bardzo niewielkiej ilości kwasu hialuronowego. Jedno z najtrudniejszych pytań związanych z mezoterapią  jakie zadają pacjenci, to pytanie o liczbę ukłuć. A jedna z najtrudniejszych odpowiedzi to: kilkaset. Perspektywa kilkuset zastrzyków w twarz nie jest zbyt zachęcająca dla nikogo, a szczególnie dla naszych dzielnych mężczyzn. Jest jednak wielu śmiałków, którzy decydują się na ten zabieg (nie tylko po to, by przekonać lekarza o swojej odwadze) i – co może wydawać się zaskakujące – chętnie go powtarzają. Sekret tkwi w tym, że choć brzmi to dość przerażająco – w praktyce nie jest wcale takie straszne, a przy odrobinie znieczulenia – zupełnie bezbolesne. Niestety nie mamy specjalnego preparatu dla mężczyzn, ale zarówno Mesolis, jak i Mesolis Plus nadają się doskonale do nawilżania i odmładzania męskiej (znacznie częściej niż damska narażonej na dym papierosowy i nadmiar piwa) skóry.

Każda kobieta, która poddała się zabiegowi mezoterapii lub wypełniania zmarszczek wie, że jest to procedura prosta, szybka, skuteczna i zaskakująco mało nieprzyjemna. Nie wymaga ukrywania się w domu, nie zaburza codziennego życia. Błyskawicznie poprawia wygląd, nastrój i samopoczucie. Często jednak, myjąc rano zęby przed wspólnym lustrem, zerkam na odbicie mojego męża i zastanawiam się jak najlepiej przekonać go do takiej niewinnej, drobnej procedury…

Lek. med. Małgorzata Żak
Absolwentka Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego
tel. 501 091 481


kat1.jpg

kat1.jpg
Czy karboksyterapia daje takie same efekty jak mezoterapia?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)