Krioterapia – mróz dla zdrowia

W kriokomorach panuje temperatura od -120 do -160 stopni Celsjusza, która wpływa na zdrowie, a także urodę i samopoczucie człowieka. Kto i jak może korzystać z krioterapii? Jak mróz działa na zdrowie? Jakie badania trzeba przejść, by rozpocząć terapię? Jaka jest jej cena?

Ile czasu trwa krioterapia?

Wizyta w tak ekstremalnych warunkach panujących w kriokomorze (temperatura od -120 do -160 stopni Celsjusza) może trwać maksymalnie 3 minuty. W małej dawce mózg jest błogosławieństwem dla zdrowa, w dużej - zagrożeniem życia.

Jak działa zimno na organizm?

Po wejściu do kriokomory naczynia krwionośne wraz z mięśniami pacjenta kurczą się. Krew, by jak najdłużej zatrzymać ciepło w organizmie, odpływa do głębszych warstw ciała. Po wyjściu z komory żyły i tętnice rozszerzają się, by w ten sposób zwiększyć przepływ krwi (o sprawia, że obieg krwi jest szybszy nawet o cztery razy) – dzięki temu wszystkie komórki ciała błyskawicznie otrzymują porcję składników odżywczych, tlenu i substancji przeciwzapalnych.

Na co pomaga krioterapia?

Krioterapia pomaga zwalczyć bóle stawów i mięśni, poprawia pracę układu odpornościowego, łagodzi również stany zapalne. Co więcej, poprawia samopoczucie, a u mężczyzn zwiększa nawet produkcję testosteronu.

Zanim udasz się do kriokomory…

…musisz skonsultować się z lekarzem i przejść wymagane badania (EKG, analiza krwi i moczu).

Do krioterapii nie kwalifikują się chorzy na choroby układu krążenia i nowotwory, osoby z niedokrwistością, anemią, alergie na zimno, po przebytych zatorach oraz z problemami z tarczycą, jak również w podeszłym wieku (po 75. roku życia) i cierpiące na klaustrofobię.

Kto może?

Wskazaniami do krioterapii są:

  • stwardnienie rozsiane,
  •  bóle pleców,
  • dyskopatia,
  • reumatoidalne zapalenie stawów,
  • niedowłady kończyn,
  • zapalenie okołostawowe,
  • urazy mięśni.

Terapia jest też przydatna w przypadku dzieci z porażeniem mózgowym.

Zobacz też: Zdrowe zimno, czyli co to jest krioterapia?

Przed wejściem do kriokomory…

…musisz zbadać tętno i ciśnienie (zbyt wysokie sprawia, że nie można rozpocząć terapii). Powinieneś sprawdzić też, czy Twoje ciało jest całkowicie suche oraz zabezpieczyć uszy, dłonie i stopy odpowiednio opaską, rękawicami i obuwiem ze skarpetami. Ważna jest też maseczka chroniąca twarz. Do komory wchodzi się ponadto w dość cienkim ubraniu: podkoszulka i szorty lub bielizna.

Na początku pacjenci aklimatyzują się w komorze w temperaturze -60 stopni. Następnie temperatura spada do od -110 do -160 stopni (na 3 minuty). Nad przebiegiem terapii czuwa wykwalifikowany personel.

Po wyjściu z komory…

…zalecane są ćwiczenia rozgrzewające, które trwają pół godziny.

Najlepiej odbyć 10 zabiegów pod rząd, po jednym każdego dnia. Jeśli otrzymamy skierowanie na terapię od lekarza, zabiegi są refundowane. W innym przypadku zapłacimy 25-45 zł za jedną wizytę.

Mróz dla urody

Komory do krioterapii są również wykorzystywane w salonach piękności. Mróz korzystnie wpływa bowiem także na nasz wygląd: ujędrnia skórę, usuwa cellulit i wygładza zmarszczki.

W salonach spa korzysta się także z krioterapii miejscowej: specjalne urządzenie kieruje strumień zimnego gazu na wybraną część ciała. Pomaga m.in. zwalczać zmiany skórne, łagodzi dolegliwości reumatyczne i choroby stawów.

Zobacz też: Kiedy i jak stosować borowinę?

Artykuł powstał na podstawie tekstu „Krioterapia – mróz dla zdrowia”, „Gazeta Wyborcza”.

Jak zrobić krem pod oczy – DIY
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (10)
atomboy/4 lata temu
Droga Krystis... Piszesz: "Niestety mąz mnie irytuję,ale muszę znosic jego ponizanie,i znęcanie psychiczne się nademną,gdyz jestem uwięziona w domu i nic załatwic nie mogę (...) Chciałabym wyjsc do ludzi,ale nie jestem w stanie poprostu.To taka choroba i niestety ale muszę w 4 scianach zyc.Wiem,ze gdybym miała innego męza to byłabym zdrowsza,a tak nie potrafię się nie denerwowac tak zyjąc z męzem tz,kazdy sobie.Sam jego widok mnie denerwuję! (...) Wiem,ze skoro uwolniłam się od rodziny teraz zacznę zyc,nikt nie będzie mnie wykorzystywał więcej.Moze i z męzem ,którego nienawidzę po 20 latach bycia razem,tez jakos sobie poradzę,moze najpierw separacja a potem zobaczę co dalej." Cała Twoja historia jest poruszająca - wszystkie przykre schorzenia i problemy ze zdrowiem. Bardzo Ci współczuję. I cieszę się, że znajdujesz siłę na walkę z życiem, bo wiem że tak jest! Ale z powyższych słów wynika też problem z mężem. Czy rozważałaś zadzwonienie nie do psychologa, ale do telefonu zaufania? Tam poradzą Ci, co zrobić, jeśli mąż cię poniża, znęca się psychicznie. Boję się, że separacja niewiele da - po niej i tak można mieszkać razem jak dawniej i de facto nic się nie zmienia. Zbieraj wsparcie od innych, przyda Ci się na momenty przełomu... Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę pozytywnego rozwiązania Twoich problemów i dużo zdrowia!
~krystis!/4 lata temu
Bardzo Pani dziękujęza za te zyczliwe słowa i dodam,ze tez mam taką nadzieję,ze wyzdrowieję na tyle by móc wyjsc choc na spacer a wówczas napewno spotkam kogos z kim byc moze będę mogła utrzymywac znajomosci!Wówczas będę bardzo szczęsliwa,gdyz pragnę tego najbardziej na swiecie.Dodam tylko,ze swoje zycie poswięcałam tylko rodzinie,bo zawsze była dla mnie najwazniejsza,nigdzie nie chodziłam nie szukałam znajomych,przyjaciół.Pomagałam tylko rodzinie i wszystkie obowiązki zawsze były na mojej glowie,Swięta ,prezenty równiez i to ja zawsze wszystkim robiłam prezenty ale od nikogo nie otrzymałam,nikt mi nigdy nawet dziękuję nie powiedział,nie docenił co robiłam,niestety bardzo to dla mnie przykre ale i prawdziwe!Zawsze byłam tylko poprostu wynies,przynies ,pozamiataj,ale tez nie dlatego,ze jestem jakas nietaka lecz dlatego,ze jestem wrazliwą osobą i dla mnie rodzina była najwazniejsza.Niestety od 3 lat po smierci mamy mnie tylko krzywdzili,wyzywali OD ANOREKTYCZEK,MIMO,ze nią nie jestem,bo wazę prawie 60 kg,jestem alergiczką a to róznica ogromna i nie wszystko mogę jesc,mimo,ze bym chciała,bardzo lubę jesc wiele rzeczy.Od POTWORÓW,DIABŁÓW,ze NIE JESTEM CZŁOWIEKIEM,ze żyję w grobowcu,mileli na mysli,to,ze nie wychodzę z domu .Wiedzą na co chorują nie raz im powtarzałam,tłumaczyłam ale najwidoczniej,są nienormalni skoro nie potrafią prostych słów zrozumiec,Wiele łez przez nich wylałam, nawet nie miałam się komu zwierzyc jak mnie krzywdzili a jak męzowi powiedziałam to mi jeszcze dowalił,ze to moja wina jak zawsze,poprostu brak mi słów ,więc sama muszę radzic sobie ze swoją chorobą i problemami z ludzmi.A NAJGORSZE ,ze nikt nie miał odwagi mówic prawdę,mydlili mi oczy tylko.Ja to co czułam w sobie i myslałam o rodzinie miałam rację,szkoda,ze tyle lat mnie wykorzystywali i dopiero teraz pokazali jak im na mnie zalezy az do bólu wyzywając mnie!.Nieraz pytałam o to czy o tamto to zaprzeczali w zywe oczy,ze tak nie jest,ze się mylę,niestety prawda wyszła wreszcie na jaw i mogę się tylko cieszyc wreszcie,ze się uwolniłam,ze zacznę wreszcie o sobie myslec a nie o innych,dlatego tez wierzę,ze jak się uspokoję,tylko trzeba na to mi trochę czasu zajmę się tylko sobą.Bo mąz mnie juz nie interesuję,nie obchodzi mnie czy sobie ugotuję czy uprasuję odziez to jego sprawa,przestałam byc jego kuchtą,SKORO ja dla niego się nie liczę woli z psem na spacerze rozmawiać z obcymi kobietami a z zoną nie to niech sobie sam radzi.Nawtet na pogrzebie mamy zamiast mnie wspierac,trzymac pod rękę,to błąkał się gdzies w tłumie.A KIEDY PŁAKAŁAM z zalu to był zajęty komputerem,naewt się nie odwrócił by spojrzec na mnie i powiedziec jest mi przykro,ze straciłam mamę i choc przytulic.Nie będę się chwaliła,ale jestem kobietą szczupłą,i na swój wiek nie wyglądam,dają mi 10 lat mniej a jestem obecnie blisko 50-tki juz i nie jeden facet chciałby miec taką zonę,ale mój obecny najwyraziej nie potrafi mnie docenic czy szanowac.Wiele bym o nim opisała ale nie będę bo sensu nie ma! Niestety nadszedł dzien,ze się o tym przekonałam jakie mam siostry ,kuzynkę i powiedziałam im co myslę i uwolniłam się wreszcie od toksycznej rodziny.A to,ze nie mam znajomych,to tylko dlatego,ze nigdy nigdzie nie wychodziłam poza spacerem,nie chodziłam na zadne imprezy czy by się rozerwac,tylko rodzina była dla mnie najwazniejsza.Jestem zyczliwą osobą,kocham ludzi i im pomagac czy wspierac,no ale jesli mnie krzywdzą to wówczas potrafię takich ludzi znienawidziec!Wiem,ze skoro uwolniłam się od rodziny teraz zacznę zyc,nikt nie będzie mnie wykorzystywał więcej.Moze i z męzem ,którego nienawidzę po 20 latach bycia razem,tez jakos sobie poradzę,moze najpierw separacja a potem zobaczę co dalej.Najwazniejsze bym się uspokoiła i zaczęła oddzyskiwac siły,których mi brakuję tak bardzo jak i kontaktów z ludzmi!Jeszcze raz bardzo serdecznie Pani dziękuję za to,ze zyczy mi zdrowia i ze wierzy,ze wyzdrowieję!Ja równiez wierzę,a wiara moze cznic cuda.Najwazniejsze by nie tracic nadzieji,bo wówczas zycie straciło by sens!Pozdrawiam gorąco !KRYSTIS!
~gość/4 lata temu
[quote=~kristis!] Bardzo Pani dziękuję za pomoc oraz propozycję w zapoznaniu ludzi lub znalezieniu sobie jakiegos zajęcia.Powiem Pani,ze mam pieska ale z nim nie mogę wychodzic,bo choruję na dyskopatię kręgosłupa w 4 miejscach i nie mogę nawet rąk unosic do góry,zadnych skłonów wykonywac a juz o szarpnięciu przez pieska nie wspominając.Miałam kilka lat temu suczkę i co m-c miałam nastawiane kręgi,więc sama Pani rozumie.Po 15 latach neurolog,do którego chodziłam zamknął gabinet,więc teraz muszę bardzo uwazac by nie zrobic niepotrzebnie gwałtownwgo ruchu,bo jesli mi by dysk wyskoczył,nie miałby mi teraz kto nastawic,bo lekarz przyjmował z innego miasta.A w moim miescie nie ma innego neurologa,który by kręgi nastawiał.Jestem z tego powodu tez i na rencie.W domu tez nie mogę nic robic,tylko kurze wytrzec lub zrobic pranie,zadnego wysiłku innego.Lubię robic na drutach ale tez nie mogę,bolą mnie stawy łokciowe,poza tym mam dyskopatie szyjną tez i nie mogę trzymac głowy wygietej do tyłu lub przodu,więc cokolwiek chciałabym zrobic ,to nie mogę.Mogę tylko rozmawiac i jesli chodzi o wysiłek fizyczny to spacerowac.Jednak ta hipotermia nie pozwala mi wogóle wyjsc,bo dygocę na balkonie,mimo,ze kupuję termoaktywną odziez by się nie pocic,by unikac obnizania temperatury ciała.Poza tym,zyję w ogromnym stresie,który pozbawia mnie sił,ze jak pieskowi ugotuję jedzenie i się ogarnę to juz jestem zmęczona.Kiedys tanczyłam w zespole tanecznym,a teraz nic zrobic nie mogę.Latem znów mam alergię i astmę,więc tez musze miec siatki na oknach,by chronic się przed pyłkami.Mam tez wadę serca i zazywam lek ,który powoduje objawy uboczne w tym zaburzenia równowagi i uczulenie na swiatło i słonce z zapaleniem spojówek.Jestem schorowaną dojrzałą kobietą,i moje całe zycie to cierpienie i choroby.Chciałabym wyjsc do ludzi,ale nie jestem w stanie poprostu.To taka choroba i niestety ale muszę w 4 scianach zyc.Wiem,ze gdybym miała innego męza to byłabym zdrowsza,a tak nie potrafię się nie denerwowac tak zyjąc z męzem tz,kazdy sobie.Sam jego widok mnie denerwuję!Jak zyła moja mama miałam z kim porozmawiac,kiedy nagle umarła zostałam sama,dlatego jest mi cięzko zyc,mimo,ze 3 lata minęły.Ostatnio walczyłam z rodziną,powiedziałam równiez co myslę im i zmieniłam numer tel.by dały mi spokój.Bardzo Pani dziękuję za propozycję,ale niestety choroby nie pozwalają mi robic tego co bym chciała.Wystarczyło by bym mogła utrzymac się na nogach i nie miała zaburzen równowagi i nadwrazliwosci na słonce,wówczas bym była szczęsliwa bo mogłabym wyjsc z domu na spacer!A co do sąsiadów,to brak mi słów jakich mam,mogą człowieka tylko wykonczyc nerwowo.Jeden jak zacznie remonty wiercenia to robi to ze 3 m-ce,potem następny i tak cały rok,ze zawału idzie dostac,bo człowiek schorowany jeszcze spi a tu nagle hałas wiertarki,mam chore serce,więc nie raz z tego hałasu az płaczę siedzac w kuchni,bo do pokoju wejsc nie mogę.Wiem,ze moze Pani pomysli,ze uzalam się nad sobą,ale to nieprawda.Niejeden człowiek na moim miejscu tak schorowany ,bez zadnego znajomego,samotny,nie mogący wyjsc z domu by zwariował.Ja juz tyle wytrzymałam,przezyłam złego i jakos się nie poddaje.Poprostu się modlę,ze kiedys nadejdzie ten mój szczesliwy dzien i będę mogła wyjsc z domu i cieszyc się jeszcze zyciem jak kiedys!Dziękuję Pani za te słowa i propozycję,ale niestety nie dam rady nic zrobic,bynajmniej jeszcze by stanąc na nogi i dac radę wyjsc by nie zamarznąc ,mimo,ze bardzo tego pragnę!Pozdrawiam gorąco! [/quote] Życzę Pani w takim razie znalezienia bratniej duszy i powrotu do zdrowia, bo wierzę, że jest to możliwe :)
POKAŻ KOMENTARZE (10)