Kremy rozświetlające i brązujące do ciała

W okresie jesienno-zimowym nasza skóra często jest blada i pozbawiona życia. Dodatkowo stres i zmęczenie sprawiają, że zmarszczki stają się bardziej widoczne, a oczy podkrążone. W takich przypadkach na ratunek przychodzą nam kremy rozświetlające i brązujące, które dają efekt naturalnej opalenizny, czyniąc skórę gładką i promienną nawet w środku zimy.

Kremy rozświetlające

Kosmetyki rozświetlające to propozycja dla tych kobiet, które mają naturalnie jasną karnację i włosy w kolorze blond, a chciałyby nadać swojej cerze efekt skóry delikatnie muśniętej słońcem. Intensywna opalenizna uzyskana w solarium nie wygląda u blondynek najlepiej i często je postarza. Natomiast kremy rozświetlające podkreślają naturalność, dodając skórze lekkości i świeżości. Doskonale sprawdzają się także u osób z ciemną karnacją, podkreślając opaleniznę i nadając jej ciepły, słoneczny odcień.

Tego typu kremy zawierają brokatowe drobinki lub pigmenty, które odbijają światło, czyniąc skórę widocznie gładką i połyskującą. Rozproszone światło sprawia, że ostre rysy twarzy stają się łagodniejsze, a wszelkie niedoskonałości, krostki i przebarwienia – mniej widoczne. Skóra staje się optycznie wygładzona, nabiera jednolitego koloru i delikatnego połysku, który mieni się w słońcu i przy sztucznym oświetleniu.

Do kremów rozświetlających dodaje się przeważnie perłowe pigmenty, które są mieszanką miki, opiłków złota lub tlenków metali. Kształt tych pigmentów decyduje o tym, w jaki sposób załamują światło, np. cząsteczki w kształcie pryzmatów wielokrotnie załamują promienie słoneczne, czyniąc skórę szczególnie mocno rozświetloną.

Kremy rozświetlające mogą też działać od wewnątrz. Często zawierają witaminy C i E, które dodatkowo wygładzają skórę i chronią przed wolnymi rodnikami, które przyczyniają się do powstawanie zmarszczek. Witaminy i mikroelementy poprawiają mikrokrążenie w naczynkach sprawiając, że skóra staje się gładka i wypoczęta.

Polecamy: Test na typ karnacji

Kremy brązujące

Modne niegdyś samoopalacze stały się przeżytkiem, odkąd ich miejsce zajęły kremy brązujące. W przeciwieństwie do samoopalaczy, lekka konsystencja tych kremów sprawia, że równomiernie się rozprowadzają i szybko się wchłaniają. Nadają skórze delikatną opaleniznę, która nie przypomina już tego intensywnego, sztucznie wyglądającego koloru, uzyskiwanego dzięki tradycyjnym samoopalaczom. Nie zostawiają też brzydkich smug i zacieków, które trudno zlikwidować. Wystarczy delikatnie je rozprowadzić, by po kilku dniach cieszyć się naturalną, złocistą opalenizną. Możemy wybrać krem brązujący dla jasnej karnacji lub nieco mocniejszy dla osób z ciemniejszą skórą. Dodatkowo tego typu preparaty mają działanie nawilżające i często zawierają filtr UV.

Na rynku dostępne są dwa rodzaje kremów brązujących. Do pierwszej grupy zaliczamy preparaty stworzone na bazie naturalnych, roślinnych składników. Takie kosmetyki zwykle zawierają wyciągi z roślin posiadających barwniki, które w naturalny sposób przyciemniają skórę, np. wyciąg z orzecha włoskiego, hennę lub masło kakaowe. Kosmetyki tego typu nie działają natychmiastowo jak samoopalacze. Efekt opalonej skóry pojawia się stopniowo przez kilka, a nawet kilkanaście dni. Dzięki temu można samemu regulować intensywność opalenizny, np. przerywając stosowanie kremu w momencie, kiedy opalenizna jest dla nas wystarczająca. W związku ze stopniowym działaniem używanie kremów brązujących wymaga więc systematyczności.

Drugi rodzaj bronzerów jest mieszanką kremu nawilżającego i samoopalacza zwierającego niewielką ilość dihydroksyacetonu DHA – substancji, która przyciemnia rogową warstwę naskórka. Taki kosmetyk działa szybciej niż ten oparty na roślinnych wyciągach, ale wymaga też większej dokładności podczas aplikacji. Jeśli bowiem niezbyt równomiernie go nałożymy, mogą pojawić się niewielkie zacieki.

Zobacz także: Jak zatrzymać brąz na dłużej?

Nietypowe kosmetyki – czym zaskakują?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)