Konkurs „Gładka rewolucja”

Weź udział w naszej zabawie. Do wygrania zestaw z maszynką Wilkinson Quattro for Women Bikini.

Wiosną chętniej nosimy spódnice i pokazujemy nogi, a im bliżej lata i wizyty na plaży, tym więcej z nas myśli o pielęgnacji okolic bikini. Zadbaj o to, by wszystkie partie twego ciała były piękne i zadbane. Aby ci w tym pomóc, przygotowaliśmy konkurs, w którym możesz wygrać jedną z maszynek Wilkinson Quattro for Women Bikini. Wystarczy, że odpowiesz na następujące pytanie:

Z jakiej, najbardziej zaskakującej sytuacji, spódnica wybawiła cię z opresji?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij i zamieść we właściwym wątku konkursowym.

Konkurs zakończony!

Nagrody otrzymują:
JoliePerleRare
justimic
eh_to_tylko_ja
bluangel
portretete
diana171615
Ona12345
Paulina804
aniula2000
summer_123

Gratulujemy!


Dowiedz się więcej o "Gładkiej Rewolucji" ---->




Nagrody to 10 zestawów Wilkinson Quattro for Women Bikini (maszynka i wkłady)

Już od maja na polskim rynku pojawiła się pierwsza maszynka przeznaczona do pielęgnacji okolic bikini. Dzięki Wilkinson Quattro for Women Bikini panie będą mogły zadbać o podbieliźniany image.

Tę wyjątkową maszynkę systemową, typu 2 w 1, stworzono specjalnie z myślą o delikatnej skórze i kobiecych kształtach pań. Jej unikalna konstrukcja pozwala na szybkie i wygodne golenie, a wbudowany na końcu maszynki trymer umożliwia stylizowanie fryzur intymnych. Cztery ultracienkie ostrza i dwa szerokie paski nawilżające zapewniają Wilkinson Quattro for Women Bikini łatwe i bezpieczne poruszanie się po delikatnej skórze linii bikini, nóg oraz pach. Z tyłu maszynki umieszczono specjalny, wodoodporny trymer z trzema regulowanymi poziomami strzyżenia, dzięki któremu okolice bikini będą zadbane. Szeroka, gumowa i wodoodporna rączka maszynki zapewnia precyzję ruchów podczas używania maszynki pod prysznicem.
 


Na zdjęciu: Nagroda w naszym konkursie - maszynka Wilkinson Quattro for Women Bikini, która umożliwia golenie wszystkich partii ciała.

Przed przystąpieniem do konkursu zapoznaj się z regulaminem>>>

Aby wziąć udział w konkursie, kliknij tutaj>>>

 

Czy karboksyterapia daje takie same efekty jak mezoterapia?
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
raia2006/6 lat temu
Rydze...podsmażone na masełku z odrobiną soli...mmmniam.Uwielbiam je! Od paru ładnych jesieni nigdzie ich nie mogłam spotkać, choć jestem zapaloną grzybiarką. Aż ubiegłego roku podczas spaceru ze swoim psem na skraju lasu zobaczyłam jednego rydza.Ucieszyłam się! Na kolanach zaczęłam szukać dalej...Nie wierzyłam własnym oczom, dziesiątki, dziesiątki rydzów!!! A ja bez nożyka i reklamówki...to niemożliwe! Boże jedyny w co ja je zapakuję, nie miałam nic ze sobą. I nagle olśnienie , jestem w długiej rozkloszowanej spódnicy :-) Nie zastanawiając się długo, zdjęłam spódnicę, ściągnęłam i zawiązałam gumkę na supeł i dawaj ładować grzyby!!! Wyraz twarzy napotkanego rolnika - bezcenny! Babka koło 30-stki, z "worem" grzybów na plecach, psem na smyczy i w samych majtkach...widok raczej niecodzienny. Delektując się rydzami o mało nie udusiłam się ze śmiechu na samo wspomnienie!!!
kmadzia/6 lat temu
Szłam sobie na spacerze z moim niezbyt posłusznym wtedy psiakiem i ten podbiegł w pewnym momencie do kłócącego się z kimś przez telefon, elegancko ubranego mężczyzny. Pies uczepił się nogawki spodni tego pana i z lekka ją nadszarpnął. Facet momentalnie skończył rozmowę, spojrzał na mnie zabijającym wzrokiem i zaczął krzyczeć coś o policji. Ja w tym czasie schyliłam się, by upiąć czworonoga na smyczy. Wiatr podwiał mi spódnicę ukazując skąpą bieliznę, a że stałam do pana tyłem... pan się uciszył, odchrząknął, zaczerwienił się i powiedział cicho "spieszę się, do widzenia".
Lorcia87/6 lat temu
Studiuję Zarzadzanie, gdy byłam na pierwszym roku przytrafiła mi się nieprawdopodobna historia. Przez cały semestr męczyłam się z okropną matematyką (nie potrafię jej do dziś zrozumieć), gdy zbliżał się koniec roku bez korepetycji oczywiście się nie obyło. W końcu nadeszła najmniej oczekiwana chwila mojego życia - egzamin z najgorszego przedmiotu świata! Już od tygodnia robiło mi się słabo na samą myśl o tym... No ale trudno, każdy musi to jakoś przejść - tłumaczyłam sobie. Wieczorem dzień przed zrobilam sobie relaksującą kąpiel, wydepilowałam co trzeba było, posmarowałam się karmelkowym balsamem do ciała i poszłam spać... Rano przeżyłam szok, gdyż zaspałam, w biegu chwyciłam spódnicę, w której byłam dzień wcześniej na zakupach (była w kolorze różowym, przewiewna i co nie co było w niej widać), dopiero w aucie zorientowałam się co mam na sobie;/ Mało zawału nie dostałam, ale myślę sobie raz kozie śmierć. Gorzej już być nie może. Dojechałam godzinę spóźniona... Mój profesor (85 letni pan) nie chciał nawet ze mną rozmawiać, po 15 minutach proszenia poprosił o indeks. Myślę sobie "no to mam jedynkę". Ku mojemu zdziwieniu dostałam 3+ i na pożegnaniu profesor dodał że ten plus to za tą różową spódniczke. Jejku nie wiecie jak się cieszyłam, myślałam że go ze szczęścia pocałuję!!! No i po co tyle uczenia:) Profesorowie tez ludzie i czasem serce im mięknie na widok odkrytych nóżek! Wiwat spódniczki!!!