Kamieniem w oko, czyli kosmetyki mineralne

Coraz więcej firm kosmetycznych wprowadza do oferty kosmetyki mineralne. Uważajmy jednak i czytajmy skład, bo nie każde pudełeczko miałkiego proszku reklamowane, jako mineralne takim kosmetykiem jest.

Coraz więcej firm kosmetycznych wprowadza do oferty kosmetyki mineralne. Uważajmy jednak i czytajmy skład, bo nie każde pudełeczko miałkiego proszku reklamowane, jako mineralne takim kosmetykiem jest.

 

Mineralne są przede wszystkim cienie do oczu. Ale są już także pudry, podkłady i róże. Wszystko w postaci bardzo drobnego proszku. Dlatego najczęściej pakuje się je w pudełeczka czy kasetki z dodatkowym wieczkiem z kilkoma dziurkami. Kosmetyk „mineralny” w innej postaci musi zawierać coś dodatkowego, co spaja proszek w plastyczną masę, jak np. fluid. Nie zawiera więc w całości, w absolutnych 100% minerałów. Cień czy puder mineralny to czyste minerały – mika, dwutlenek tytanu (biel) lub żelaza (kolory ziemi), tlenek cynku, itp., także kamienie szlachetne i półszlachetne. Różne kolory uzyskuje się mieszając różne minerały i dodaje mikę, która mocno błyszczy, rozświetlając twarz czy spojrzenie, odwracając uwagę od niedoskonałości lub zmarszczek. Sami też możemy je dowolnie mieszać, do uzyskania potrzebnego efektu. Odrobiną proszku zabarwimy lakier do paznokci, balsam do ciała czy błyszczyk(tu bez kolorów zielonych i niebieskich).

Kamieniem w oko, czyli kosmetyki mineralne

Kosmetyki te wynaleziono w USA, kiedy poszukiwano sposobów najpierw maskowania a potem upiększania skóry osób po zabiegach chirurgii plastycznej. Okazało się, że to, co zbawienne dla delikatnej skóry po operacji jest znakomitym kosmetykiem dla wszystkich pań. Minerały w proszku nie zatykają porów, nie wchodzą w reakcje ze skórą – potem i sebum, więc nie tylko nie wywołują alergii, ale są o wiele trwalsze, niż cienie czy pudry chemiczne. Są wodoodporne, można w nich nawet pływać, ale zmywają się łatwiej, niż tradycyjne kosmetyki i zwykłymi środkami do demakijażu, w tym żelami czy delikatnym mydłem. Deszcz ani mgła nie są nam groźne, pamiętajmy tylko, by nie wycierać twarzy a osuszyć lekko chusteczką higieniczną. Ponieważ zaś nie zawierają konserwantów ani środków zapachowych, bo nie potrzebują – kasetka w cenie 16-40 zł wystarcza na bardzo długo. Nie trzeba przestrzegać okresu ważności, bo nie ulegają z czasem żadnym zmianom. Dla osób z delikatną, wrażliwą skórą, trądzikami, zapaleniami skóry i alergików to znakomite rozwiązanie, by troski o urodę i promienny wygląd nie okupić nasileniem zmian skórnych. Jedną z entuzjastek kosmetyków mineralnych jest amerykańska aktorka Cameron Diaz, od lat zmagająca się z problemami cery.

 

Używanie minerałów wymaga nieco wprawy, ale nie jest kłopotliwe. Cienie możemy nakładać na powieki zwykłą pacynką, ale lepiej nabierać niewiele proszku, by nie oprószać sobie policzków. Podkład, puder i róż czy korektor trzeba jednak nakładać sporym (choć nie za dużym) pędzlem, najlepiej typu kabuki, czyli okrągłym, z wyższym środkiem. Kosmetyk nakładamy na suchą twarz, poranny krem powinien wsiąknąć w skórę. I zawsze nabieramy jak najmniej kosmetyku, bo potem może być trudno zebrać nadmiar.

 

MWmedia

Velvet manicure czyli najmodniejsze paznokcie na jesień
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/4 miesiące temu
bardzo lubię kosmetyki mineralne, najwięcej chyba mam z Annabelle Minerals. Zaczęłam je używać bo koleżanki je stosowały, a są nie drogie spróbowałam i zostałam przy nich ;)