Jak się opalać, żeby się nie spalić?

Opalanie jest, wbrew pozorom, niełatwe. Zwłaszcza, że początkowo nie czujemy wpływu światła słonecznego na naszą skórę. Aby potem nie żałować, trzeba pamiętać o paru podstawowych zasadach. Także wtedy, gdy po prostu przebywamy w mocno nasłonecznionym miejscu, z odkrytą głową albo ramionami.

Po pierwsze używanie kremów do opalania jest w wysokich temperaturach absolutnie konieczne. Ważne jest, żeby używać ich systematycznie – najlepiej zaaplikować je naszej skórze starannie co każde 3 godziny. Jednorazowe wysmarowanie się przeciwopalaczem na cały dzień może mieć opłakane skutki (zaczerwieniona, boląca, łuszcząca się skóra z pęcherzykami, a przy rażącym zaniedbaniu, w konsekwencji nawet rak skóry).

Jeśli planujesz wchodzić do wody, pamiętajmy o użyciu kremu wodoodpornego, zwłaszcza, że opalasz się szybciej w ruchu niż w spoczynku. Po wyjściu z wody pamiętaj o zaaplikowaniu kolejnej porcji kremu.

Opalanie nie jest dla skóry zbyt zdrowe – szybciej się ona starzeje. Używaj kremów z filtrem, min. 8-10 (informacja będzie widoczna za opakowaniu).

Pamiętaj o zakrywaniu głowy, jeśli przebywasz dłużej na mocnym słońcu. Czapka z daszkiem, chustka, kapelusz słomkowy, książka, cień leżaka – zakryj głowę i twarz, żeby uniknąć przykrych konsekwencji, np. w przypadku zaśnięcia na leżaku.

Włosy również należy chronić. Zwłaszcza jasne włosy są podatne na działanie promieni UV. Istnieją specjalne kosmetyki z filtrami, stworzone z myślą o włosach. Jednak nawet po ich użyciu należy schować głowę pod nakryciem. Pamiętaj też, żeby nie suszyć włosów na mocnym słońcu.

Wywiad z vlogerką Aliną Rose
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)