Czubek góry kremowej

Czy drogie kosmetyki naprawdę warte są swojej ceny? Raport z górnej półki!

czubek-gor-copy.jpg
 

Czy wybrać krem stworzony w laboratoriach NASA, czy ze składnikami z dna oceanu?

Witaj w klubie. Jako redaktor działu urody mam dostęp do najnowszych i najnowocześniejszych kremów. Niedawno otrzymałam krem pachnący różą wyhodowaną na statku kosmicznym, słoik, w którym jest fragment DNA z ikry dzikiego łososia, i krem, którego bazą jest wyciąg z roślin zbieranych o poranku na Madagaskarze. Mam też opakowanie kremu, w którym ujarzmiono endorfiny, czyli hormony szczęścia. Czujesz się zakłopotana tą futurystyczną wyliczanką? Masz prawo. Każda firma twierdzi, że składnik, którego używa w swoim kremie, zagwarantuje młodszy wygląd skóry. Czy wierzyć, że to działa? Czy w ogóle możemy ufać zapewnieniom na opakowaniach i ulotkach? Czy te kosmetyki warte są swojej ceny?
Na pewno kremy potrafią dzisiaj znacznie więcej niż kiedyś. Chociażby dlatego, że teraz w firmach kosmetycznych rządzą naukowcy. To prawdziwe gwiazdy, ale ich nazwiska znają tylko dziennikarki urody. W laboratoriach koncernu L'Oréal pracuje 2743 biologów, fizyków, farmaceutów i lekarzy, w 17 ośrodkach badawczych na całym świecie. Opracowanie nowego kosmetyku zajmuje im nawet 15 lat. Rezultatem ich pracy jest większa skuteczność nowych kremów.

Podstawowe zadania kremu to ochrona skóry i zatrzymanie w niej wody. Spełnia je baza kosmetyku. Powinna być stabilna, dobrze się wchłaniać. Do niej można dodawać składniki o bardziej wyspecjalizowanych funkcjach. Większość z nich pozostaje na powierzchni skóry, niewielka ilość dociera do warstwy rogowej, a jeszcze mniej w głąb. Rywalizacja między laboratoriami kosmetycznymi polega na tym, by wynaleźć sposób przeniknięcia składników do najgłębszych warstw skóry. Rewolucyjnym odkryciem były kilka lat temu specjalne nośniki: nanokapsułki i liposomy. Teraz większość kremów ma ich dwa lub trzy rodzaje. Wyjątek stanowi najnowszy krem głęboko nawilżający i energizujący Smart La Prairie, który ma ich aż sześć. Zawarte w tych kapsułkach aktywne substancje mają za zadanie poprawić stan skóry. Z roku na rok kremy rzeczywiście potrafią coraz więcej. Wychwytywanie odpowiedzialnych za starzenie się skóry wolnych rodników jest już dla nich błahostką. Najczęściej zadanie to spełnia witamina E. Zawiera ją teraz każdy krem nawilżający. Ale liczy się nie tylko jej stężenie, ale też sposób, w jaki jest transportowana przez skórę i jak daleko dociera. W laboratoriach Lancôme kilka lat temu opatentowano mikroskopijną nanocząsteczkę, która przenosi rekordową ilość tej substancji do głębszych warstw skóry. Prace nad jej wynalezieniem trwały osiem lat! Ostatnio witaminę wzmocniono wyciągiem kwiatu słonecznika. Kompleks ten odnajdziemy w kremie Primordiale Intense Lancôme. Konkurencją dla witaminy E w wychwytywaniu wolnych rodników są polifenole, wyciąg z pestek winogron. Obydwa te składniki znalazły się w kremie korygującym skutki upływu czasu Prodigy Helena Rubinstein. Innym skutecznym wymiataczem wolnych rodników jest koenzym Q10, który jako pierwsze wprowadziły do kremów Laboratoria Baiersdorf. Składnik ten występuje w każdej komórce naszego organizmu, ale z wiekiem ubywa go. Dodany do kremu, stymuluje odnowę komórek.


Odkryciem z pogranicza medycyny i kosmetyki jest retinol, czyli witamina A, wprowadzana do kremów w postaci alkoholu. Pobudza w skórze produkcję kolagenu, rusztowania skóry. Firma Estée Lauder jako pierwsza opracowała unikalny system mikrokapsułek, które dostarczają czysty retinol skórze, i wykorzystała go w linii kremów Diminish. I choć kremy z witaminą A nadal święcą triumfy, laboratoria Estée Lauder opatentowały już kolejny kompleks: Bio-Sync, który działa sześć razy skuteczniej niż retinol. Umieszczono go w serum korygującym zmarszczki Perfectionist. Wyjątkowe osiągnięcia w pobudzaniu wytwarzania kolagenu mają laboratoria Shiseido, które w kremie Future Solution wykorzystały potencjał kosmetyczny chińskiej rośliny chai-hu. Rekordową ilość składników odmładzających zawarł Dior w luksusowym kremie Prestige 20+1. Wśród nich aż osiem substancji strzeżonych jest patentami, w tym nektary i wyciągi z egzotycznych roślin oraz kwiatów. Dość już przykładów na to, że z roku na rok kremy potrafią coraz więcej. Nowoczesne laboratoria, kosmiczne urządzenia, sztaby naukowców i testy oznaczają jednak ogromne wydatki. Skuteczność kremu to dziś główny cel firm kosmetycznych. Jeżeli kobieta nie zauważy szybko pozytywnych zmian, przejdzie do konkurencji. Wszyscy naukowcy podkreślają jednak, że trzeba czasu, by zobaczyć efekty. Po pierwsze trzeba przestrzegać zaleceń na etykiecie. Cztery tygodnie stosowania to obowiązujące dziś minimum. Dlatego źle robią kobiety, które co tydzień, dwa zmieniają słoiczek kremu.
Czy wierzyć obietnicom na etykiecie, że po miesiącu odmłodniejesz? Wielkie firmy nie kłamią. W USA, Anglii, Francji pozostają pod stałą obserwacją niezależnych instytucji kontrolujących jakość. W samych laboratoriach kosmetycznych procedura testowania jest bardzo rygorystyczna. W laboratoriach Lancôme oglądałam silikonowe odbitki zmarszczek kobiet testerek przed użyciem kremu i po nim. Odlewy te analizuje się pod mikroskopem, by ocenić działanie kosmetyku. Wieloletnia praca naukowa sztabu specjalistów zamknięta jest w małym słoiczku kremu. Dlatego jest on taki drogi. Nieprawda, jak mówią niektórzy, że płacimy tylko za piękne opakowanie i znaną twarz, która je reklamuje. To także tworzy koszty, ale najdroższe są nowe technologie oraz nowoczesne składniki. Tylko wielkie koncerny i firmy kosmetyczne stać na to, by je wymyślać i opatentowywać. Dopiero kiedy patent się kończy lub gdy firma wprowadza kolejne nowości, mniejsze firmy kosmetyczne produkują podobne kremy. Dlatego po jakimś czasie wszystkie kobiety mają dostęp do dobrych kosmetyków.

Krem wchodzi w gen
Przyszłość kremów jest zapisana w naszym DNA. Skóra to organ nie do końca jeszcze zbadany, a geny są kluczem do większości problemów. Sześćdziesiąt procent badań nad starzeniem się skóry stanowią badania związane z genetyką. Naukowcy opracowują formuły kremów, które chronią przed zniszczeniem te części łańcucha DNA, w których zapisana jest informacja o dłuższej młodości. Oto zasada działania kremu zapobiegającego zmarszczkom No Age Diora. Z kolei biolodzy z laboratoriów Valmont udowodnili właściwości ochronne, nawilżające, antyutleniające i regenerujące samego DNA. Do wszystkich kremów tej firmy włączyli fragment DNA i RNA z ikry dzikiego łososia. Krem na miarę swoich genów można już zamówić sobie w gabinecie kosmetycznym w Nowym Jorku. Konsultanci pobierają tam próbkę komórek skóry twarzy i wysyłają do analizy DNA. Na tej podstawie opracowują specjalnie dla nas unikalny krem, tak jak niepowtarzalne jest ludzkie DNA. Kosztuje to 250 dol.

10 kremów high-tech z Doliny Krzemowej

1. Krem regenerujący na noc do twarzy, szyi i dekoltu z dzikim pochrzynem Wild Yam, soją oraz brązowymi algami Absolute Nuit, Lancôme, 75 ml - 550 zł.
2. Krem przeciwdziałający pięciu objawom starzenia się skóry Prodigy, Helena Rubinstein, 50 ml - 580 zł.
3. Krem zapobiegający tworzeniu się zmarszczek mimicznych Expressionist, Helena Rubinstein, 50 ml - 300 zł.
4. Krem chroniący skórę przed oznakami starzenia z dwoma antyutleniaczami i Optitelomerazą No-Age, Dior, 50 ml - 291 zł.
5. Regenerujący krem do skóry twarzy Regenerating Radiance Cream, Valmont, 30 ml - 550 zł.
6. Krem do twarzy redukujący zmarszczki mimiczne No Surgetics, Givenchy, 50 ml - 310 zł.
7. Wygładzający zmarszczki krem z wyciągiem z chińskiej rośliny chai-hu Future Solution Total Revitalizing Cream, Shiseido, 50 ml - 755 zł.
8. Ujędrniający krem na noc do skóry dojrzałej Ultra Correction Nuit, Chanel, 50 ml - 365 zł.
9. Serum korygujące zmarszczki z kompleksem Bio-Sync Perfectionist, Estée Lauder, 30 ml - 255 zł, 50 ml - 365 zł.
10. Inteligentny krem nawilżający i energizujący The Smart Cream, La Prairie 30 ml - 550 zł.

Mimika pod kontrolą
Kosmetolodzy nieustannie śledzą osiągnięcia w chirurgii i medycynie estetycznej. Popularność paraliżujących mięśnie i likwidujących zmarszczki mimiczne zastrzyków z botoksu zachęciła ich do stworzenia kremów o podobnym działaniu. Najnowszy krem No Surgetics Givenchy działa jednocześnie jak botoks, zastrzyki z kolagenu oraz zabiegi złuszczające. Dzięki biomimetycznemu peptydowi mięśnie rozluźniają się, a twarz traci zacięty wyraz. Substancja o nazwie Hydrocotyle stymuluje syntezę kolagenu, a Elhibin chroni elastynę przed degradacją. Dodana do kremu witamina A przyspiesza złuszczanie martwych komórek naskórka.

Młodość, kosmetyka i medycyna
PANI:
W Laboratoriach Helena Rubinstein powstał krem łagodzący zmarszczki mimiczne, który wkrótce ukaże się w polskich sklepach. Czy ten kosmetyk może zastąpić zastrzyk z botoksu?
CHRISTIANE MONASTIER: Krem nie konkuruje z botoksem, który działa na mięśnie i likwiduje istniejące zmarszczki. Krem wpływa na skórę w momencie tworzenia się zmarszczki. Naukowcy z Laboratoriów Helena Rubinstein dowiedli, że skurcze mięśni twarzy powstające pod wpływem emocji powodują naprężenia skóry, które prowadzą do kurczenia się fibroblastów. A to właśnie one pełnią w skórze rolę fabryki produkującej kolagen i elastynę. Za kurczenie się fibroblastów winę ponosi wapń. Stąd pomysł, żeby do kremu dodać B-Neutrox, substancję, która hamuje wnikanie wapnia do fibroblastów. Jeśli 25-letnia kobieta zacznie używać kremu Expressionist, w wieku swojej matki będzie wyglądać młodziej, i to bez zastrzyków z botoksu.
PANI: A jeśli mam już 35 lat i widzę zmiany, których nie lubię?
C.M.: Natychmiastowy efekt kremu zawdzięczamy formule, która wypełnia i wygładza naskórek. Zmarszczka staje się wtedy mniej widoczna. Na długotrwałe efekty możemy zapracować same, regularnie używając kremu.
PANI: Czy w przyszłości kosmetykiem będzie można zetrzeć z twarzy głębokie zmarszczki?
C.M.: Cudów nie ma. Zmarszczka mimiczna na twarzy 60-letniej kobiety nie zniknie nawet po zastrzyku z botoksu. Toksyna botulinowa pomoże, jeśli kobieta nie ma bardzo zniszczonej cery, i działa jedynie przez sześć miesięcy. Potem znowu trzeba zrobić zastrzyk. Krem sprawia, że zmarszczki są mniej widoczne, a twarz ma łagodniejszy owal.
PANI: Co jeszcze wpływa na skuteczność kremu?
C.M.: Bardzo ważny jest odpowiedni zapach. W Laboratoriach Helena Rubinstein nad kremem Expressionist pracowali ekipa perfumiarzy, 130 konsumentek i elektrofizjolodzy, czyli specjaliści, którzy mierzą nasze reakcje na bodźce. Najpierw perfumiarze zaproponowali kilka nut zapachowych, z których kobiety wybrały te najbardziej odprężające. Za pomocą elektrod zmierzyli reakcje kobiet na zapach. Wybraliśmy najbardziej relaksującą kompozycję. Opracowaliśmy też specjalny masaż ułatwiający wnikanie kremu. Jego opis jest w ulotce kosmetyku.
PANI: Czy zmarszczki mimiczne kryją jeszcze jakieś tajemnice?
C.M.: Badamy je od 10 lat i jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Teraz obserwujemy inne reakcje komórki, połączenia między kolagenem, elastyną i fibroblastami. Musimy lepiej poznać tę dziedzinę, żeby zapobiegać tworzeniu się zmian w komórkach i jeszcze skuteczniej niwelować zmarszczki.

Joanna Hryniewicka
Wywiad z vlogerką Aliną Rose
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10 lat temu
Jak wybrac wlasciwy krem dla siebie.Co kosmetyczka to kolejna opinia.I kazda poleca inna firme .