Bezcenne

Ekskluzywne kremy są jak małe dzieła sztuki. Tym bardziej cenne, że dostępne tylko dla nielicznych.

bez1.jpgRóżnica między kosmetykiem dobrym a luksusowym jest mniej więcej taka jak pomiędzy zwykłym samochodem i superkomfortową limuzyną – oba jeżdżą, ale limuzyna wygląda ekskluzywnie i zapewnia wyjątkowy komfort stosowania.

Ale najdroższe kosmetyki, oprócz finezyjnych opakowań, jedwabistych konsystencji czy pięknych zapachów, są rzeczywiście wyjątkowo skuteczne. Najlepiej świadczy o tym grono wiernych użytkowniczek, które wracają po kolejny słoiczek cudownego kremu.

Ekskluzywne kosmetyki są drogie, ponieważ powstają w wyniku wieloletnich badań, tak jak na przykład Kanebo Sensai Premier The Cream, który trafił na rynek kosmetyczny po wielu latach badań naukowców kilku specjalności.
Drogie kremy opierają się też na unikalnych technologiach (np. krem Lancôme Secret de Vie dzięki wyjątkowej formule działa aż na sześć rodzajów komórek skóry) i opatentowanych składnikach (np. Valmont L’Elixir des Glaciers zawiera tak unikalne składniki jak źródlana woda z lodowca oraz DNA z ikry dzikiego łososia).

Równie ważne jest opracowanie idealnego (czyli wygodnego i skutecznie chroniącego świeżość preparatu) opakowania. Kosmiczną technologię samochłodzącego się opakowania kremu liftingującego z serii Ice Source („minilodóweczka” zapewnia odpowiednią temperaturę preparatu przez cały czas stosowania) chroni aż dziesięć patentów!

Tworzeniu aury wyjątkowości wokół luksusowych kosmetyków sprzyja również bardzo wąska dystrybucja – na przykład aby zdobyć krem Lancôme Secret de Vie czy Valmont L’Elixir des Glaciers, trzeba zapisać się na liście oczekujących w perfumerii!
bez01.jpg
Lancôme Secret de Vie, 50 ml – 860 zł;
Valmont L’Elixir des Glaciers, 30 ml – 1866 zł;
Kanebo Sensai Premier The Cream, 50 ml – 1960 zł;
Ice Source, 22 ml – 890 zł.

Marta Sadkowska/ Viva!
Wywiad z vlogerką Aliną Rose
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (18)
/9 lat temu
a ja tam używam Dove za 11.00 zł. i dobrze się czuję i skóra też jest nawilżona tak jak potrzeba,i przynajmniej nie dręczy mnie sumienia że wydałam 800 zł. na krem który będę używała tydzień(mogę za takie pieniądze kupić coś fajnego do domu, co będzie mi dłużej służyć)!!!!!!!!! a po zatym nie stać mnie na tak drogie kremy myślę że nie wystarczy dobrze wyglądać trzeba mieć jeszcze coś w główce....Pozdrawiam wszystkich:)
/9 lat temu
ja walcze z tradzikiem od prawie 20 lat. wierzcie mi, ze probowalam kosmetyczek, dermatologow,zastrzykow, pastylek, wszystkich najnowszych kosmetykow, zarowno leczacych jak i maskujacych. wniosek? 1. tabletki antykoncepcyjne pomagaja. 2.zel garniera "czysta skora" do mycia pare razy dziennie i na noc oraz zel z tej samej serii na noc, stosowany w dzien i w nocy (dzienny krem z tej serii nie bardzo mi pomaga). do tego co wieczor peeling z drzewa herbaty i miety (seria tea tree, kupowany w londynie, za pare groszy). odkad stosuje kosmetyki wymienione w punkcie 2, moge wyjsc na ulice bez mazania calej twarzy podkladem. owszem, pojawiaja sie czasem wypryski, ale te traktuje patyczkiem tea tree z avonu (nie wiem czy avon jeszcze je robi, ja mam spory zapas, bo dzialaja). niewatpliwie autorzy "czystej skory" powinni dostac Nagrode Nobla. Wreszcie cos, co dziala!
/9 lat temu
jestem kosmetyczka moi klienci zamawiaja krem normalizujacy janssen.rewelacja koszt 95.
POKAŻ KOMENTARZE (15)