Redakcja testuje: balsam brązujący Palmers

Czy warto go kupić?

fot. FREE/kolaż polki.pl

Do balsamów brązujących przekonałam się dopiero kilka miesięcy temu. Początkowo nie byłam w stanie rozsmarować ich tak, aby nie pozostawiał smug. Teraz jest już trochę lepiej, ale do doskonałości jest jeszcze daleka droga. Od kwietnia udało mi się przetestować już kilka produktów. Ale od wielu koleżanek słyszałam, że pokocham je dopiero, jak wypróbuję balsam brązujący Palmersa. Czy na pewno?

Balsam brązujący Palmers - zapewnienia producenta

Balsam brązujący z masłem kakaowym i witaminą E. Zapewnia skórze maksymalne nawilżenie. Dzięki samoopalaczowi nadaje skórze równomierną, naturalnie wyglądającą opaleniznę, której intensywność można łatwo kontrolować. Wygodnie się rozprowadza i nie pozostawia smug. Efekt widoczny już od pierwszego użycia.

Balsam brązujący Palmers - zalety

Od balsamu brązujące oczekuję, że nada efekt delikatnej opalenizny i nawilży moją bardzo sucha skórę. W przypadku produktu marki Palmers pierwsze rezultaty są widoczne już po pierwszej aplikacji - skóra staje się delikatnie brązowa, a nawet złotawa. Dodatkowo balsam bardzo dobrze nawilża,  idealnie się rozprowadza i znakomicie się wchłania. Zaskoczył mnie również jego całkiem przyjemny zapach - porównując inne kosmetyki tego typu. Dużym plusem jest również poręczne opakowanie z pompką.

Balsam brązujący Palmers - wady

Według mnie największą wadą jest cena - balsam kosztuje ok. 34 zł. Zapewne wiele z was powie, że nie jest to wygórowana cena. Jednak na rynku dostępnych jest bardzo dużo innych produktów dobrej jakości, które są znacznie tańsze. Dodatkowo nie jest to kosmetyk, który starczy nam na długo. Mi udało się upolować go w promocyjnej cenie i dlatego trafił do mojej kosmetyczki.

Więcej kosmetycznych hitów:

Wywiad z vlogerką Aliną Rose
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)