Moda na ratunek zestresowanym kobietom

Stylistki rozmawiają jak odpowiedni strój może nam pomóc się odstresować i jak ubierać się w stresie

Moda na ratunek zestresowanym kobietom fot. FREE
Wywiad stylistki i redaktor kreatywnej dwutygodnika VIVA! Joli Czaja z Kasią Rychlewską, właścicielką butiku i showroomu KateandKate.

Jola Czaja: Czy idąc ulicą potrafisz rozpoznać kobietę zestresowaną? Czy można powiedzieć, że stres wyróżnia kobietę źle ubraną?

Kasia Rychlewska: Myślę, że tak. Nie musi to nawet wynikać z tego, że źle dobiera ubrania, ale z tego, że próbuje się za wszelką cenę ukryć, pod płaszczem swojego ubioru. Kobiety ładne, zgrabne, atrakcyjne potrafią czasem założyć szerokie bluzy i szerokie płaszcze po to tylko by nie być widoczne. To odzwierciedla się często w niedbałości o szczegóły, te związane z makijażem, włosami, dodatkami. Jeżeli kobieta nie ma na sobie żadnych dodatków, jej strój jest nudny, może to oznaczać, że jest zestresowana.

Jola Czaja: Jak myślisz, czy kolor może pomóc nam się odstresować? Czy dobranie odpowiedniego koloru ubioru może nam poprawić samopoczucie? Mówię o sytuacjach gdy jesteśmy zestresowane, spięte, mamy trudny okres w życiu. Czy wydaje ci się, że kolor jest ważny? Gdy patrzę na twój naszyjnik i widzę różowy kolor, od razu robi mi się przyjemnie. Nastraja mnie on pozytywnie. Mamy teraz kiepską pogodę. Mieszkamy w dużym mieście, które jak wiadomo może nas przytłaczać, demotywować. Właśnie wtedy kolor staje się szczególnie ważny.

Kasia Rychlewska: Zgadzam się z tobą, kolor może zmienić nasze nastawienie i nastrój, ale to nie jedyna jego zaleta. Ważne jest też to, że w kolorze zawsze wyglądamy dobrze, promiennie, ciekawie. Nawet jeżeli nie mamy na sobie makijażu, mamy zły dzień, to kolor zawsze sprawi, że będziemy wyglądać lepiej. Może on być nawet czynnikiem, który nas odstresuje. Ale są też wyjątki od reguły. Jeśli kobieta nie lubi rzucać się w oczy, w intensywnym kolorze może się czuć nieswojo. Wówczas to on może stać się przyczyną jej dodatkowego stresu. Wszystko zależy od osobowości. Ale zdecydowanie polecam kolor! Odmładza, pobudza. Warto się do niego przekonać.

Jola Czaja: Też mi się tak wydaje. Koloru nie musimy przecież nosić w wersji „total look”, czyli na przykłaąd od stóp do głów na czerwono. Wystarczy akcent, jak w twoim przypadku naszyjnik, w moim szalik. Te akcenty to tak zwane blendy. W sytuacji stresującej powinnyśmy się rozświetlać. Stres działa na nas przygnębiająco, jesteśmy przygaszone, bardziej wyciszone, mamy spuszczone głowy. I wtedy właśnie warto zadziałać blendem. Z doświadczenia stylisty wiem, że często tak zwany mały zabieg, mocny lakier do paznokci, kolorowy błyszczyk, czy broszka w odważnym kolorze wystarczy. Moją blendą jest mój szalik w kolorze koralowym. Gdy jestem zmęczona ,po dużej ilości pracy zakładam blendę i od razu czuję się dużo ciekawiej. Inną kwestią jest jak ubierać się kiedy jesteśmy pod wpływem stresu. Kiedy mamy mało czasu i masę innych rzeczy na głowie niewiele myślimy o tym, co ciekawego mamy w szafie. Z reguły zakładamy pierwszą rzecz, jaka wpadnie nam w ręce.

Kasia Rychlewska: Bardzo ważne jest by postarać się nie ubierać zbyt pospiesznie. Kiedy jesteśmy zestresowane mamy ograniczone możliwości oceny samych siebie. Bardziej zwracamy uwagę na to, co nas stresuje, niż na to, jak wyglądamy.Będziemy chciały sprawę stroju szybko załatwić i od razu uznamy, że to co na siebie włożyłyśmy jest ok. A to może być zgubne. W nerwowych sytuacjach z ograniczonym czasem radzę raczej założyć coś co lubimy niż na siłę bawić się kolorem. Proponowałabym przygotować sobie za wczasu strój, który będzie naszą baza wyjściową. Będzie czekał właśnie na takie stresowe sytuacje awaryjne. Niech będzie schludny, kobiecy, ale neutralny. Elementem, który nada nam charakteru natomiast niech będą dodatki.

Jola Czaja: W sytuacji stresowej dobrze jest też sięgać po rzeczy, które się nam dobrze, miło kojarzą. Mam namyśli coś w czym na każdej imprezie robiłyśmy wrażenie, albo coś co przynosi nam szczęście. Dzięki temu pozytywnemu skojarzeniu, związanemu z ciuchem może przekształcić się nasza energia. Wtedy możemy ruszyć w miasto z zupełnie innym nastawieniem. Poczuć przypływ pewności siebie. Jak wiadomo miasto jest stresujące. Dużo tu bodźców, które nas onieśmielają. W tej sytuacji zły strój może tylko pogorszyć nasze samopoczucie. Wtedy właśnie należy sięgnąć po ubranie, które ja nazywam „wdzięcznikiem”. To właśnie taki strój, w którym jest pozytywna myśl. Może naprawdę zdziałać cuda!

Jesienne trendy okiem stylistów
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)