Zapobiec łysieniu

Zjawisko łysienia było i jest nadal stosunkowo powszechne. Najnowsze odkrycia medyczne prawdopodobnie znalazły w końcu odpowiedź na pytanie, które frapuje wielu mężczyzny: gdzie leży przyczyna łysienia?

Włosy są wtórnym wytworem skóry, w przypadku człowieka ich funkcja została znacząco ograniczona. U innych ssaków pełnią one role termoizolacji, u nas z kolei raczej ozdoby. Na ciele przeciętnego człowieka można się doliczyć nawet 5 milionów włosów, z czego tylko mała część znajduje się na głowie. Jednak to właśnie one stanowią przedmiot trosk szczególnie wielu panów. Badania pokazują, że przeciętnie około 30% mężczyzn w wieku około 30 lat, wyłysiała częściowo lub całkowicie. Problem był na tyle duży, że naukowcy postanowili lepiej mu się przyjrzeć.

Przyczyny

Jeszcze niedawno utrzymywano, że tracenie włosów jest bezpośrednio zależne od trybu życia. Ludzie, którzy gonili za pracą i przyjemnościami, mieli być znacznie bardziej narażeni na przedwczesne łysienie niż pozostali, którzy wybierali bardziej pobożny żywot. Później za sprawą amerykańskich dermatologów, Beckera i Obermayera, uznano, że zjawisko łysienia jest związane z poziomem inteligencji. Im był wyższy, twierdzili naukowcy, tym szybciej dany osobnik zaczynał łysieć. Jak jednak w tej sytuacji można by wytłumaczyć fakt, że Wolfgang Amadeusz Mozart czy Adam Mickiewicz, do końca niemal zachowali swoje bujne czupryny?

Dziś już prawie na pewno wiadomo, że łysienie jest uwarunkowane hormonalnie. Nie muszą się już więc martwić wszyscy ci, którzy włosy zachowali – jesteście inteligentni! Głównym wrogiem bujnych włosów jest hormon dihydrotestosteron (DHT), będący pochodnym testosteronu. Za sprawą tego hormonu włosy zaczynają rosnąć coraz to krótsze i krótsze, aż w końcu niemalże całkowicie zanikają. Naukowcy postawili sobie więc pytanie, jak można by zapobiec temu zgubnemu dla włosów procesowi.

Zobacz także: Sposoby na wypadające włosy

Kolejne badania dowiodły, iż skutecznym lekiem na łysienie byłoby wynalezienie takiej substancji, która hamowałaby działanie enzymu 5α-reduktazy, dzięki któremu testosteron jest zamieniany na dihydrotestosteron. Odkrycia tego dokonali na podstawie badań pewnej ludności na Dominikanie. Żyją tam chłopcy, którzy rodzą się bez wykształconych pierwszych cech męskich, czyli bez jąder i penisa. Dopiero w wieku dojrzewania jądra schodzą im z moszny, a wraz z tym zaczyna rosnąc także i członek. Jednak faktem pozostaje, że wśród mężczyzn z tego plemienia nie obserwuje się problemów ani z łysieniem, ani z prostatą. Powstało więc pytanie, czy lek owy, hamujący enzym 5α-reduktazę, mógłby jednocześnie walczyć z łysieniem i przerostem prostaty.

Lek na łysienie

Amerykańska firma Merck postanowiła zaryzykować i pójść tropem najnowszych odkryć dotyczących DHT. Dzięki ich funduszom naukowcy opracowali substancję, którą nazwali finasterydem, będącą inhibitorem blokującym przemianę testosteronu w dihydrotestosteron. Wkrótce potem na rynek wypuszczono lek na bazie finasterydu. Początkowo był on przeznaczony dla mężczyzn cierpiących na przerost prostaty, ale z czasem zaczęto go również stosować tym, którzy skarżyli się na łysienie.
Obecnie lek ten jest również dostępny na rynku polskim, jednak jego cena z pewnością odstraszy wielu klientów. Cała kuracja, która może trwać nawet kilka lat, jest niezwykle kosztowna i wymaga zdecydowania i ścisłego przestrzegania zasad przyjmowania leku. Dotąd nie odkryto żadnych istotnych, a przede wszystkim trwałych skutków ubocznych działania leku na bazie finasterydu. Ważne jest jednak to, że lek ten zaleca się wyłącznie mężczyznom z przedziału wiekowego od 20 do 40 lub 50 roku życia. Tylko w tym okresie działanie DHT jest na tyle silne, że może powodować przedwczesne łysienie. W późniejszym okresie życia, to znaczy po 50 roku życia, wypadanie włosów wiąże się już bardziej z procesem starzenia się organizmu człowieka.

Istotną sprawą jest także to, że lek na bazie finasterydu jest przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn. Kobietom nie zaleca się tej terapii leczenia.

Zobacz także: Dlaczego siwiejemy

Metoda Gzeli

W 1991 roku Ryszard Gzela stworzył innowacyjną metodę, Implant Micro Derme (IMD), dzięki której jest możliwe niechirurgiczne, a więc i bezbolesne, odtworzenie powstałych ubytków we włosach. Głównym ogniwem tego pomysłu jest mikroskóra, wykonana ze specjalnych, niepowodujących uczulenia składników, którą nakłada się na skórę głowy klienta. Pod wpływem ciepła, które wydziela normalnie człowiek, nowa mikroskóra łączy się z tą faktyczną. Nie powoduje ona przegrzania skóry głowy, ani nie zaobserwowano innych skutków ubocznych. W specjalnie, zależnie od klienta, przygotowanej mikroskórze umieszcza się w odpowiednich porach pojedyncze pasma włosów. Częściowo są to naturalne włosy, a częściowo sztuczne. Dzięki temu zabiegowi można otrzymać wspaniałe włosy, które są bardziej odporne na złe warunki środowiska, takie jak deszcz czy działanie promieni UV.

Magdalena Pytkowska

Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
papuga78/rok temu
Ja walczę z wypadającymi włosami. Na innym forum czytałam o komplecie kosmetyków Senso Duo (olejek i szampon), które zapobiegają i zwalczają łysienie. Podobno za chwilę będą dostępne w Polsce, nie mogę się doczekać żeby je przetestować. Wydaje mi się, że są lepsze od innych, które stosowałam.
~ola/6 lat temu
Łysienie to problem ie tylko mężczyzn ale także kobiet, to nie ulega wątpliwości... ja jakoś sobie z tym radzę, ale to tylko dzięki klinice Hairlab