Weronika Książkiewicz: „Rozebrałam się z próżności”

Jedna z najseksowniejszych polskich blondynek. Świadoma nie tylko swojej kobiecości, ale też mankamentów urody. Mimo cellulitu i rozstępów nie ma żadnych oporów przed pokazaniem swojej nagości.

Weronika Książkiewicz: „Rozebrałam się z próżności” fot. Maria Przybysz / AF PHOTO
- Taniec jest twoją pasją?
Weronika Książkiewicz:
Uwielbiam tańczyć! Przez 4 lata chodziłam do szkoły baletowej w Poznaniu, później na różne kursy, próbowałam modernu i funky jazzu, ale nigdy tańca towarzyskiego. Z jednej strony mnie pociągał, ale z drugiej – kojarzył się z samoopalaczem, brylantyną i dziwnymi minami tancerzy. Poza tym zawsze wydawał mi się łatwiejszy.

- A jest trudny?
Weronika Książkiewicz:
Mogę przytoczyć to, co mówi o mnie mój partner w „Tańcu z gwiazdami” Rafał Maserak. Według niego mam syndrom tancerki dyskotekowej (śmiech), która tańczy całym ciałem, wszystkimi kończynami i nad niczym nie panuje. A taniec towarzyski wymaga tego, żeby umieć się kontrolować – trzeba panować nie tylko nad nogami, ale i nad górą ciała. I tu jest problem.

- Dlaczego zdecydowałaś się rozebrać dla „Playboya”?
Weronika Książkiewicz:
Nie wiem, może z próżności? (śmiech) Nie mogę odpowiadać za wszystkie kobiety, ale pewnie wiele z nas marzy o takiej sesji. Akceptuję siebie, dobrze się ze sobą czuję jako kobieta.

- I nie miałaś żadnych oporów przed tą sesją?
Weronika Książkiewicz:
Nie podjęłam decyzji od razu. Jednak na planie nie miałam problemów z nagością. Ciało jest narzędziem w moim zawodzie. Potrafię się wyłączyć i po prostu zrobić to, co mam do zrobienia. Zresztą nie byłam tam zupełnie naga.

- Odchudzałaś się kiedyś?
Weronika Książkiewicz:
Tak, nie raz. W szkole baletowej waga nigdy nie jest za niska. Odchudzałam się przez całe swoje dzieciństwo. Po odejściu ze szkoły baletowej strasznie przytyłam i wtedy też musiałam się odchudzać. Ważyłam 68 kg. Gdy przestałam o tym myśleć i się tym przejmować, bez wysiłku zaczęłam tracić na wadze. To chyba było związane z psychiką – jak wyluzowałam, wszystko wróciło do normy.

- Szybko schudłaś bez żadnej szkody dla swojego ciała?
Weronika Książkiewicz:
Szkody są, oczywiście. Jak większość kobiet mam niewielkie rozstępy i cellulit, ale dobrze mi z tym.

- Dużo czasu poświęcasz na dbanie o siebie?
Weronika Książkiewicz:
Staram się. Co tydzień robię manikiur i pedikiur, zawsze maluję paznokcie u rąk na jasno, u stóp na czerwono.

- Jakie zabiegi pielęgnacyjne lubisz?
Weronika Książkiewicz:
Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, staram się systematycznie chodzić na peelingi, maseczki z alg i na hennę. W salonie Dea przy ulicy Wiertniczej wykonuję delikatne peelingi, np. peeling kawitacyjny. Na mocniejsze zabiegi, które musi wykonywać lekarz, zawsze udaję się do Kliniki Chirurgii Plastycznej Moniki Grzesiak. Tu od razu zaznaczę, że żadnych zabiegów chirurgicznych jeszcze nie robiłam, ale takie peelingi z 90-proc. kwasami, tak. Mam cerę mieszaną, dlatego czasami decyduję się na silniejszy peeling. Zabiegi na całe ciało trwają dla mnie zbyt długo, jestem zbyt niecierpliwa, żeby tyle wyleżeć. W spa nigdy się nie zrelaksuję, bo denerwuje mnie nicnierobienie. W czym jeszcze jestem systematyczna? W chodzeniu do fryzjera. Moja fryzjerka (również z salonu Dea) dba o moje włosy kosmetykami L'Oréal Professionnel. Nigdy nie dopytuję, jakie zabiegi mi robi, bo efekty zawsze mi się podobają. I chociaż od 16. roku życia rozjaśniam włosy (jestem typową polską szarą blondynką), to nie są one zniszczone.


- Zawsze nosiłaś blond?
Weronika Książkiewicz:
Kiedyś strasznie eksperymentowałam z kolorami. Podobały mi się nawet brązowe, ale cieszyłam się nimi bardzo krótko – po dwóch tygodniach na potrzeby filmu musiałam znów je rozjaśnić. Blond jest jednak najlepszy!

- Jakich kosmetyków lubisz używać?
Weronika Książkiewicz:
Pachnących! Moim zdaniem najlepiej nawilżają, najcudowniej pa-chną balsamy i masła marki Ziaja: kokosowe, waniliowe, kakaowe. 

- Do kąpieli też używasz kosmetyków zapachowych?
Weronika Książkiewicz:
Nie lubię brać kąpieli – jestem zbyt niecierpliwa. Wolę prysznic.

- Jak wybierasz kosmetyki do twarzy?
Weronika Książkiewicz: Przypadkiem! Kiedyś dostałam próbkę kremu na dzień Clarins Multi-Active Jour i od tamtej pory jest moim ulubionym! Uwielbiam gęste, odżywcze kremy, które zostawiają na skórze cienki film i które czuję przez dłuższy czas. Ten akurat spełnia moje oczekiwania, a dodatkowo zapobiega pierwszym zmarszczkom. Na noc używam kremu z tej samej serii. Nie stosuję w ogóle kremu pod oczy. I nie mam chyba jeszcze zmarszczek...

- Lubisz masaże?
Weronika Książkiewicz:
Mam supermasażystę, który przyjeżdża do mnie do domu raz w miesiącu. Zawsze robi mi masaż sportowy z elementami rehabilitacyjnego. Nigdy nie jest to mizianie, ale raczej „twarda ręka”.

- Jak malujesz się na co dzień?
Weronika Książkiewicz:
Nakładam podkład, róż i powiększający błyszczyk na usta. W makijażu zazwyczaj podkreślam oczy, bo mam wrażenie, że z mocnymi kolorami na ustach moja twarz wyglądałaby wulgarnie.

- Uprawiasz jakiś sport?
Weronika Książkiewicz:
Kocham sporty wodne, szczególnie narty. Dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię do hotelu Hilton, gdzie ćwiczę półtorej godziny. Mam swoją osobistą trenerkę Ulę. Uważam, że osobisty trener to świetna sprawa! Jak mam gorszy dzień, to Ula potrafi mnie skutecznie zdopingować do ćwiczeń. Poza tym dba o to, żebym ćwiczyła prawidłowo i nie nabawiła się kontuzji.

- Co daje ci sport?
Weronika Książkiewicz:
Świetnie wpływa na moją psychikę i daje mi w życiu kopa.

Magda Błaszczak
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/7 lat temu
J nie moge jaka ta Weronika jest pusta!
/7 lat temu
Muszę przyznać, że z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wywiad z W.Książkiewicz, o ktorej tyle się mówi. Wcześniej miałam okazję oglądać program w jednej z prywatnych stacji telewizyjnych, gdzie wspólnie z innymi gwiazdami odpowiadała na pytania Borysa Sz. Wszyscy znajomi kibicowali pani Weronice, bo była najbardziej szalona. W wywiadzie dla URODY również okazała się szczera i naturalna. Otwarcie mówi o swoim życiu, nie krygując się w ogóle. Tak trzymać! Pozdrawiam!
/7 lat temu
Z przykrością stwierdzam, że pani Weronika Książkiewicz ma włosy bardzo zniszczone, myli się Pani jeśli uważa, że ma pani zdrowe włosy, bo są one prawie martwe. Poza tym, nie zgadzam się, iż jest pani jedną z najsexowniejszych polskich blondynek-po pierwsze jest pani tleniona a po drugie nie wyróżnia się pani piękną urodą. Jest pani bardzo przeciętna. Pozdrawiam.