Styl Anne Hathaway

Anne Hathaway nie pali, nie pije, nie wywołuje skandali. Nie nosi rozmiaru 36, ale uparcie odmawia odchudzania się. Mimo że nie ubiera się u Prady, ma swój styl i uważana jest za jedną z najpiękniejszych kobiet świata.

Styl Anne Hathaway fot. ONS
W filmowym światku Anne Hathaway podziwiana jest za odwagę. Jako jedna z nielicznych młodych gwiazdek nie bała się pojawić na castingu do filmu „Diabeł ubiera się u Prady”.

Podobno większość aktorek obawiała się, jaka będzie reakcja naczelnej amerykańskiego „Vogue’a”,  pierwowzoru Mirandy Priestly z miesięcznika „Runway”. Anna Wintour mogłaby zamknąć im drogę kariery – utrudnić współpracę z najlepszymi stylistami i fotografami, zadbać o to, aby nie docierały do nich zaproszenia na ekskluzywne pokazy mody, a okładka „Vogue'a” stała się nierealnym marzeniem. Podczas gdy targane niepokojem gwiazdy szukały innych castingów, do akcji wkroczyła Anne Hathaway, twierdząc: – I tak jestem słabym materiałem na okładkę. Nie mam ani anoreksji, ani bulimii, nie piję, nie biorę narkotyków, nawet się nie rozwodzę. Co mogliby o mnie napisać? Trzeba przyznać, że piękna Hathaway jest jednocześnie skromna. Aktorki jej pokolenia raczej nigdy nie odrzucają możliwości zaistnienia w mediach, zwłaszcza w tych prestiżowych, takich jak „Vanity Fair” czy „Vogue”. Zdają sobie sprawę z faktu, że popularność wśród producentów i wysokość ich gaży w dużym stopniu zależy od tego, jak często można je zobaczyć na okładkach.

Nigdy na pokaz
Tak naprawdę Anne nie zależy na tym, żeby zaistnieć jako postać medialna. Kilka lat temu, kiedy zaczynała karierę, obiecała sobie, że nie będzie żyć na pokaz. – Chciałabym być aktorką, którą ludzie znają i szanują dzięki rolom filmowym, a nie życiowym perypetiom i skandalom. Nie chcę, żeby ktokolwiek, siedząc w kinie, myślał o moich podbojach sercowych czy imprezowych wyskokach. Wolałabym, aby mógł się skupić na tym, co ogląda – mówi Anne. Od tamtej pory minęło sporo czasu, a ona niezmiennie trwa przy swoim postanowieniu. Chociaż, jak przyznaje, czasem bywa jej ciężko. W jednym z wywiadów żali się: „Z chęcią wyszłabym zaszaleć z przyjaciółmi, ale zdaję sobie sprawę z tego, jakie mogłoby to mieć konsekwencje”. Swoje życie prywatne Hathaway trzyma w ryzach i nie dostarcza plotkarskim serwisom gorących tematów. Żadnych „skoków w bok” ani nawet flirtów. Od ponad czterech lat aktorka jest w stałym związku z Raffaellem Follierim, 30-letnim nowojorskim agentem nieruchomości. Są nierozłączni. Na bankietach nigdy nie widuje się ich osobno, w towarzystwie przedstawicieli płci przeciwnej. Nie dają sobie powodów do zazdrości  i ciągle wyglądają na szalenie zakochanych. Hathaway niechętnie opowiada o swoim życiu prywatnym: – Nie mam nic do ukrycia, ale, mówiąc szczerze, nie mam też zbyt wiele do opowiadania. Ot, normalne ludzkie życie. Mieszkamy na Manhattanie, chodzimy na spacery do Central Parku, na kawę. To wszystko. Nuda, nie? – śmieje się.


Niedoszła zakonnica
Dobre maniery i styl życia Anne wyniosła z domu rodzinnego: – Moi rodzice byli bardzo wymagający. Nie zaakceptowaliby żadnych szaleństw i wybryków. Jak sama mówi, wywodzi się z „solidnej wyższej klasy średniej”. Wychowywała się w katolickiej rodzinie, w towarzystwie dwóch braci. Jej marzeniem było… wstąpienie do klasztoru! Gdyby nie dowiedziała się, że jej brat jest gejem, dziś byłaby pewnie  siostrą zakonną. Niestety, musiała zweryfikować swoje plany – nie odpowiadał jej krzywdzący stosunek Kościoła do homoseksualistów.  Zdecydowała się więc zostać aktorką i postanowiła zadbać o dobre wykształcenie. Nie myślała wówczas o aktorstwie jako sposobie na zarobienie dużych pieniędzy. Jej marzeniem nie była hollywoodzka kariera, tylko teatr. Studia w Nowym Jorku okazały się lekcją życia, po raz pierwszy zaczęła żyć na własny rachunek: – Studiowanie to takie powolne wchodzenie w świat dorosłych. Człowiek jest sam, wystawiony na różne pokusy, musi podejmować decyzje, które nierzadko mogą zaważyć na całym jego późniejszym życiu. Dziś wydaje mi się, że w ogóle nie umiałam myśleć, zanim poszłam na studia – wyznaje Anne.

Nowa Audrey
Krytycy mody porównują śliczną Anne Hathaway do Audrey Hepburn. Nie bez powodu – klasa, z jaką się prezentuje na wszelkich galach, pokazach i ekskluzywnych imprezach, jest rzadko spotykana wśród jej rówieśniczek. Anne to uosobienie dziewczęcej urody. Nie musi specjalnie poprawiać natury. Obdarzona alabastrową skórą, ponętnymi ustami i dużymi oczami nigdy nie przesadza z wyrazistym makijażem. Z wdziękiem nosi starannie dobrane romantyczne kreacje. Koronki, kokardy i drapowania (takie jak w czerwonej sukni od Marchesy, w której wystąpiła na rozdaniu Oscarów) są najczęstszym elementem jej wieczorowego wizerunku. O dobrym guście Anne stanowi też wyczucie w wyborze dodatków. Do strojnych sukni zawsze dobiera minimalistyczną biżuterię, dzięki czemu ani wielkie kokardy, ani szerokie drapowania nie ujmują jej delikatności. Co ważne, jest bardzo konsekwentna w budowaniu swojego wieczorowego wizerunku, dlatego można śmiało powiedzieć, że Anne Hathaway stworzyła własny rozpoznawalny styl.

Dziewczęca Anne

Jednak styl Audrey Hepburn widać tylko na wielkich uroczystościach. Na co dzień bowiem Anne nie zwraca szczególnej uwagi na marki ubrań – zakupy robi w Top Shopie i Urban Outfitters. Na ulicy można ją spotkać w dżinsach i topie. Ze swoją dziewczęcą urodą i delikatnym makijażem wygląda, jakby miała niespełna 20 lat! W takim wydaniu pozwala sobie na bardziej wyraziste dodatki, na przykład kolczyki Kipepeo Lily. Anne nigdy nie goni za kosmetycznymi nowościami, od lat jest przywiązana do jednego zapachu – Chance Chanel. W dbaniu o siebie kieruje się też rozsądkiem – ponieważ w jej rodzinie zdarzały się zachorowania na raka skóry, stara się nie wychodzić z domu między 11 a 15. Opaleniznę uzyskuje dzięki samoopalaczowi. To sprawia, że przy swoim chłopaku (południowy typ urody) nie wyróżnia się bladą skórą. Jednak sama przyznaje się do tego, że wygląd nie jest dla niej bardzo istotny: „Wyglądam najlepiej, kiedy cała drużyna stylistów i makijażystów poświęca godziny, aby doprowadzić mnie do perfekcji. A kiedy czuję się najlepiej? Gdy przez kilka dni nie muszę przejmować się lustrem i mogę robić to, co chcę!”.


Fryzjerskie triki
Jednak dla Raffaella Anne potrafi zamienić się w prawdziwą femme fatale. Jej ulubiony fryzjer Ted Gibson mówi: „Dla swojego chłopaka Anne chce być kobieca i elegancka, więc za wszelką cenę powstrzymuje się przy nim choćby od przeklinania. Ale nie wtedy, gdy pojawia się u mnie. Ja muszę to wszystko znosić!”. Aktorka traktuje swojego stylistę jak przyjaciela, nazywa go nawet pieszczotliwie Teddy Bear. To właśnie Ted jest jej „małym cudotwórcą”, który poprawia nie tylko wygląd aktorki, ale też jej samopoczucie: – Jestem normalną kobietą, która nie zawsze wygląda na piątkę z plusem. Kiedy jednak chcę się tak poczuć, oddaję się w ręce Teda – mówi Anne. Podkreśla, że w salonie fryzjerskim zawsze trzeba być sobą. Dzięki temu stylista bezbłędnie dobierze uczesanie, kierując się nie tylko wyglądem, ale też osobowością.

Precz z patyczakami!
W życiu Anne można znaleźć też kilka wydarzeń, które nie stanowią powodu do dumy. Jednym z nich jest choroba – anoreksja. Kilkunastoletnia Anne wygrała tę bitwę bez pomocy lekarza, a wielkim wsparciem była dla niej mama. Po miesiącach zmagań ze sobą w końcu pocieszyła swoją matkę:
– Pamiętasz tę dziewczynkę? Nie ma jej, zasnęła. Powiedziała swoją kwestię i odeszła. Od tej pory Anne jest zagorzałą przeciwniczką wszelkich zabiegów o nieskazitelną figurę.
– Obsesja na temat wagi to dla mnie zwykła strata czasu – tłumaczy. – Niepokoje dotyczące wyglądu są czymś naturalnym dla dziewczyny, która ma kilkanaście lat. Boisz się, bo nie wiesz, jak będziesz wyglądać, kiedy dorośniesz. Ale ja już nie jestem nastolatką, moje ciało wybrało swój kształt. Wolę mieć siłę, niż zmieniać się w chudzielca na potrzebę roli. Zdarzyło mi się spotkać reżyserów, którzy mówili: „Anne, jesteś najlepszą aktorką do tej roli, ale ostatnio trochę przytyłaś”. Nie chcę mieć do czynienia z ludźmi, którzy nie rozumieją, że można czasem przybrać na wadze kilka kilogramów.
Kiedy ostatnio Jennifer Love Hewitt została przez plotkarskie serwisy nazwana grubaską (po tym jak opublikowano jej zdjęcia w bikini), Anne nie potrafiła ukryć swego oburzenia:
– Dziś dziewczyna o rozmiarze 36 uważana jest za grubaskę! Ja jednak jestem zadowolona ze swoich krągłości i nie mam zamiaru stać się kolejnym bladym patyczakiem!

Diabelska dieta

Anne omija szerokim łukiem propozycje filmowe, do których ma schudnąć, a gdy dostała nakaz przybrania na wadze 5 kg od reżysera „Diabeł ubiera się u Prady”, z radością zajadała się pizzą i lodami. Cięższa o kilka kilogramów czuła się bardzo dobrze i nie miała żadnych kompleksów. Nie cieszyła się jednak długo. Stylistka Patricia Field oznajmiła kategorycznie: „Jeśli nie schudniesz przynajmniej 5 kg, nie zmieścisz się w żaden ciuch z kolekcji haute couture!”. Anne wiedziała, że musi być konsekwentna i skoro podjęła już wyzwanie, powinna mu sprostać. Schudła więc, ale samą dietę wspomina jako koszmar. Cały czas powtarzała, że nie zrobi tego nigdy więcej.


Pierś do przodu!
Co prawda ambitna i wymagająca umiejętności aktorskich rola Lureen (za którą zresztą otrzymała od krytyków bardzo wysokie noty) w „Tajemnicy Brokeback Mountain” pozwoliła jej zerwać z etykietką gwiazdy filmów familijnych, ale wymagała rozebrania się przed kamerą. Choć większość profesjonalnych aktorek nie ma z tym większych problemów i odsłanianie ciała traktuje jak zwykły obowiązek w pracy, dla powściągliwej i dobrze ułożonej Hathaway było to dużym przeżyciem. Mimo że scena nie była całkowicie rozbierana, aktorka przypłaciła to sporym stresem. – Byłam naprawdę przerażona, kiedy okazało się, że w jednej ze scen mam wystąpić topless. Dla mnie, ale myślę, że dla każdej aktorki, przekroczenie granicy intymności zawsze jest ogromnym wyzwaniem. 

Twarz Lancôme
„Rozbierane sceny” z Anne nadal możemy zobaczyć tylko w filmie. Aktorka jest oburzona nawet wtedy, gdy w brukowcach ogląda siebie w bikini. Była też przerażona, kiedy w prasie zobaczyła swoje zdjęcie w sukience, która w błysku fleszy stała się przezroczysta. Teraz przed wyjściem na imprezę robi sobie zdjęcia w wybranej kreacji i sprawdza, czy wszystko jest w porządku. Anne nie stara się za wszelką cenę zaistnieć w mediach, a mimo to odnosi sukcesy! W styczniu podpisała kontrakt reklamowy z firmą Lancôme i będzie ambasadorką nowych perfum, które trafią na rynek we wrześniu. W ten sposób skromna Hathaway dołączyła do znanych piękności: Umy Thurman, Isabelli Rossellini i Juliette Binoche, twarzy Lancôme. Odile Roujol, prezes Lancôme International, jest zachwycony jej urodą:
– Promienna Anne Hathaway to ucieleśnienie nowoczesnej kobiecości, jest idealna do promowania perfum. Intratny kontrakt i sukcesy aktorskie nie zadarły jej nosa: – Jestem szczęściarą. Wiem jednak, że kiedyś wszyscy się na mnie poznają i przesuną na listę aktorów trzeciej kategorii. Ale na razie jeszcze ich trochę ponabieram.

Magdalena Błaszczak / Uroda
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/8 lat temu
wlasnie anne jest takim idealem wielu mlodych kobiet ale i tez dziewczyn. ja mam 18 lat i zachowuje sie tak jak Ona. nie pije, nie pale, i tez nie nosze rozmiaru 36- jest mi z tym dobrze. czasami ubieram sie zbyt powaznie ale tak mi sie podoba. ale najbardzie irytuje mnie to ze wielu moich znajomych tego nie akceptuje. oni wola jakis piwo a ja cole czy tez wode. oni juz sa wstawieni a ja siedze obok nich i patrze tylko, gdzie oni sie swietnie bawia(bo wiadomo co alkohol robi z czlowiekiem). moja mama takze mowi mi zebym troszke dala na luz, zebym nie byla taka powazna, zebym zamiast do kawiarni na kawe mrozona to poszla na dyskoteke. no cos ale oni sie kiedys stocza a ja moze kiedys wyjde na pozadna kobiete.
/8 lat temu
Dziękuję bardzo za ten artykuł ! Anne to moja ulubiona aktorka i strasznie się ucieszyłam mogąc o niej przeczytać w waszym magazynie.
/8 lat temu
Z przyjemoscia przeczytalam artykul oAnne Hathaway.Ona daje sile i odwage.Nam kobieta,ktore czasem sa ograniczone swoimi watpliwosciami i lekami.Jest kobieta przez duze"K" z wielka klasa i osobowoscia,jest wzorem-wzorcem dla mnie,ze warto poczekac na swoja chwile...Jest lagodnie silna kobieta...Pozwolila sie ODWAZYC...