Mam niesamowite szczęście!

Właśnie zaczęła nowy etap w życiu. Taniec dał jej pozytywną energię, a śpiew otworzył wrażliwą duszę. Ubiera się bardziej kobieco. Zamiast dżinsów i T-shirtów nosi dopasowane sukienki w stylu Moniki Bellucci.

Godzina 11 rano. Agnieszka odbiera telefon z URODY. Okazuje się, że dopiero wstała, więc nie jest w najlepszym humorze. Prosi o telefon za kilka minut. Kiedy dzwonię, zastanawia się, czy znajdzie w tym tygodniu czas na rozmowę. Po wygraniu programu w Polsacie „Jak oni śpiewają” jest rozchwytywana. Wszystkie magazyny chcą mieć na okładce właścicielkę Brylantowego Mikrofonu. Nam się udało. Agnieszka zdradziła URODZIE, gdzie lubi się opalać, dlaczego zdecydowała się na reklamowanie polskich kosmetyków Joko i z jakiego powodu nie nosi czarnych ciuchów.

Jak wygląda Twój poranek?
Lubię tylko te wakacyjne poranki, kiedy budzę się w jakimś pięknym kraju. Kiedy za oknem jest gorące słońce, zapach oliwek i kwiatów. Wtedy chce mi się wstawać. Słońce jest moją energetyczną baterią. Jak go nie ma, nie chce mi się wychodzić z domu.

Dokąd jedziesz na wakacje?
Do Chorwacji. Może uda mi się wypożyczyć motor i trochę pozwiedzać. Ale tak naprawdę to jestem typem plażowiczki! Mam kompletnego fioła na punkcie opalania. Uwielbiam, gdy moja skóra jest lekko oliwkowa. Ale staram się być rozsądna i chronić ją kremami z filtrem.

Jakieś urodowe grzechy młodości?
Poparzenia słoneczne. Kiedyś nie potrafiłam z umiarem korzystać ze słońca. Zawsze odczuwałam deficyt pięknej pogody. Więc jak już dało się poleżeć na plaży, to maksymalnie z tego korzystałam. Teraz, kiedy mam już więcej lat [26 – przyp. red.], zauważyłam, że słońce nie robi dobrze mojej skórze. Więc staram się w miarę rozsądnie dawkować opalanie.

A zimą chodzisz do solarium?
Nie jestem entuzjastką. Sztuczna opalenizna nigdy nie jest taka piękna jak ta po prawdziwym słońcu. Co do samoopalaczy to, niestety, nie jestem w stanie zaakceptować ich zapachu.

Jakie masz sposoby na dobry humor?
W czasie kręcenia programu „Taniec z gwiazdami” budziłam się rano i wszystko mi się chciało (zasługa wysiłku fizycznego). To był ewenement! Kiedy odpadłam, obiecałam sobie, że nie zrezygnuję z tańca, bo daje mi on wiele pozytywnej energii. Ale przyznam, że zaniedbałam sprawę.

Ćwiczysz na co dzień?
Postanowiłam trochę poćwiczyć na siłowni, żeby mieć ładniej zaznaczone łydki. Chodziłam ze trzy miesiące i muszę przyznać, że pojawiły się takie niby-łydki (śmiech). Choć już nie ćwiczę, mam teraz ładniejsze nogi.

Pewnie ostatnio masz więcej fanów? Ludzie chcą wziąć autograf...
Tak bywa. Ale nie miałam jeszcze nieprzyjemnych sytuacji. Podczas festiwalu TOPtrendy podszedł do mnie ochroniarz i powiedział, że czekają na mnie fanki i proszą o autografy. To były dziewczynki może 14-letnie. Kiedy do nich podeszłam, rozpłakały się, dosłownie dostały histerii. Pokazywały, że w swoich telefonach mają nagrany mój głos. Nigdy nic podobnego mi się nie przydarzyło. Dlatego myślę, że śpiew w moim przypadku ma większą siłę przekazu niż aktorstwo.

Czy w związku z tym planujesz zostawić aktorstwo?
Planuję robić kilka rzeczy naraz. Kiedyś miałam kompleksy, że nie skończyłam szkoły aktorskiej. Uczyłam się, podpatrując innych. Teraz, grając, czuję się już komfortowo. Wiem, że dam sobie radę.
 


A jaka jesteś prywatnie?
Na pewno wrażliwa. Twarda tylko na zewnątrz, bo nie chcę wszystkim pokazywać, co tam kotłuje się w środku.

Mówią o Tobie różnie!
Tak, słyszałam ostatnio, że jestem zimną rybą. Może dlatego, że staram się być oszczędna w wyrażaniu emocji. Chyba że zdarza się taka sytuacja jak ta z moją mamą [w programie „Jak oni śpiewają” – przyp. red.]. Nie spodziewałam się jej, bo myślałam, że nie może przyjechać, a ona nagle pojawiła się na scenie. Popłakałam się. Nie dało rady trzymać uczuć na wodzy.

Może dlatego fanki tak bardzo Cię polubiły? One też mają skomplikowane relacje ze swoimi rodzicami.
Pewnie tak. Po tym programie ludzie zaczęli mnie traktować trochę jak spowiednika. Jak kogoś, kto rozumie ich tragedie i wrażliwość. Przysyłają do mnie listy, e-malie. Opowiadają o tragediach, o tym, co ich w życiu spotkało.

Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?

Mam bardzo delikatne włosy, robi się z nich splątane siano. Dlatego podczas każdego mycia muszę używać odżywki.

Jakieś porady dla dziewczyn, które mają podobne kłopoty?
Ja dość często funduję swoim włosom tzw. saunę u fryzjera. Czasem przynoszę własną maskę. Para wodna otwiera łuski i dobroczynne substancje łatwiej wnikają w strukturę włosa.

Ulubiona odżywka?
Dwa razy miałam doczepiane włosy za pomocą ciepłego wosku – do roli i do sesji zdjęciowej. Jak je zdjęłam, miałam wrażenie, że nagle ubyła mi 1/3 włosów. Wtedy zastosowałam odbudowującą odżywkę Resistance, Kérastase. Naprawdę zadziałała.

A jak się czułaś z doczepianymi włosami?
Wyglądałam sztucznie. Z tego też powodu na co dzień nie noszę makijażu. Uwielbiam mieć gładką, nawilżoną skórę.

Jeśli więc spotkam Cię na ulicy, to będziesz bez make-upu?

Raczej tak! Ostatnio nakładam na policzki odrobinę podkładu, bo pojawiło się już na nich kilka pajączków (może przez to moje nadmierne opalanie?). Używam go bardzo oszczędnie, bo nie lubię mieć na twarzy maski. Nie przepadam też za matową skórą, wolę się delikatnie świecić.

Podobno masz ulubionego makijażystę?
Tak, na stałe pracuję z Robertem Bielskim. Przyjaźnimy się poza planem. A ja podczas zdjęć lubię mieć kogoś serdecznego blisko siebie.

Zawsze wiesz, jaki chcesz mieć makijaż?
O swojej twarzy wiem wszystko. Mam na przykład bardzo trudne do pomalowania oko. Zewnętrzny kącik opada w dół. Więc jeśli makijażysta nie namaluje mi kreski aż do wewnętrznego kącika oka, nie wyglądam korzystnie.

Zawsze wybierasz drogie kosmetyki?
Absolutnie nie. Kiedy pojechałam na festiwal TOPtrendy, zapomniałam tuszu do rzęs. Były tam setki fotoreporterów, nie mogłam chodzić niepomalowana. Wszystkie sklepy zamknięte, bo to Boże Ciało. Poszłam więc do kiosku i kupiłam pierwszą z brzegu polską mascarę. Okazała się rewelacyjna! Ostatnio chętnie używam też cieni do powiek marki Joko, które będę niedługo reklamowała. Są aksamitne i łatwo się je aplikuje na powieki. Świetny jest też brązer do policzków tej samej marki.

Jak go używasz?
Nakładam go na całą twarz, a mocniej podkreślam tylko kości policzkowe, obrzeże czoła i czubek nosa.

Cieniami robisz „odymione” oczy?
Tak, oczywiście. Choć zaczynam myśleć, że już mam tyle lat, że nie powinnam malować się na wampa. Wymyślam nowe patenty. Na przykład robię grubą kreskę tylko na dolnej powiece i mocno tuszuję rzęsy.

Ulubione ciuchy?
Na pewno nie te czarne (śmiech). Mam koty, które wręcz uwielbiają chować się do szafy, dlatego wszystkie ciemne rzeczy muszę w kółko czyścić. Lubię ciuchy, których nie trzeba prasować.

Jak się ubierasz na co dzień?
Zależy od nastroju: czy chcę poczuć się jak kobieta, czy jak dziewczyna. Czasem zakładam dżinsy i T-shirt, a czasem sukienki.

A podkreślanie kobiecości?
Fakt, ostatnio polubiłam styl taki, jaki miała Monica Bellucci w filmie „Malena”. Coś mi się stało i zaczęłam kupować korale oraz seksowne sukienki w kwiaty, długość do łydki, odsłaniające biust, podkreślające talię. Myślę, że ta zmiana to kwestia wydoroślenia. Dziewczyny często ukrywają swoją urodę pod rozciągniętymi swetrami. A dopiero koło czterdziestki zastanawiają się, czemu to robiły. Zaczynają być bardziej kobiece, eksponują krągłości.

Ulubione marki ciuchowe?
Nie mam! Kupuję pod wpływem impulsu – tylko to, co mi się podoba. Czasem jest to ciuch od Dolce & Gabbana, a czasem coś z lumpeksu. Mój kłopot polega na tym, że jak zobaczę kogoś innego w takiej samej bluzce, nie bardzo chce mi się ją włożyć drugi raz. Dlatego lubię odwiedzać ciuchlandy, w których czasem można znaleźć prawdziwe perełki. Tam wydaje się też niewiele kasy, co zdecydowanie mi się podoba. Nie wyobrażam sobie, że całą moją pensję „puszczam” na ciuchy.

A na co chętnie wydałabyś dużą kwotę?
Na podróże. Ostatnio: Hiszpania, Portugalia, Tajlandia, Cyklady.

Ulubione zapachy?
Rano drażnią mnie wszystkie aromaty, więc perfumuję się dopiero wieczorem. O moich perfumach powiem tylko tyle, że są delikatne i wielu facetów mówi mi: „Wow, jakbym chciał, żeby moja kobieta też ich używała!”.

Twój sposób na zgrabną sylwetkę?
Kilka razy zdarzyło mi się przytyć do 58 kg. Wtedy nie czułam się najlepiej. Moja stała waga to 53 kg i na szczęście mój organizm sam lubi do niej wracać. Jem wtedy, kiedy mam czas. Tyję, gdy objadam się batonikami. Podczas programu „Jak oni śpiewają” wychodziłam z domu bez śniadania i pierwszy posiłek jadłam dopiero około 17.00. Wtedy bardzo schudłam. Teraz bardziej o siebie dbam.

Masz knajpki, do których wpadasz z ochotą?
Nie! Wolę jadać w domu, z przyjaciółmi.

Ale na wywiad bardzo chciałaś się umówić do sushi-baru?
Tak, ale tylko dlatego, że jest on blisko mojego domu. Poza tym sushi to zdrowe jedzenie. A ja staram się sensownie odżywiać – jak mam na to czas (śmiech).

Czemu zawdzięczasz swój sukces?
Jeszcze kilka miesięcy żaden dziennikarz nie zadałby mi takiego pytania. Owszem, grałam w „Plebanii”, ale czułam, że jestem trochę w cieniu. Z doświadczenia wiem, że w życiu aktora jest czas, kiedy jest postrzegany jako gwiazda, a potem – cisza. Zaczynasz wątpić, czy jeszcze dostaniesz jakąś rolę. Kiedy nie grałam, nabrałam pokory wobec życia. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by się poddać i iść pracować jako sekretarka. Wolałabym przymierać głodem, niż chodzić do pracy, z której nie byłabym zadowolona. Tak naprawdę nie lubię słowa „sukces” w kontekście mojej kariery.

Dlaczego?

Bo nie chcę zapeszyć.

A może masz ochotę pojechać do Hollywood?
Nie! (śmiech) Nie mam aż takich ambicji. Choć kilka osób mnie do tego namawiało. Ale z drugiej strony, ja mam niesamowite szczęście w życiu. Więc... kto wie? Może by mi się udało?! Kilka razy spotkałam na swojej drodze takie osoby, które mi pomogły. Potem to już była tylko moja ciężka praca.

A co poradziłabyś młodym dziewczynom, które marzą o tym, by odnieść sukces w show-biznesie?
Warto korzystać z każdej nadarzającej się okazji, oczywiście w ramach rozsądku. Trzeba mieć też dużo cierpliwości i stalowe nerwy. Bo jak już się jest na górce, to potem przychodzi dołek. A potem znów górka...

Na której Ty teraz jesteś!
Tak, czuję, że przyszedł czas na nowe! 

Rozmawiała: Iwona Zgliczyńka
Zdjęcia: Adam Wlazły
Stylizacja: Jola Czaja
Makijaż: Robert Bielski
Fryzury: Robert Kupisz
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/9 lat temu
dfg
/9 lat temu
nie wierzę że Ania nie korzysta z solarium