Lubię kosmetyczne eksperymenty

Uparta. Romantyczna. Wrażliwa. Rozrabiara. Taka jest Edyta Herbuś. Teraz ma wolne serce. Czeka na miłość, a w sprawach zawodowych nie daje się zepchnąć z wytyczonej ścieżki. Chce być nie tylko świetną tancerką, ale też dobrą aktorką.

Edyta zaprosiła mnie do swojego domu. To rzadko się zdarza. Gwiazdy nie robią tego z obawy przed wścibstwem dziennikarzy. W sobotnie popołudnie jestem więc w niewielkim mieszkaniu w centrum Warszawy. Edyta podaje aromatyczną herbatę, w powietrzu unosi się zapach kadzidełka. Siadam na białej kanapie, wśród poduch z szydełkowymi powłoczkami. W pokoju jest romantycznie, ale nowocześnie. Ona w miękkiej, szarej, wełnianej sukience. Kiedy zaczynamy rozmowę, wyłącza telefon. „Zorganizowana i grzeczna” – myślę sobie. A może jednak rozwydrzona gwiazdeczka, która lubi się zabawić? Mam szansę to sprawdzić.

Masz farta w miłości?
Jestem bardzo stała w uczuciach. Nie potrafię żyć bez miłości. Ale zazwyczaj interesują mnie skomplikowani faceci. Więc mam przechlapane po całości.

Jesteś teraz singlem w wielkim mieście?

Nie lubię tego słowa! Jestem obecnie kobietą bez pary. Ale na pewno nie samotną. Uwielbiam ludzi, spotkałam na swojej drodze kilku naprawdę wyjątkowych. Mam się z kim śmiać i płakać, a jak trzeba... przytulić. Kiedy pojawi się odpowiedni mężczyzna, na pewno to zauważę. Mam nadzieję, że już niedługo.

Wielu facetów kręci się teraz koło Ciebie?
Zauważyłam, że panowie często boją się niezależnych kobiet. Ci, którzy odważają się podejść i stawić czoła silnej dziewczynie, sami muszą mieć niebanalną osobowość i umocnione poczucie własnej wartości.

Jaką byłaś nastolatką?
Mam romantyczną duszę. Oprócz tego, że miałam masę treningów, to jeszcze pisałam pamiętniki i wiersze. Mój zeszycik oklejony był miłosnymi zdjęciami wyciętymi z gazet. Malowałam w nim zachody słońca i gruchające gołąbki. Imię mojej sympatii pisałam innym kolorem długopisu i dodatkowo je podkreślałam. Wyobrażasz sobie?

A byłaś najpiękniejszą dziewczyną w klasie?
Raczej największą rozrabiarą. Jak coś się wydarzało, to było wiadomo, że ja maczałam w tym place.

Czułaś, że będziesz aktorką?
Od zawsze miałam słabość do sceny. W Kielcach jest przepiękny amfiteatr Kadzielnia. Uwielbiałam tam występować. Zawsze obsadzano mnie w najważniejszych rolach, nie tylko tanecznych. Kiedyś np. nie dojechała wokalistka pewnego zespołu. Puszczono więc nagranie z playbacku, a ja odnalazłam się w roli tańczącej nowej wokalistki. Pamiętam zdziwienie na twarzach kielczan: „To ta Herbuś jeszcze śpiewa?”. Wiele było sytuacji, które nauczyły mnie zaradności i przebojowości. Dlatego dziś nie uginam się pod byle kłopotem. Zawsze potrafię znaleźć wyjście z trudnej sytuacji.


Jakie miałaś wtedy problemy?
Skąd wziąć kaskę na nową sukienkę turniejową, szkolenia, zawody.

Jak je rozwiązywałaś?

Najpierw zbierałam truskawki. Potem pracowałam jako hostessa przy promocjach, a w końcu zastępowałam trenerów na zajęciach dla maluchów. Później dawałam pokazy i prowadziłam własne kursy. Dzięki temu czułam, że z wieloma rzeczami mogę sobie sama poradzić. Jak widać, dzieciakom warto czasem dać szansę rozwiązywania spraw samodzielnie. Mimo że koleżanki miały na swoich strojach więcej kamyków od Swarovskiego, to ja i tak znalazłam sposób, żeby czymś się wyróżniać. Potrafiłam cieszyć się każdym nowym kawałkiem materiału. Ciężkie czasy tak mnie ukształtowały, że teraz umiem walczyć o swoje. Jestem tak samo zaradna jak moja mama.

Podpisywanie umów ze stacjami telewizyjnymi to trudne doświadczenie dla 26-latki?
Staram się słuchać swojej intuicji. Jeśli mam dylemat, decyzję pomaga mi podjąć moja agentka Jola Skawrońska. Jeśli chodzi o występ w programie: „Jak oni śpiewają”, w pierwszym odruchu pomyślałam: „To może być fajna zabawa i wartościowe doświadczenie”. Tyle że ze śpiewaniem nie miałam wcześniej nic wspólnego i eksperymentować musiałam na oczach tysięcy widzów. Potrzebowałam sporego dystansu do siebie. Nagle pojawiły się tysiące opinii. Czasem okrutnych. Ludzie łatwo krytykują, przyklejają etykietki. Często bywają niesprawiedliwi.

Głęboko to przeżywasz?
Jestem osobą emocjonalną, reaguję spontanicznie. Zdarza się, że ktoś trafi zbyt mocno w moją wrażliwość i wtedy zaboli. Ale zdążyłam się przekonać, że jak mam miękkie serce, to muszę mieć twardy tyłek.

W Internecie powstają Twoje fankluby, ale na forach pojawiają się opinie pt. „Pusta Herbuś”.
W Internecie każdy może anonimowo dokopać komu chce. Nie da się dogodzić każdemu. Ja nawet nie mam zamiaru próbować. Jestem i pozostanę sobą i nadal będę doceniać każde miłe słowo na swój temat. Wiesz, co mnie naprawdę przeraża? Nie fakt, że po ulicach chodzą paparazzi. OK, to ich zawód, by sfotografować gwiazdę w niebanalnej sytuacji. Przeraża mnie, że dzieci i dorośli wyjmują w restauracji telefony komórkowe i bez pytania robią zdjęcia spod stołu, kiedy jem zupę. Statyści na planie podsłuchują i nagrywają moją rozmowę, żeby potem słowo w słowo wrzucić ją do Internetu. A kim ja jestem, jakąś małpką w zoo? Naprawdę nie wiem, czy jestem w stanie się do tego przyzwyczaić. Za każdym razem tak samo mnie to irytuje.


Znajdujesz czas na odpoczynek?
W wolny dzień chwytam listę „spraw niezałatwionych”. Punkt po punkcie nadrabiam zaległości. Jak zostanie trochę czasu, idę do kina lub na kawę z przyjaciółką.

Pedantyczna zodiakalna Panna?
Nie. Ryba! Empatyczna, nadwrażliwa... Nawet jak chcę ukryć jakieś emocje, i tak mam to wypisane na czole. Czasem bywa to utrapieniem, ale myślę, że w aktorstwie jest pomocne.

Jak przyjęła Cię aktorska branża?
Różnie. Zawsze, kiedy idę na nowy plan, trochę się tej reakcji obawiam. Kilka razy byłam naprawdę mile zaskoczona serdecznością ze strony niektórych świetnych aktorów. O wiele łatwiej jest mi grać np. z Małgosią Sochą, Andrzejem Andrzejewskim czy panią Ewą Ziętek. Czuję od nich pozytywną energię i chętnie słucham ich wskazówek. Dzięki temu szybko się uczę.

Inny temat: podobno ważysz 46 kg?
Nigdy nie byłam na diecie. W mojej rodzinie są same szczupłe kobiety. Takie geny. Poza tym treningi pochłaniają dużo kalorii. Dlatego polecam taniec wszystkim paniom.

Co lubisz jeść?
Zdrowo i zielono. Uwielbiam tradycyjną polską kuchnię. Moją specjalnością są gołąbki i zupy. Oczywiście lubię czasem zjeść sushi, ale jak już gotuję, to po polsku.

W Twojej łazience zobaczyłam sporo kosmetyków.
Zawsze znajduję czas, by o siebie zadbać. Wyznaję zasadę systematycznego używania odpowiednich kosmetyków. Czasem dostaję zaproszenia do spa, ale zwykle z powodu braku czasu się przeterminowują.

Twój ulubiony kosmetyk?
Olejki do kąpieli i po kąpieli. Uwielbiam  mieć supernawilżoną skórę.

Masz swoje patenty na opaleniznę?
Balsam brązujący Soraya i do tego coś rozświetlającego. W branży tanecznej używamy megabrązującego rozświetlacza Rimmela, który trzeba sprowadzać z zagranicy. Nie jest to klasyczny bronzer, ale niemal czarny balsam, którym malujesz skórę i po 3 sekundach masz opaleniznę. Po występie zmywasz i już.

Chodzisz do solarium?
Mam świadomość, jak działa na skórę, więc staram się unikać.

Lubisz eksperymentować z kosmetykami?
Tak! Kiedy pojawi się nowy balsam, krem, olejek, lubię sprawdzić, jak na mnie działa. Mniej eksperymentuję z kosmetykami do makijażu. Na wielkie wyjście podkreślam oko. Zazwyczaj kolorowymi ołówkami i sypkimi cieniami. Mam w swojej kolekcji całą gamę sypkich cieni w opalizujących kolorach, które świetnie odbijają światło. Wystarczy niewielka ilość i już spojrzenie jest odświeżone. Rzadko robię mocny makijaż. Wolę błyszczyki od szminek. Jeśli jednak mam już kaprys na czerwone usta, to wtedy fryzura i sukienka są już minimalistyczne.


Gdzie się ubierasz?
Na szybkie zakupy biegnę do Zary, czasem do Mango. Te miejsca zawsze się sprawdzają. Na większe wyjścia zasięgam rad specjalistów.

Twój styl?
Prosty i kobiecy, klasyczne wzory. Obowiązkowo szpilki. Ale mam hopla na punkcie wielkich kolczyków: etnicznych, ręcznie robionych, z ciekawymi kamieniami. Z ostatniej wycieczki do Florencji przywiozłam sobie sześć par.

Lubisz chodzić po sklepach?
Ostatnio niespecjalnie...

Może w takich sytuacjach warto ukryć się za ciemnymi okularami?
Nie dajmy się zwariować. Staram się żyć normalnie, nie chować przed ludźmi.

Twój codzienny makijaż?
Delikatny podkład, mascara i błyszczyk, trochę różu. Wyglądam wtedy świeżo, a taki makijaż nie zajmuje mi dużo czasu.

Masz teraz dobry czas?
Na pewno jest bardzo ważny. Rozwijam się nie tylko zawodowo. Badam możliwości swojego charakteru. Czasem sama siebie zaskakuję. Do porażek mam dystans. Nie daję się zepchnąć z drogi, którą sobie wyznaczyłam. Przeciwności, które się spotyka, są potrzebne. Lepiej potem smakuje sukces.

Co Ci ostatnio tak posmakowało?
Dostałam propozycję zagrania na dużym ekranie. To był epizod w filmie fabularnym „Zmiana”. Kolejny mały krok, ale na pewno w dobrym kierunku. Cieszy mnie dubbing, właśnie zaczynam pracę nad nową bajką. Mam poczucie, że jak sobie zapracuję w jednym miejscu, to przychodzi kolejna propozycja.  Zaproponowano mi rolę prostytutki w serialu „Kryminalni”. Trochę się obawiałam, że złośliwcy będą się znów prześcigać w jadowitych komentarzach. Ale wiem, że aby być dobrą aktorką w przyszłości, muszę umieć zagrać różne postaci.

Co dał Ci taniec?
Pracowitość i systematyczność.  Ale tak naprawdę – jak widać – dał mi sto innych możliwości.

Rozmawiała Iwona Zgliczyńska
Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/8 lat temu
yrty5fy
/8 lat temu
jest cool