Listy do numeru 08/2007

Sport zamiast głodówki
W artykule „Schudnij bez diety” (URODA 6/2007) znalazłam wiele ciekawych i trafnych rad dotyczących racjonalnego odchudzania. Nie wymagają wielkich wyrzeczeń, a naprawdę dają rezultaty. Sprawdziłam! Mimo iż nigdy nie miałam problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi, ostatnio na moim brzuchu pojawiło się kilka fałdek tłuszczu. Postanowiłam, że zamiast odmawiać sobie smacznych przekąsek (jestem wielkim łakomczuchem), zacznę prowadzić aktywny tryb życia. Aerobik, spacery, rower, basen, czyli jak najwięcej sportu. Opłaciło się! Straciłam 3 kg i teraz czuję się atrakcyjna jak nigdy dotąd. Apeluję do dziewczyn – więcej ruchu! To klucz do dobrego samopoczucia, lepszej sprawności fizycznej i szczuplejszej sylwetki.
Basia Klepacz

W bikini jestem sexy
Chciałam wam gorąco podziękować za dołączenie bikini do lipcowego numeru URODY. Mam 40 lat i odkąd pamiętam, zawsze nosiłam stroje jednoczęściowe. Uważałam, że moja figura wymaga ukrycia paru szczegółów (np. trochę za duży brzuszek). Nigdy sama nie poszłabym do sklepu i nie kupiła stroju dwuczęściowego, a co dopiero bikini! Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się (mąż przyniósł mi do domu URODĘ z czerwonym bikini), że wyglądam w nim naprawdę super. Czułam się kobieco i sexy. Stwierdziłam, że moje niedoskonałości nie są aż tak duże, a krągłości są tam, gdzie trzeba (szkoda, że nie mogliście zobaczyć miny mojego męża). Naprawdę bardzo dziękuję – to takie miłe poczuć się seksownie i poprawić swoją samoocenę.
Anna

Wakacje z URODĄ
Wkrótce jadę z chłopakiem do Paryża. Fajnie, że ostatni numer URODY (7/2007) utrzymany jest w wakacyjnym tonie. Zgodnie z waszymi podpowiedziami zaopatrzyłam się w okulary przeciwsłoneczne w stylu „Top Gun” z lustrzanymi szkłami. Kupiłam też kilka modnych opasek i tasiemek do włosów. Dzięki wam zaoszczędziłam masę czasu, gdyż będąc na zakupach (oczywiście z chłopakiem, a wiecie, jak faceci się wtedy nudzą), od razu wiedziałam, w czym będzie mi do twarzy. Lipcowa URODA z całą pewnością trafi do mojej walizki, którą zabieram do Paryża. Jadę przecież do światowej stolicy mody i chcę w sklepach wybierać rzeczy nie tylko trendy, ale też takie, w których będę ładnie wyglądać. Przyda się także „Kurs uwodzenia” –  zamierzam uwieść mojego Konrada :-) Choć wiem, że mu się podobam, to myślę, że odrobina flirtu (zwłaszcza na wakacjach) nie zaszkodzi. Pamiętam też o kremach do opalania (wybrałam te polecane przez was) i tabletkach antykoncepcyjnych. URODA jedzie ze mną na sto procent – kto wie, czego jeszcze będę potrzebować na miejscu.
Agata z Krakowa

Keczup i czekolada
Cieszę się, że w artykule „25 rzeczy, które musisz wiedzieć o opalaniu” (URODA 7/2007) wspominacie o diecie anty-UV. Polifenole hamują szkodliwe działanie wolnych rodników, chroniąc komórki przed zniszczeniem, a DNA przed mutacjami. Najwięcej jest ich w gorzkiej czekoladzie i czerwonym winie. Warto je jeść, podobnie jak pomidory (keczup też!). Skąd to wiem? Jestem studentką biotechnologii i prowadzę badania do pracy magisterskiej. Niedługo obrona. Trzymajcie kciuki!  
Kaja z Łodzi

Jestem (zadbaną) kobietą!
Kiedy zorientowałam się, że mój kolega z pracy dba o wygląd bardziej niż ja, histerycznie zaczęłam szukać jakiejś pomocy. Wtedy wpadła mi w ręce URODA (6/2007). Podczas lektury ogarnęła mnie niesamowita euforia. Znalazłam odpowiedzi na prawie wszystkie pytania dotyczące pielęgnacji mojego ciała. Od kiedy stosuję się do waszych rad, stałam się pewną siebie, zadbaną kobietą. Docenił to mój chłopak, a także kolega z pracy :-) Szczególnie pomocny był dla mnie artykuł „21 sprawdzonych samoopalaczy do ciała i twarzy”. Sama jestem zbyt zapracowana, żeby biegać po sklepach w poszukiwaniu tego najlepszego dla mojej skóry. Chętnie więc skorzystałam z waszych ocen i opisów działania. Naprawdę ułatwiły mi wybór. Ciepło pozdrawiam całą redakcję, życząc kolejnych sukcesów!
Karolina

SUPER LIST

Filtry to podstawa!
Kiedy zaczęłam czytać artykuł „Spaleni słońcem” (URODA 6/2007), uśmiechnęłam się sama do siebie. Ja również po powrocie z wakacji muszę wysłuchiwać pytań w stylu: „Czemu jesteś taka blada? Nie było słoneczka?”. I zawsze jest wielkie zdziwienie, kiedy mówię, że używam aptecznych kosmetyków z filtrem 50+ (są ludzie, którzy nie wiedzą, że tak wysokie filtry istnieją). Mam 32 lata i skórę w lepszym stanie niż niejedna dwudziestolatka. Nie wyobrażam sobie, żebym z własnej woli fundowała sobie po lecie zmarszczki, przebarwienia i przesuszoną skórę. O ryzyku raka nawet nie wspomnę. Na kosmetyki z wysokimi filtrami wydaję dużo i nigdy nie mam poczucia, że są to pieniądze wyrzucone w błoto. Mogę nie mieć nowego błyszczyku lub ulubionych perfum, ale krem z wysokim filtrem tak, bo to podstawa. Nie uważam się za maniaczkę bladego lica, lubię, kiedy latem ciało jest lekko muśnięte brązem, ale do osiągnięcia tego celu używam samoopalaczy. Tak jest zdrowiej, modniej i rozsądniej. Nie chcę za 20 lat stanąć przed lustrem i powiedzieć (tak jak niedawno moja mama): „Jaką mam brzydką skórę”. Świetnie, że poruszyliście ten temat. Dla mnie to rzeczy oczywiste, ale jeśli wasz artykuł choć jednej kobiecie da do myślenia, to będzie to wspaniała sprawa!
Ewa Toll



czekamy na wasze opinie - listy.uroda@edipresse.pl


Jaką fryzurę wybrać na studniówkę 2017? Mamy dla was 5 najładniejszych propozycji
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
basia/9 lat temu
We wrześniowym wydaniu URODY bardzo zaciekawił mnie artykuł poświęcony ilości tkanki tłuszczowej w organiźmie oraz metodom za pomocą których można dokonać jej pomiaru. Dzięki temu dowiedziałam się, że przy moim wzroście (170 cm) oraz masywnej sylwetce - nie mam nadwagi oraz, że waga ciała - o dziwo nie zawsze jest prawidłowym i jednoznacznym wskaźnikiem naszej kondycji. Jestem osobą, która ma dobrze rozwinięte mięśnie i o dziwo normalny poziom tłuszczu. Aż zachciało mi się krzyknąć hura! hura!. Do tej pory żyłam w błędnym przekonaniu, że po prostu jestem gruba i mam nadwagę, co więcej katowałam się różnymi dietami, które były skuteczne tylko na chwilę,a po ich zakończeniu waga powracała do dawnego poziomu.Byłam również przekonana, że szczupłe z wyglądu dziewczyny np. te noszące rozmiar 36 nie mają żadnych problemów z tłuszczykiem, a tu okazuje się że i one mogą być "ukrytymi grubaskami" Dzięki temu artykułowi uświadomiłam sobie, że ja przy moim rozmiarze 42, muszę tylko dbać o to aby nie dopuścić do nadmiernego przyrostu tkanki tłuszczowej, i że najlepiej robić to za pomocą regularnych ćwiczeń. Teraz uwierzyłam w siebie, i nie postrzegam się już jako osoby grubej ! Basia