Nocne czary Joanny Babiarz

Gdy zapada zmrok i dzieci, nawet te niegrzeczne, dawno już śpią, dwudziestopięcioletnia absolwentka krakowskiej Akademii Ekonomicznej, wyjmuje z różnego rodzaju puzderek, przecudne błyskotki. Światło księżyca odbija się zaciekawione w srebrnych drucikach i cichutko szepce na ucho perle, że piękniejszej jeszcze nie widział.

Gdy zapada zmrok i dzieci, nawet te niegrzeczne, dawno już śpią, dwudziestopięcioletnia absolwentka krakowskiej Akademii Ekonomicznej, wyjmuje z różnego rodzaju puzderek, przecudne błyskotki. Światło księżyca odbija się zaciekawione w srebrnych drucikach i cichutko szepce na ucho perle, że piękniejszej jeszcze nie widział.

A ona, uśmiecha się do niego zalotnie i zabiera się do pracy. Dobrze wie, że tę noc spędzą znów razem. Mimo zmęczenia po dniu pracy, pasja zwycięża i każe rozsiąść się wygodnieNocne czary Joanny Babiarz
A kto jak kto, ale Joanna Babiarz (bo tak nazywa się nasza bohaterka) czarować potrafi jak mało kto. Wystarczy dać jej do ręki odrobinę szlachetnych kruszców. Wówczas podzieli się z nami fantazją i uśmiechem w postaci – czasem przecenianych, czasem niedocenianych, niezaprzeczalnie najbliższych kobietą arcydzieł – biżuterii.

Skąd pomysł na te czary? Z pasji. Z fascynacji błyskotkami – szczególnie kolczykami. Joanna Babiarz zaczęła tworzyć biżuterie najpierw na własny użytek, nie mogąc dłużej patrzeć na setki takich samych kolczyków, które posiadają wszyscy wokół. Dzięki temu możemy być pewni, że jej wyroby są oryginalne i niepowtarzalne. Co nie oznacza, że nie trzyma się obecnie panującej konwencji. Jak to z czarami bywa, najlepiej się o ich istnieniu przekonać na własnej skórze.

Biżuterię Joanny Babiarz można nabyć w Galerii QuaggaArt.



autor: Sylwia Sławińska
DIY z Ulą: naszyjnik z frędzelkami
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)