POLECAMY

Redakcyjny test sonicznej szczoteczki do zębów Philips Sonicare. Czy warto ją kupić?

Przez kilka tygodni testowałam szczoteczkę Philips Sonicare DiamondClean Smart i mogę już podzielić się z wami moją opinią i spostrzeżeniami. A przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie - czy naprawdę warto wydać pieniądze na szczoteczkę soniczną oraz jaka jest różnica między tą szczoteczką a innymi - elektryczną i manualną.

/ 3 tygodnie temu
Redakcyjny test sonicznej szczoteczki do zębów Philips Sonicare. Czy warto ją kupić? fot. Archiwum prywatne

Nad kupnem sonicznej szczoteczki do zębów zastanawiałam się kilka tygodni. Kiedy okazało się, że będziemy w redakcji testować Philips Sonicare DiamondClean Smart od razu się zgłosiłam! Czytałam dużo dobrych opinii o technologii sonicznej, internauci zachwalali skuteczność w czyszczeniu zębów, poza tym moja siostra pół roku temu kupiła soniczną szczoteczkę Philipsa i namawiała mnie, bym zrobiła to samo.


Tak wygląda zestaw Philips Sonicare DiamondClean Smart po rozpakowaniu

Szczoteczka soniczna - komu się przyda?

Miałam jednak wątpliwości, bo wydatek jest konkretny. Przez lata używałam szczoteczki elektrycznej z górnej półki, z której byłam bardzo zadowolona. Niestety ostatnio zauważyłam, że częściej muszę chodzić do dentysty na ściąganie kamienia niż kiedyś, mimo że regularnie wymieniam końcówki oraz nie zmieniłam diety i trybu życia oraz nawyków higienicznych. Mój stomatolog przypuszcza, że po kilku latach akumulator się zużył i szczoteczka nie jest już tak szybka i wydajna. Kiedyś to on właśnie polecił mi zmianę manualnej na elektryczną, a niedawno zasugerował wymianę zużytej elektrycznej na soniczną.

Głownie dlatego, że moim największym problemem jest szybko narastająca płytka nazębna, która - niestety - powoduje m.in. obniżanie się dziąseł i nadwrażliwość. Stomatolog pokazał mi moje prześwietlenia jamy ustnej sprzed kilku lat i te najnowsze - było tam dobrze widać, że szyjki w dolnych przednich zębach wystają bardziej niż kiedyś. A to wina m.in. kamienia nazębnego. Do tego już 2 miesiące po czyszczeniu w gabinecie musiałam przyjść znowu, bo kamień narastał w ekspresowym tempie.  

Przed szczoteczką Philips Sonicare DiamondClean Smart pojawiło się zatem wyzwanie - rozprawić się z płytką nazębną i nie dopuścić do szybkiego jej narastania. I nie było to jedyne wyzwanie. Ale zacznijmy od początku…


Pierwszy plus - idealnie wkomponowała się w wystrój łazienki

Testowanie szczoteczki sonicznej Philips Sonicare DiamondClean Smart

Przyniosłam do domu estetyczne opakowanie ze szczoteczką w kolorze srebrnym (jest kilka do wyboru), 4 różnymi końcówkami, ładowarką i szklanką oraz zestawem podróżnym z ładowaniem przez USB. Rozpakowałam i... wow - wygląd mnie zaskoczył. Nie sądziłam, że szczoteczka do zębów może wyglądać tak designersko. Mój mąż też był pod wrażeniem, a gdy poczytał o technologii sonicznej, tego samego dnia kupił sobie swoje końcówki i postanowił rozstać się z elektryczną bez zbędnych sentymentów.


Oto cały zestaw Philips Sonicare DiamondClean Smart

Szybkie drgania główki szczoteczki sonicznej podobnie jak w elektrycznej usuwają płytkę nazębną i osad z powierzchni zębów, ale soniczna ma też inny atut - wzbudzony drganiami płyn złożony ze śliny, wody i pasty do zębów ma dodatkowe działanie - cząsteczki płynu osiągają dużą prędkość i usuwają zanieczyszczenia nawet z tych miejsc, do których włosie szczoteczki nie jest w stanie dotrzeć, np. wnika w szczeliny międzyzębowe.

Co było czuć już po pierwszym myciu! Zęby były po prostu gładsze.


Teraz mycie zębów to czysta frajda! ;)

Model Philips Sonicare DiamondClean Smart, który testowałam ma w zestawie 4 końcówki - Premium Plaque Control usuwa płytkę nazębną nawet w trudno dostępnych miejscach. Premium White, dzięki gęsto ułożonemu włosiu eliminuje przebarwienia, wybiela i poleruje zęby. Gum Health czyści zęby i dba o dziąsła. TongueCare+ czyści język. Każda końcówka ma dedykowany program czyszczenia, który - uwaga - włącza się automatycznie, dzięki mikroczipom umieszczonym w główce.

Wygodnie!
Bardzo wygodna jest też rączka szczoteczki - dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się, a końcówki łatwo się nakłada i ściąga.


Mamy kilka programów mycia zębów do wyboru

Szczoteczka Philips Sonicare DiamondClean Smart ma wmontowany SmartTimer, który sygnalizuje czas mycia zębów oraz mechanizm BrushPacer, który informuje, kiedy należy przejść do szczotkowania kolejnego obszaru jamy ustnej.
A wszystko to zintegrowane jest z aplikacją na smartfona - dzięki której dowiedziałam się, co robię źle podczas mycia zębów.

Na początku miałam wątpliwości, czy aplikacja się przyda...

Naprawdę nie sądziłam, że będę szczotkować zęby ze smartfonem w dłoni. Tymczasem okazało się to bardzo przydatne - bo, po pierwsze - źle używałam szczoteczki. Szczoteczka soniczna nie wymaga tylu ruchów, co manualna czy nawet elektryczna, co czyni mycie łatwym i przyjemnym. Po drugie system dzieli zęby na 6 części i na każdą z nich przypada 20 sekund mycia. A potem w zależności od programu dodatkowy czas mycia przypada na wybielanie lub zadbanie o dziąsła. Osobny 20 sekundowy program szorowania języka też się przydaje - bo na języku znajduje się dużo bakterii.


Aplikacja okazała się być bardzo przydatna - nauczyła mnie prawidłowo myć zęby!

Można sobie wybrać też cel, np. „świeży oddech”, „zdrowe dziąsła”, czy „wybielanie” i postępować według wskazówek z aplikacji. Ja na początek wybrałam 21-dniony program „plague removal”, czyli pozbycie się płytki nazębnej. I karnie 2 razy dziennie ze smartfonem w dłoni myłam zęby. Gdy za mocno naciskałam główką do zębów - program mnie ostrzegał, a na spodzie szczoteczki zapalało się światełko. A kiedy wykonywałam za dużo ruchów - główka specyficznie drżała, a aplikacja mnie o tym informowała. Po kilku myciach nauczyłam się prawidłowego szczotkowania.


Na naukę nigdy nie jest za późno

Aplikacja przypominała o czyszczeniu języka, nitkowaniu i płukaniu ust płynem, podsuwając przekonujące argumenty - dlaczego warto to robić. Nie mogłam się temu opierać :)


Byłam dobrze motywowana!

Po 21 dniach byłam naprawdę zachwycona efektami - bo nie dość, że wcale nie przybyło mi płytki nazębnej, to jeszcze miałam wrażenie, że jest jej sporo mniej. Zęby gładsze i jakby jaśniejsze, oddech świeższy.

Tak się prezentuje zestaw na półce w łazience podczas ładowania

Po ponad miesiącu używania szczoteczki - mogę to powiedzieć z całą pewnością - dzięki Philips Sonicare DiamondClean Smart i końcówce Premium Plaque Control zaoszczędzę na usuwaniu kamienia u dentysty. A dodatkowo w przyszłości zmniejszę ryzyko paradontozy. Co w moim przypadku jest bardzo ważne - bo mam wrażliwe szyjki zębowe i tendencję do obniżania się dziąseł.

Wypróbowałam oczywiście każdą z 3 główek do mycia zębów i tę do czyszczenia języka. Różnią się włosiem, do każdej jest też dobrany odpowiedni program do czyszczenia zębów - inny do wybielania, inny do dbania o dziąsła. Daje to różnorodność i odpowiada na wszelkie potrzeby.
Mój mąż postanowił wybielić zęby i testował program „wybielanie” i odpowiednią końcówkę. Twierdzi, że po miesiącu jest różnica - przebarwienia po kawie i herbacie są mniejsze, a zęby jaśniejsze. Miał też to samo wrażenie, co ja - ślizgania się języka po gładkiej powierzchni zębów oraz świeższego oddechu.

Główki szczoteczki mają podłużny kształt zbliżony do kształtu główek szczoteczek manualnych, więc osobom „przesiadającym się” z manualnej na soniczną nie będzie trudno się przestawić. Ja na początku miałam problem - bo przez lata myłam zęby szczoteczką elektryczną o okrągłej małej główce. Jednak gdy opanowałam technikę i przestałam wykonywać niepotrzebne ruchy, okazywało się, że każda końcówka Philips Sonicare DiamondClean Smart bardzo dobrze pasuje do jamy ustnej i dociera do powierzchni wszystkich zębów, nawet tych z tyłu i od wewnętrznej strony.

Naładowana bateria wystarcza na kilkanaście dni, a samo ładowanie odbywa się… w szklance! Tak - wstawia się szklankę na ładowarce i szczoteczka się ładuje. Sprytne, prawda?


Podczas ładowania

Zwykle w podróż zabierałam ze sobą szczoteczkę manualną, by nie targać tego całego sprzętu. Tymczasem - Philips Sonicare DiamondClean Smart ma wersję na wyjazdye - specjalne opakowanie z miejscem na rączkę i 2 końcówki. A akumulator ładuje się przez wmontowany w pudełko kabel USB, który można podpiąć do komputera lub ładowarki do smartfona.


Tak też można ładować!

Czy warto zainwestować w szczoteczkę soniczną?

Jedyny minus Philips Sonicare DiamondClean Smart to cena - ponad 1000 zł. Co na początku wydaje się być bardzo dużo. Ale gdy pozna się możliwości tej szczoteczki sonicznej i poczuje na własnych zębach różnicę, to już tak nie boli. Bo zaczynamy zdawać sobie sprawę z jakości, nowoczesnej technologii i możliwości tego sprzętu. Poza tym myśląc przyszłościowo - można nawet zaoszczędzić na wymianie szczoteczki na soniczną - ja np. już teraz wiem, że zaoszczędzę na ściąganiu kamienia u dentysty. Poza tym jeżeli szczoteczkę zacznie używać kilku domowników - mąż, dziecko - to dokupując tylko końcówki okazuje się, że koszt na osobę nie jest aż tak duży i warto zainwestować w zdrowe zęby całej rodziny.

Philips Sonicare DiamondClean Smart to zestaw z wyższej półki z wieloma bajerami w stylu mikroczipy w końcówkach, ładowanie przez szklankę czy opakowanie podróżne z ładowarką USB. Są tańsze i równie skutecznie czyszczące zęby zestawy Philips Sonicare - warto je rozważyć, gdy naprawdę nas nie stać na Philips Sonicare DiamondClean Smart.

Po kilku tygodniach używania szczoteczki Philips Sonicare DiamondClean Smart naprawdę nie wyobrażam sobie powrotu do mojej starej elektrycznej, ani tym bardziej przestawienia się na mycie zębów szczoteczką manualną. Wiadomo - do dobrego łatwo się przyzwyczaić!

A co dentyści sądzą o szczoteczkach sonicznych - przeczytaj!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/5 dni temu
Okulista następny w kolejce i dla testującej i dla stomatologa, jeśli do zaobserwowania obniżonej linii dziąseł i odsłoniętych szyjek potrzebne było prześwietlenie...No i prawnicy już się cieszą z pomysłu na wykorzystanie zastrzeżonego wzoru Lucasfilm do promocji obcego produktu. Brawo! Napisać artykuł sponsorowany też trzeba umieć. Teraz 3, 2, 1... odliczamy - kiedy w magiczny sposób z artykułu "cudownie znikną" zdjęcia z R2D2 :) Start!
/tydzień temu
zachecil mnie ten artykul na tyle, ze dzis kupilam sobie i dzieciakom w media expert :) jestesmy po pierwszym szorowaniu :) pozdrawiam pania redaktor.