Miłość na kredyt

Hilary Swank znów jest zakochana! Gdy po 10 latach rozstała się z Chadem Lowe, nie szukała pocieszenia w ramionach innych mężczyzn.

Mąż ją oszukał. A Hilary, w przeciwieństwie do femme fatale, którą zagrała w „Czarnej Dalii”, nie chce opierać swoich związków na kłamstwie i manipulacji.

Najbardziej zależy mi na zaufaniu w związku. A John, tak jak ja, nie potrafi żyć w kłamstwie – mówi aktorka o swoim nowym partnerze, Johnie Campisi. „Kiedy kogoś kocham, wykładam kawę na ławę. Życie jest za krótkie, żeby się oszukiwać i zdradzać. To nie ma sensu. Niektórzy mówią, że to naiwność. Może? Ale dla mnie uczciwość znaczy bardzo wiele”, dodaje aktorka. I ma nadzieję, że tym razem nie sparzy się tak, jak poprzednio.

Od pierwszego wejrzenia
Kiedyś równie wielkim kredytem zaufania, jak dziś Johna, Hilary obdarzyła swojego męża, aktora Chada Lowe. Miała nadzieję, że on będzie równie szczery wobec niej, jak ona wobec niego. Tak zresztą było, dopóki Chad odnosił większe sukcesy niż żona.
Para poznała się na jednym z przyjęć w Beverly Hills w 1990 roku. Hilary miała wówczas zaledwie 17 lat i czuła się zagubiona w hollywoodzkim światku. Kiedy z matką, Judy, przyjechała do Los Angeles jako 15-latka, by spełnić swoje marzenia o aktorstwie, jedynym jej kapitałem był upór. Przez kilka pierwszych miesięcy spała w samochodzie, jadła tylko to, co dostawały z matką w bonach jako dodatek do benzyny i chodziła na wszystkie możliwe castingi. I choć wkrótce Hilary udało się wystąpić w kilku mało znaczących rólkach, jej kariera nawet nie ruszyła z miejsca. Starszy o siedem lat Chad był u szczytu sławy.
„To była miłość od pierwszego wejrzenia. Podszedł do mnie, zaczęliśmy rozmawiać. Potem zaprosił mnie na obiad. Zaręczyliśmy się po czterech latach, w piątym roku znajomości, we wrześniu 1997 roku wzięliśmy ślub. Więź między nami nie może być mocniejsza”, mówiła wówczas z przekonaniem aktorka.

Nieoczekiwana zamiana miejsc
Ale już dwa lata po ślubie role w małżeństwie państwa Lowe zaczęły się odwracać. Podczas gdy kariera Hilary nabrała tempa, Chadowi wiodło się coraz gorzej. Swank dostała pierwszą wielką szansę i wykorzystała ją bezbłędnie. Za rolę w niskobudżetowej produkcji „Nie czas na łzy”, gdzie zagrała Teenę-Brandona, dziewczynę, która czuje się chłopakiem, w wieku 25 lat została nagrodzona Oscarem. Odbierając go, szczerze wzruszona dziękowała mężowi za wsparcie, bez którego nie dałaby rady zajść tak daleko.
Co dziwne, Oscar nie zapewnił jej natychmiastowo statusu gwiazdy. „Kiedy zdobyłam nagrodę Akademii, byłam przekonana, że natychmiast posypią się wspaniałe scenariusze. Rzeczywiście, dostałam kilka ofert, ale żadna z nich nie była genialna. Zrozumiałam, że muszę pracować jeszcze ciężej, by udowodnić, że rola Teeny to nie był przypadkowy sukces”. W ciągu kolejnych pięciu lat Hilary zagrała między innymi w thrillerze „Gift” i dramacie kostiumowym „Afera naszyjnikowa”, aż przyszła propozycja, która ugruntowała jej pozycję w hollywoodzkim panteonie gwiazd. Za rolę bokserki w „Za wszelką cenę” Clinta Eastwooda dostała kolejnego Oscara. W tym czasie Chad grał już tylko mało znaczącą postać faceta zarażonego wirusem HIV w serialu „Dzień za dniem”.

Naga prawda
Był coraz bardziej  sfrustrowany. Ale zamiast rozmawiać z Hilary o problemach, udawał, że wszystko jest w najlepszym porządku i cieszy się sukcesami żony. Hilary czuła, że dzieje się coś niedobrego. Że z dnia na dzień są sobie z Chadem coraz bardziej obcy, ale nie rozumiała przyczyny. Kiedy pytano ją, czy w ich związku pojawia się zazdrość o karierę, mówiła z przekonaniem: „Małżeństwo z osobą wykonującą ten sam zawód jest łatwiejsze, bo partner zna wszystkie plusy i minusy mojej pracy. Chad i ja nie rywalizujemy ze sobą o role. Zawsze cieszyliśmy się nawzajem ze swoich osiągnięć. Chad jest bardzo utalentowany i odniósł duży sukces, jeszcze zanim się poznaliśmy”.
Dopiero po drugim Oscarze do Hilary zaczęło docierać, że Chad nie potrafi sobie poradzić z rolą drugich skrzypiec w ich małżeństwie. Postanowiła go wspierać. Uciekli z Los Angeles, gdzie Chad wciąż musiał odpowiadać na niewygodne pytanie o plany zawodowe. Kupili apartament na dolnym Manhattanie. Hilary namówiła męża, by spróbował swoich sił jako scenarzysta i reżyser. Poświęcała mu każdą wolną chwilę. „Przeważnie spędzam czas z Chadem. Lubimy chodzić do parku, grać w scrabble, wyjść do restauracji czy urządzić piknik z winem”. Posłała nawet Chada do terapeuty. „Hilary ma nadzieję, że terapia poprawi jego wiarę w siebie i wzmocni związek. Chad czuje się mniej męski, gdy Hilary utrzymuje ich rodzinę, podczas gdy jego kariera zmierza donikąd”, opowiadał dziennikowi „News of The World” znajomy pary.

Nie czas na łzy
Ale to nie pomogło. Wkrótce do Hilary dotarło także, że Chad już od wielu lat jest uzależniony od narkotyków. W wywiadzie, jakiego wkrótce udzieliła miesięcznikowi „Vanity Fair”, przyznała: „Kiedy dowiedziałam się, że Chad jest uzależniony, byłam w szoku. Nigdy nie sądziłam, że mąż mógłby ukrywać przede mną coś takiego. Nie chcę powiedzieć, że była to jedyna przyczyna rozstania, ponieważ istniało wiele innych czynników. Ale to przeważyło szalę. Otworzyło mi oczy i pozwoliło przyjrzeć się mojemu małżeństwu dokładniej. Wiem, że nie jestem łatwą partnerką. Bardzo dużo pracuję i muszę przyznać, że trudno jest troszczyć się o męża, a jednocześnie nie rezygnować ze swoich ambicji i marzeń. Ale żeby ten układ dobrze funkcjonował, dwie osoby muszą spotkać się gdzieś pośrodku drogi i zrozumieć”, opowiadała Hilary. Aktorka nie ujawniła, o jaką substancję chodziło. Jak jednak podała zachodnia prasa, Chad był uzależniony od kokainy.
Hilary nie opuściła męża w potrzebie. Postanowiła wspierać go do czasu, dopóki nie poradzi sobie z nałogiem. „Kiedy odkryłam prawdę, chciałam stać przy mężu, bo wiedziałam, że bardzo tego potrzebuje. Ale wiedziałam już, że nie możemy być razem”, mówiła. Dlatego w styczniu 2006 roku, kiedy tylko Chad zakończył odwyk i był na tyle silny, że mógł radzić sobie sam, Hilary odeszła. Rozwód nastąpił kilka miesięcy później. Jak zdradził na łamach tygodnika „People” prawnik Jeffrey Bernstein, Hilary zgodziła się nawet na orzeczenie o obopólnej winie, by rozstać się z Chadem w przyjaźni.

W przyszłość z optymizmem
Wtedy myślała, że już nie będzie w stanie zaufać mężczyźnie. Nie szukała pocieszenia w ramionach kochanków. To John, który w tym czasie także był już w trakcie rozwodu ze swoją żoną Kirsten, zaopiekował  się Hilary. Podobnie jak ona nie chciał żyć w zakłamaniu. „Jeśli masz problem, to możesz go zignorować, ale on nie zniknie”, mówiła Hilary. Godzinami rozmawiali o swojej sytuacji. I chyba nawet sami nie zauważyli, jak ich przyjacielska relacja zaczęła się przekształcać w coś więcej.
Jeszcze jako przyjaciel John towarzyszył aktorce na pooscarowym przyjęciu „Vanity Fair” w marcu ubiegłego roku. Potem odwiedził ją w Nowym Jorku, gdzie widywani byli na spacerach i w knajpkach, w końcu zaprosił do siebie do Beverly Hills. Podczas pierwszych wspólnych wakacji w sierpniu ubiegłego roku John i Hilary nie potrafili ukryć swoich uczuć. Przytulali się i całowali. A latem tego roku, po powrocie z kolejnych wakacji z Johnem na Ibizie, Hilary zaczęła mówić o macierzyństwie. „Zawsze marzyłam, żeby mieć dzieci. I choć jeszcze nie wiem, kiedy to nastąpi, czuję, że będzie to niebawem. Nie należę do osób, które planują przyszłość, kalkulują. Ale doszłam do takiego momentu w swoim życiu, że mogę patrzeć w przyszłość z optymizmem”, mówi aktorka.

Magda Łuków / Viva
Nie tylko Freddie Mercury. 1 grudnia wspominamy gwiazdy, które zabrało AIDS
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)