POLECAMY

Za gruba, za stara, za jakaś - przeprośmy chory świat, że przestajemy mieć 20 lat, idealne ciało i twarz. I że nie zamykamy się w piwnicy

Jestem kobietą, mam 41 lat. Bywałam piękna, bywałam brzydka. Chuda i gruba. Bywałam w związkach, rozstawałam się. Jak każda z nas. O ocenianiu kobiet po wyglądzie, związkach i wieku wiem już wszystko. O cholernych szufladach, w które wpychamy siebie i innych. Czy ktoś to w końcu skończy?

/ 4 miesiące temu
Za gruba, za stara, za jakaś - przeprośmy chory świat, że przestajemy mieć 20 lat, idealne ciało i twarz. I że nie zamykamy się w piwnicy fot. Fotolia

W związku to fajniejsza, prawda?

Z tym już walczymy od siedemnastego roku życia mniej więcej. Nad naszą, kobiecą, samotnością wszyscy biadolą. Ona taka skrzywdzona, nie poszczęściło jej się, wciąż się rozstaje. Faceci jej nie chcą.

Piędziesięciolatka dała ogłoszenie matrymonialne na Facebooku. Jedni hejtują, inni podziwiają!

Nikomu nie przychodzi do głowy, że to ona może rzucać tych facetów. Że jest jej okej samej, a w domu nie zapycha się lodami, tylko w spokoju ogląda ulubione kryminalne seriale brytyjskie, albo czyta książki, na które młoda matka, kobieta w małżeństwie nie ma czasu.

Nie, to się nie mieści w tej cholernej szufladzie. Samotna to frustratka. No cóż, my kobiety bywamy bardzo samotne w związkach i szczęśliwe bez nich. Jakie to smutne, że tak trudno to ogarnąć.

Jeśli uprawia seks z wieloma facetami to dziwka, prawda?

Moja przyjaciółka, po rozstaniu. Matka. Ogromne powodzenie u mężczyzn. Potrafiąca się cieszyć życiem. „Suka i dziwka” słyszę o niej. „Co za matka” (!). Gdy tymczasem facet, który żyje podobnie, jak ona nazywany jest zabawowym przystojniakiem. Hedonistą. „Jak się w końcu zakocha to mu się zmieni”- mówią inni dobrotliwie. A ona?

Nie, to się nie mieści w cholernej szufladzie, że można być świetną matką, a jednocześnie, gdy dzieci są u ojca, spotykać się z różnymi facetami.

Jakie to smutne, że trudno to ogarnąć.

Chuda ma moc, prawda?

Ba, znam tę moc. Tabuny facetów, koleżanki, które podziwiają. Łatwiej w pracy, w korkach, gdy łapie cię policja. Luksus. Durne my, niewolniczki swojej wagi, koncentrujące na tym życie. I durni faceci, którymi o tyle łatwiej wtedy manipulować.

Jakże szokuje nas kobieta, która mówi: „pierdo… swoje nadmierne kilogramy, jest mi dobrze”. Gówno, a nie jej dobrze. Liczy się waga. Chuda to silna, mocna, kontrolująca, wygrywająca ze słabościami.

Szkoda, że czasem chuda wyje w poduszkę, jest samotna i nawet nie może zamknąć się z lodami, bo to przecież taka słabość. Szkoda, że nikt nie wie, że wieczna walka z wagą to też słabość. I pamięć, jak ktoś w dzieciństwie, na przykład, nazywał ją grubą, i ona przysięgła sobie, że to już nigdy się nie zdarzy. Nieodłączny lęk przed utratą perfekcji. A cóż, przecież nawet chude się zestarzejemy, zachorujemy, i będziemy przeciętne, a nie perfekcyjne. Jakie to smutne, że trudno ogarnąć, że nasza moc nie zależy od wagi. 

Grubość nie ma związku z rozmiarem. Grubość siedzi w głowie - relacja z warsztatów o grubości i stereotypach

Gruba to słaba, prawda?

„Jak ona może być coachem skoro jest taka gruba?” - mawiała moja koleżanka o innej. „Marnuje młodość, mogłaby tyle osiągnąć” - rzekła starsza, doświadczona kobieta o młodej pracownicy z nadwagą. „Z nią jest bardzo źle, jest taaaka gruba” - rzuciła o mnie „bliska” przyjaciółka. Powiedziała to do innych kobiet, które za mną nie przepadają. Epitety były też inne, wszystkie dotyczyły aktualnego wyglądu. 

Jakie to smutne, nie rozumieć, że czasem ludzie mają ważniejsze sprawy niż walka o to, jak wyglądają. 

W depresji to godna pogardy, prawda?

Jakże łatwo tracimy szacunek innych. Wystarczy utrata stanowiska, pieniędzy, dobrego samopoczucia. Tłum przyjaciół się zmywa. Znałam szefowe, kobiety sukcesu otoczone wianuszkiem adoratorów i adoratorek. A potem głuchy telefon, cena za utratę atrybutów władzy. No i miej ty depresje. Niech cię świat chroni, bo serio nikt dziś, poza psychologiem i garstką prawdziwych przyjaciół, nikt nie chce słuchać o twoich demonach. Albo uniesiona garda, albo jesteś nikim. Jakie to smutne, nie rozumieć, że czasem i silni tracą moc. Jeśli gardzisz słabością to może swoją, a nie czyjąś?

Zobacz, jak poznać depresję!

Stara kobieta jest żałosna, prawda?

Nawet, jak jesteś piękna, chuda, mądra i silna, to i tak mogą ci wytknąć, że jesteś stara. Spójrzmy choćby na tę biedaczkę, Brigitte Trogneux, żonę nowego prezydenta Francji, wydawałoby się, że ma takie szczęśliwe życie. Nie ma, proszę, jest STARAAAA. Tak że zapamiętajmy, mało mamy czasu, bo starzejemy się już po trzydziestce. Przynajmniej zdaniem niektórych. A po pięćdziesiątce…. Biorąc pod uwagę, że młoda to z kolei najczęściej głupia, jak żyć?

Teraz znów to widzę. Rzuciłam alkohol, tłuste jedzenie, chudnę. Ktoś powiedział, że jestem piękna, ktoś się obejrzał za mną na ulicy. Znów nie płacę mandatów, a ochroniarz długo się do mnie uśmiecha, a sąsiad jest milszy. Przyjaciółka mówi, że wracam do siebie, bo znów staję się silna. Dlaczego? Przecież ja, k..., jestem wciąż tą samą osobą! Jak my wszystkie, my wszyscy? Niezależnie od wagi, twarzy, i sytuacji zawodowej. Szukajmy ludzi, którzy będą nas kochać i akceptować bez tych szuflad. I zamknijmy się lepiej, zanim sami znów kogoś niesprawiedliwie ocenimy.
Dołączam film. Ja się spłakałam.


Polecamy! Czy jest coś ważniejszego niż wygląd kobiety? Przewrotny felieton Hanny Samson

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (9)
/4 miesiące temu
wszystko ok ale puszczalska to puszczalska, a puszczalski to puszczalski. to ze faceci sa puszczalscy i babki puszczalskie nie da sie niczym usprawiedliwić. Jak babka spotyka sie z wieloma to sie puszcza i facet to samo. tyle w temacie.
/4 miesiące temu
Jako była grubaska coś Wam powiem :) "Akceptowanie" swojego otyłego ciała to jedna wielka bujda. Gruba kobieta nie jest z siebie zadowolona, a jeśli twierdzi, że jest to kłamie. Trzeba stanąć nago przed lustrem i powiedzieć sobie prawdę "Jestem gruba, brzydzę się swojego ciała, nie chcę tak wyglądać" i brać się za siebie. Byłam gruba i wiem co czułam na widok szczuplutkich koleżanek...Nikt w oczy nie powie, że jesteście grube, a za plecami wyśmiewają. I wiecie co? Mają rację! Bo skoro kobieta ma możliwość być szczupłą a jest gruba, to jest zwyczajną idiotką bez silnej woli! Dziś mam rozmiar 36 i jestem szczęśliwa! :)
/4 miesiące temu
Może i wygląd nie jest najważniejszy, ale...Byłam w swoim życiu i gruba i szczupła, i ładna i brzydka, więc mogę wiele powiedzieć na ten temat. Wygląd jest cholernie ważny. Kobieta szczupła i zadbana ma prostu lepiej w życiu. Po co mam być gruba i brzydka skoro mogę trochę odjąć od ust i być szczupła? Figura kobiety mówi bardzo dużo o jej podejściu do życia, o jej silnej woli. To nie jest tak, że jak kobieta jest szczupła to się głodzi...Po prostu je zdrowo, nie obżera się. Spójrzmy prawdzie w oczy...Większość pań z nadwagą po prostu je niezdrowo i za dużo. O czym to świadczy? O niedoszkoleniu lub braku silnej woli. To nie jest tak, że mają ważniejsze sprawy na głowie niż dbanie o swój wygląd. Na objadanie się przed telewizorem jakoś czas znajdują...Kobiety zajęte nie myślą tyle o jedzeniu, nieraz nie mają kiedy zjeść i stąd szczupłe sylwetki. Znam kobiety z różnych środowisk i te wykształcone, na stanowiskach na ogól są szczupłe, a te co siedzą w domu grube.
POKAŻ KOMENTARZE (6)