SketchShe parodiuje użytkowników Instagrama. Ty też tak korzystasz z tej aplikacji?

Żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, wyrażanej obrazami. Bardziej obchodzi nas to, co wrzucimy na Insta czy Fejsa, niż to, co dzieje się w rzeczywistości. Zobacz, jak dziewczyny z SketchShe parodiują korzystanie z Instagrama.

Małgorzata Górecka / miesiąc temu
Korzystanie z Facebooka i Instagrama stało się taką samą oczywistością, jak to, że jemy czy oddychamy. Wstajesz rano i ...? Obczajasz fejsa, potem Insta a na końcu Snapa (albo w innej kolejności, wszystko zależy od gustu). Idziesz ze znajomymi na kawę, do kina, wyjeżdżasz na wakacje lub widzisz zabawny napis na swoim bloku? To trzeba uwiecznić. Wyjmujesz telefon, strzelasz focię i nagle widzi ją cały twój społecznościowy świat. Dziewczyny ze SkethShe parodiują uczestniczki Instagrama, ale czy na pewno jest to tylko ironiczne video, czy może jednak szczera prawda?
 

Instagirle i instaboy'e – kim jesteście?

To nie tylko gimbaza, fotografująca trampki, piwo i pizzę. To też ludzie pracujący, kobiety sukcesu i wielcy biznesmeni. To aktywni użytkownicy interentu i swojego telefonu. Są w trwałym związku ze smartfonem. To przy jego boku budzą się rano i w jego "ramionach" zasypiają. Swoje życiowe sukcesy i niepowodzenia, wakacje, i ferie, obiady, i kolacje, a nawet zakupy, i choroby CELEBRUJĄ na Instagramie. Emocje i życie opisują za pomocą hasztagów i zdjeć ubarwionych filtrami.
 

Przesiadujesz na Facebooku w pracy? Uważaj!

 

Żyjemy w kulturze obrazu!

Niedzielny obiad. Pięknie nakryty stół, smaczne danie na estetycznym talerzu. Nie pozostaje nic innego jak... zrobić zdjęcie. Jedno, drugie, dziesiąte. A obiad stygnie. Znasz takie sytuacje? A może romantyczne spotkanie z chłopakiem? Świece, wino, wspaniały nastrój. A ty? Zamiast cieszyć się chwilą i miłością, która roztacza się w powietrzu ... robisz kolejną słit focię. Po co? Żeby pokazać światu jak jest fajnie, jaka jesteś szczęśliwa i jakiego królewicza w końcu spotkałaś. A co! Niech koleżanki zazdroszczą. No i wakacje! Bez pierdyliarda zdjęć się nie obejdzie. Fotka z plaży, z morza, z drinkiem w dłoni i na leżaczku. I tak razy miliard.
 
Żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, wyrażanej obrazami. Bardziej obchodzi nas to, co wrzucimy na Insta czy Fejsa, niż to, co dzieje się w rzeczywistości. A ty, widziałaś dziś coś specyficznego w drodze do pracy? Wiesz, jaki kolor ubrania miała osoba siedząca obok ciebie w autobusie? Nie? Jakoś mnie to nie dziwi. Pewnie jadąc do szkoły, na uczelnię czy do pracy przeglądałaś media społecznościowe, żeby wiedzieć, co się dzieje w "świece" (okej, ja też tak mam!). Nie dostrzegamy już tego, co jest naprawdę, bo nasze naprawdę to to, co pokazuje telefon. 
 

Bez Instagrama nie istniejesz, zrozum to wreszcie

 

Instagramowe alter ego, czyli medialna schizofrenia

Kolejny samotny wieczór w domu? A twoje koleżanki świetnie bawią się na domówce. Nie możesz być gorsza. Wystarczy przecież kieliszek wypełniony zwykłym sokiem. Robisz zdjęcie, dodajesz jakiś fikuśny filtr i hasztagi #instagirl #impreza i wszyscy zazdroszczą.
 
Żyjemy w czasach, w których wszyscy chcą być fit. Nie jemy już czekolady, tylko sałatę. Nie pijemy koli, tylko wodę mineralną z cytryną (bo przecież dobrze robi na cerę). Serio? Ty nie pijesz, a ja piję – kolę, hektolitry energetyków i kawę. Ale przecież fit świat nie pozwala na ujawnienie swoich niezdrowych nawyków. Na Instagramie chwalisz się więc zdrową sałatą, pełnowartościową zupkę. 
 
Sport? W sumie nie uprawiasz, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. Wystarczy umieścić zdjęcie w koszulce i dresie, a wszyscy znajomi uwierzą, że jesteś typem fit kobiety.
 
Zranione serce? Nie chcesz, aby inni się nad tobą użalali, a już na pewno nie dasz mu satysfakcji. Niech nie myśli, że rozpaczasz. Robisz make-up, wkładasz jakąś wyzywającą kieckę i ciach! Fotka leci na Insta, znajomi lajkują, on zachodzi w głowę, jak to możliwe, że świętujesz, podczas gdy ty tak na prawdę płaczesz po kątach. Proste.
 
Tak powstaje medialna schizofrenia. Za pomocą zdjęć i hasztagów wielu ludzi upiększa swoje życie, nadaje mu sens i tworzy fikcję, w której chciałby żyć. Po co? Jedni, aby się dowartościować. Inni, by się pochwalić. Jeszcze inni, bo lubią ten instagramowy szoł, lajki, hasztagi i zdjęcia. Też tak masz? 
 
 
SKOMENTUJ (0)
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)