POLECAMY

Za chuda, za gruba, zbyt ciemna skóra i za duże brwi… Te kobiety pokazały, że można zamienić swój kompleks w największy atut!

Czy coś, co w okresie dorastania stanowiło kompleks i powód do drwin, może w życiu dorosłym stać się atutem i przepustką do kariery supermodelki?

Za chuda, za gruba, zbyt ciemna skóra i za duże brwi… Te kobiety pokazały, że można zamienić swój kompleks w największy atut! fot. kolaż Polki.pl

Każdy z nas ma jakieś kompleksy: jeden narzeka na odstające uszy, drugiemu przeszkadza zbyt duży nos albo krzywe nogi. Niektóre z nich znikają w okresie dorastania, inne ciągną się za nami jeszcze w życiu dorosłym, odbierając pewność siebie. W tej sytuacji mamy trzy wyjścia – od tego, które wybierzemy, zależy to, jak dobrze będziemy się czuć sami ze sobą.

Możemy ciągle narzekać i podkreślać tym samym swój kompleks, nie robiąc z nim absolutnie nic. Druga ewentualność to wzięcie sprawy w swoje ręce i – jeśli to możliwe – zwalczenie problemu, który spędza nam sen z powiek (zabiegami medycyny estetycznej lub operacjami plastycznymi). Trzecia opcja polega natomiast na zaakceptowaniu swojego kompleksu, a nawet… zamienienie go w atut. Niemożliwe? Historie tych kobiet pokazują, że to wykonalne!

Roszczeniowa Trzydziestka: brzydcy czyli źli

Nadwaga, niedowaga… powód do wyzwisk zawsze się znajdzie

Ashley Graham to najpopularniejsza obecnie amerykańska modelka plus size. Przez większość swojego życia borykała się z nadwagą, narzekała na cellulit i stykające się, za duże uda. Czuła, że nie przystaje do ideału szczupłej i zgrabnej kobiety lansowanej w mediach. Mimo to udało się jej osiągnąć sukces: występuje w kampaniach reklamowych, jej zdjęcia widnieją na okładkach magazynów i jako pierwsza kobieta XXL pojawiła się w „Sports Illustrated" w bikini, pokazując tym samym, że żadna kobieta nie powinna mieć kompleksów na punkcie własnego ciała.

 

This is lingerie that’s meant to be seen. My new #AshleyGraham Seductive collection NOW available at @dillards! #sexystateofmind

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika A S H L E Y G R A H A M (@theashleygraham)

Niedawno na wzór Ashley powstała nawet lalka Barbie – pierwsza, której uda się stykają. Modelka aktywnie współtworzyła swoją podobiznę pilnując, by lalka, tak jak ona sama, miała obfite kształty i… cellulit. Jak sama przyznała, gdyby w dzieciństwie bawiła się taką Barbie, być może nigdy nie miałaby aż takich kompleksów w okresie dorastania. Wtedy to, z powodu porównywania się do koleżanek i kobiet pokazywanych w mediach, czuła, że wygląda inaczej i gorzej.

Powstała lalka Barbie na wzór modelki plus size. Pierwsza, której uda się stykają

Kompleksy często towarzyszą  niskiej samoocenie. Głównie dotyczą wyglądu, ale też równie często umiejętności, inteligencji, pozycji społecznej czy finansowej. Często przyczyną są zbyt wysokie oczekiwania w dzieciństwie, np. co do wyników w nauce, sporcie, czy w odniesieniu do tego jak zachowujemy się wśród innych oraz porównywanie przez rodziców z innymi dziećmi przy jednoczesnym braku akceptacji tego, jacy jesteśmy

– powiedziała nam Ewa Krawczyńska – psycholog, seksuolog z Poradni Evater.

Na brak akceptacji z tego samego powodu co Ashley narzekała też  Frankii Wilde – niespełna 30-letnia modelka pin up, która była wyśmiewana w szkole z powodu swojej tuszy. Brytyjka musiała się nawet ukrywać na przerwach między budynkami, by unikać swoich oprawców. Jeden z kolegów groził jej nawet nożem. Frankii była tak załamana, że zaczęła się okaleczać, chciała też popełnić samobójstwo. Trudne chwile odcisnęły na niej piętno, zaniżając samoocenę: „miałam bardzo złe mniemanie o sobie” – przyznała po latach.

Na studiach zaczęła inaczej się ubierać i eksperymentować z wizerunkiem pin up. Gdy jeden z wykładowców pochwalił ją podczas zajęć z fotografii, mówiąc, że ma świetną strukturę kości, Frankii dodała kilka autoportretów na swoją stronę MySpace. To spowodowało lawinę propozycji – do Frankii odezwała się lokalna agencja modelek oraz kilku fotografów. Obecnie dziewczyna jest wziętą modelką, a krągłe kształty stały się jej atutem. Chętnie dzieli się swoją historią wierząc, że doda sił innym prześladowanym.

Trzymacie się i przekujcie swoją nienawiść w coś dobrego. Wykorzystajcie nienawiść jako paliwo rakietowe waszego życia

– mówi Frankii.

Wbrew powszechnej opinii kompleksy kobiet związane z wagą nie oznaczają tylko nadwagi – udowadnia to przykład Grace Hartzel, która przez lata była wyśmiewana z powodu wysokiego wzrostu i wyjątkowo szczupłej budowy ciała. Dziewczyna, która dziś jest znaną modelką, wspomina, że koleżanki niejednokrotnie szydziły z niej, nazywając anorektyczką. Na jej karierę w modelingu duży wpływ miała matka. To ona chciała popchnąć córkę w kierunku intratnego zajęcia, w którym wysoki wzrost stanowi ogromny atut. Udało się. Dziś Grace jest znana jako top modelka współpracująca m.in. z takimi markami jak Chanel czy Marc Jacobs.

 

So excited to be apart of the vogue vip! Thank you so much @voguemagazine

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Grace Hartzel (@graciehartzel)

Często przyczyną kompleksu są kwestie, których realnie nie możemy zmienić (np. wygląd). Mamy więc dwie opcje: albo się umartwiamy, frustrujemy, złościmy, zazdrościmy i tracimy całą życiową energię na coś, na co i tak nie mamy wpływu, albo akceptujemy siebie i rozwijając swoje mocne strony korzystamy z życia w obszarach, w których mamy realny wpływ (np. praca, pasje, relacje)

– mówi Ewa Krawczyńska – psycholog, seksuolog z Poradni Evater.

Polub albo zgiń (w morzu łez)

W podobnej sytuacji w dzieciństwie była Khoudia Diop – 19-latka gnębiona w szkole z powodu bardzo ciemnego koloru skóry. Dwa lata temu dziewczyna zaczęła swoją przygodę z modelingiem, zamieniając swój kompleks w atut. Jak sama mówi: „jeśli masz na tyle szczęścia, by być innym i się wyróżniać, nigdy się nie zmieniaj”. Kolor skóry stał się w jej zawodzie znakiem rozpoznawczym, czymś, co wyróżnia ją z tłumu innych modelek.

Khoudia przyznaje też, że do dziś zdarza jej się przeczytać w internecie nieprzychylne komentarze na temat swojego wyglądu, nie przejmuje się nimi jednak, gdyż z czasem nauczyła się kochać siebie i nie zawracać sobie głowy negatywnie nastawionymi ludźmi.

Podobną gehennę co Khoudia przeżywała w dzieciństwie Natalia Castellar, której niewiarygodnie grube brwi odbierały całą pewność siebie. Dziewczyna była tak zdesperowana, że któregoś dnia po powrocie ze szkoły, gdzie była regularnie szykanowana z powodu swojego wyglądu, zagroziła mamie, że całkowicie zgoli sobie brwi.

Czułam się źle z nimi do czasu, aż grube brwi stały się trendy. Teraz nie dbam o to, czy są modne, czy nie – po prostu je kocham. Wyróżniają mnie spośród innych modelek. Są moim znakiem rozpoznawczym i żałuję, że nie doceniałam ich wcześniej

– mówi Natalia.

Ta piękna siedemnastolatka również jest teraz modelką, a dawny kompleks stał się jej atrybutem. Natalia podpisała właśnie kontrakt z jedną z najsłynniejszych agencji modelek NEXT Models.

 

Too lazy 4 a filter

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Natalia Castellar Calvani (@kactye)

Przytoczone historie Ashley, Frankii, Grace, Khoudii czy Natalii pokazują, że możliwym jest polubienie swoich kompleksów. Jeśli nie możemy w sobie czegoś zmienić, pozostaje nam bowiem albo użalanie się nad sobą, albo zaakceptowanie swoich wad. Polubienie siebie w takiej sytuacji nie jest łatwe – wymaga samozaparcia i pracy, a przede wszystkim zdania sobie sprawy, że tego, co dla nas jest wadą, inni mogą wcale nie zauważać lub odczytywać jako naszą zaletę. Jak więc radzić sobie z kompleksami? Wyjaśnia psycholog:

Koncentrować się na tym, co w nas jest najlepsze, na  umiejętnościach. Można zapytać bliskich osób, co widzą w nas ciekawego. Często okazuje się, że inni widzą jako nasz atut cechę, którą sami postrzegamy w kategorii kompleksu. Utrwalamy kompleks, bo koncentrujemy się na nim, zapominając, że jest to tylko jedna z części składowych naszej osoby. Pomijamy całą resztę, odbierając sobie możliwość rozwijania zalet. Zasadą jest więc przekierowanie myślenia, np. codziennie wieczorem przypominaj sobie, co dziś udało się zrobić zamiast rozpamiętywać, co poszło nie tak.  Warto też przyjmować komplementy, nawet jak się z nimi nie zgadzamy – to, że my czegoś w sobie nie lubimy, nie oznacza, że inni też tak myślą

– mówi Ewa Krawczyńska – psycholog, seksuolog z Poradni Evater.

Eksperyment z cellulitem w roli głównej

Na koniec przytoczę jeszcze ciekawy eksperyment Chrissy Mahlmeister – redaktorki amerykańskiego serwisu Buzzfeed – która miała dosyć zakrywania swojego ciała i wstydzenia się pomarańczowej skórki. Chrissy postanowiła pokazać, że sylwetka prawdziwej kobiety nie jest bez skazy. W tym celu zaczęła inaczej się ubierać: zakładać krótkie spodenki, mini i odkrywające bluzki. Pierwszy dzień był ciężki: gdy wyszła do pracy z gołymi nogami, miała ochotę się rozpłakać za każdym razem, gdy patrzyła na swój cellulit. Po zamieszczeniu swojego zdjęcia z tego dnia na Instagramie straciła kilku fallowersów oburzonych tym, że bezwstydnie pokazuje nieidealne ciało. Cellulit okazał się być tabu.

Chrissy nie przejmowała się jednak i kontynuowała eksperyment. Poczuła się lepiej tego samego dnia wieczorem, gdy wybrała się na fashion party.

Ku mojemu zdziwieniu, pokazując swój cellulit na fashion party, w otoczeniu osób, które go nie akceptują, czułam, jakbym pokazywała im środkowy palec

– wspomina dziennikarka.

Na początku było trudno, ale z czasem eksperyment Chrissy zaczął się opłacać: coraz więcej osób zaczęło ją popierać, koleżanki przyznawały „jesteś superbohaterką!”, a ona sama coraz bardziej w siebie wierzyła. I chociaż wciąż czuje zażenowanie, gdy ma wyjść na ulicę w szortach, zaczyna coraz bardziej akceptować swoje kompleksy.

Nie zakrywaj ich. Nie przycinaj na zdjęciach. Nie tuszuj filtrami. Bądź prawdziwa, a każdy z nas je zaakceptuje (a jeśli nie, chrzanić ich!)

– pisze o kompleksach Chrissy.

I trudno się z nią nie zgodzić.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)