POLECAMY

„To doświadczenie samo w sobie było straszliwie wyczerpujące, ale dało mi wiele siły” - mówi kobieta, która urodziła syna sama w domu

Marrisa Heckel i jej poród stały się viralem.

/ 2 tygodnie temu
„To doświadczenie samo w sobie było straszliwie wyczerpujące, ale dało mi wiele siły” - mówi kobieta, która urodziła syna sama w domu fot. Fotolia

Internet oszalał na punkcie tej mamy!
Samodzielny poród w domu? Dla Marissy Heckel wszystko jest możliwe!

Czy to prawda, że drugi poród jest łatwiejszy i krócej trwa?

Marissa swoje poprzednie dziecko urodziła 3 lata temu. Poród odbył się w szpitalu, a młoda mama nie wspomina go dobrze
Dlatego właśnie, swoje drugie dziecko postanowiła urodzić w domu, sama bez niczyjej pomocy i presji ze strony personelu.

Co kierowało Marissą? Skąd wziął się pomysł na taki rodzaj porodu i jak się do niego przygotowywała?

Mój poprzedni poród odbył się w szpitalu. Wywierano na mnie ogromną presję. Kiedy nie zgodziłam się na znieczulenie zewnątrzoponowe, lekarze każdą trudność w porodzie przypisywali tej decyzji. Zmuszano mnie do parcia wtedy, kiedy wcale nie byłam na to gotowa i czułam że nie jest to odpowiedni moment. Odmówiono mi wybrania pozycji. Zostałam zmuszona do porodu na plecach. Spowodowało to rozdarcie krocza 2 stopnia. Po tych wszystkich doświadczeniach, kiedy dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży postanowiłam rodzić w domu. Moje poszukiwania informacji  na ten temat tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że podjęłam słuszną decyzję.

Po tym jak Marissa urodziła poprzednie dziecko w szpitalu i wszystkich komplikacjach jakie ją spotkały. Była pewna, że jej druga ciąża i rozwiązanie przebiegną zupełnie inaczej. Postanowiła mieć poród w domu, nawet bez asysty położnej.

Nie mogłam się doczekać porodu! Byłam taka podekscytowana! Moja relacja z moim ciałem, to było właśnie to co napawało mnie optymizmem. Czułam, że pomimo bycia 2 tygodnie po terminie to moje ciało zadecyduje, że to jest najbardziej odpowiedni dla mnie i mojego maleństwa czas.

Po czasie który wydawał się wiecznością Marissa w końcu poczuła , że zaczyna się poród.

Nie jestem do końca pewna, ile trwał proces przygotowywania się do głównej fazy porodu ale wydaje mi się, że było to kilka godzin. Kiedy nadeszły pierwsze skurcze mój mąż był obok, trzymając mnie za rękę. To było całkiem romantyczne.

Ale to było dopiero początek. Marissa miała przed sobą jeszcze sporo pracy.

Kiedy poczułam konieczność parcia, miałam ochotę zostać w łóżku ale czułam, że to bardzo nienaturalne. Powiedziałam mojemu mężowi, że muszę zacząć przeć i potrzebuję jego wsparcia. Pozwoliłam mojemu ciału przeć. Usiadłam na toalecie, mój mąż bał się, że cały ten proces trwa już za długo. W końcu powiedział, że widzi główkę i boi się, że nasz syn uderzy nią w toaletę albo wypadnie. Powiedziałam że potrzebuję jego pomocy. Wstałam z jego pomocą i poczułam ostatnie skurcze. Mój synek wypadł mi na ręce, w końcu był z nami! Mąż robił nam w szoku zdjęcia. Nigdy w życiu nie czułam się tak pełna sił i spełniona


Marissa z synkiem na rękach chwilę po porodzie.

Pomimo dokładnego planu i przygotowania, poród był dokładnie tak męczący jak się spodziewacie.

To doświadczenie samo w sobie było straszliwie wyczerpujące ale dało mi wiele siły. Zaufałam swojemu ciału i zrobiłam to o czym wielu ludzi zapomniało. My kobiety możemy i powinnyśmy rodzić same!

Nie polecamy sposobu Marissy, może być on niebezpieczny dla zdrowia waszego i waszego dziecka, co nie zmienia faktu, że jesteśmy pod ogromnym wrażeniem jej spokoju i siły!

A Wy? Jak wspominacie swoje porody?

Zobacz także:

Jak mieć dobry seks po porodzie?
Nie ma idealnego ciała, są idealne zdjęcia
 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/tydzień temu
Super ;-) jestem na tak, choć zdecydowałabym się jednak na położną w domu ;-)