POLECAMY

Dziś wyjątkowa dla każdej kobiety rocznica. Pamiętamy i dziękujemy naszym babkom i prababkom!

Od 28 listopada 1918 czasu kobiety mogą nie tylko głosować, ale też zasiadać w ławach Sejmu i Senatu, a ich głos liczy się na równi z mężczyznami.

/ 10 miesięcy temu
Dziś wyjątkowa dla każdej kobiety rocznica. Pamiętamy i dziękujemy naszym babkom i prababkom! fot. Wikipedia commons

Dokładnie 28 listopada 1918 roku Józef Piłsudski podpisał dekret potwierdzający prawa wyborcze wszystkich obywateli, bez względu na płeć. Już dwa miesiące później, pierwsze Polki mogły nie tylko głosować, ale też startować w wyborach do Sejmu. I chociaż niektórzy mówili, że i tak „nikt bab do rządów nie wybierze”, to 26 stycznia 1919 roku Polacy wybrali do Sejmu aż osiem kobiet! Posłankami została Gabriela Balicka, Jadwiga Dziubińska, Irena Kosmowska, Maria Moczydłowska, Zofia Moraczewska, Anna Piasecka, Zofia Sokolnicka i Franciszka Wilczkowiakowa zdobywając 2 proc. udział w polskim Sejmie.

Dlaczego niektóre kobiety nie lubią kobiet?

To był absolutny przełom w historii polskich rządów. Tym bardziej, że o prawa wyborcze Polki walczyły długo i namiętnie. Angażowały się nie tylko w życie obywatelskie, ale także w akcje bojowe i walkę na równi z mężczyznami. A jeśli mogły razem z mężczyznami walczyć i tak jak oni odnosić rany, to dlaczego niby nie mogły startować w wyborach?

Kiedy w 1918 roku prawa przyznano Niemkom i Austriaczkom, polskie działaczki agitowały do zmiany zasad jeszcze mocniej. Pisały listy do marszałka Piłsudskiego pytając, dlaczego są traktowane jako obywatele drugiej kategorii. Tym bardziej, że już w XIX wieku prawa wyborcze przyznano obywatelkom Nowej Zelandii, a krótko potem Australii i Finlandii.

W 1907 r. w fińskim parlamencie znalazło się aż 19 kobiet. Apele polskich sufrażystek zostały wysłuchane. Chociaż Polacy uchodzili za mocno konserwatywnych, nie tylko pozytywnie przyjęli dekret marszałka Piłsudskiego, ale już w pierwszych wyborach pokazali, że kobiety cenią i szanują.

Na równi

I pomyśleć, że jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej, za czasów zaborów, Polki miały bardzo ograniczone prawa cywilne. Obowiązujące wówczas kodeksy nakazywały posłuszeństwo … mężowi. Kobiety de facto nie miały więc prawa głosu nawet w sprawach rodzinnych, a  co dopiero mówić o dużej polityce. Trzeba było więc nie tylko walki z mężczyznami na argumenty, ale przede wszystkim odzyskania suwerenności. Dekret marszałka Piłsudskiego podtrzymała konstytucja marcowa z 1921 roku. Od tamtej pory przestały obowiązywać jakiekolwiek ograniczenia z powodu płci, a wszystkie kobiety zamężne odzyskały pełnie praw cywilnych i prawnych. Osiem lat po ustanowieniu konstytucji weszło w życie równouprawnienie w małżeństwach. Od tamtej pory polska żona mogła decydować o sobie i nie musiała pytać o zgodę męża. I na odwrót.

Do kobiet, które nie interesują się polityką.

A w polityce kobiety rozgościły się na dobre. I chociaż jeszcze żadna nie została prezydentem Polski, a niemal 100 lat po zdobyciu praw wyborczych, kobiety stanowią maksymalnie 20 proc. w Sejmie i 14 proc. w Senacie, to wiele wskazuje na to, że prawdziwy kobiecy przełom dopiero nastąpi.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)