POLECAMY

Co nam grozi za polanie kogoś wodą w lany poniedziałek?

Jest pewna różnica pomiędzy kultywowaniem tradycji a chuligańskimi wybrykami.

Marta Słupska / 7 miesięcy temu
Co nam grozi za polanie kogoś wodą w lany poniedziałek? fot. Fotolia

Śmigus-dyngus, czyli lany poniedziałek, który przypada w tym roku na 17 kwietnia, to dla wielu z nas okazja do nieskrępowanej zabawy – wodą polewamy się w domach, w ogródkach czy na ulicy. Szczególną radochę w tym dniu mają dzieci i nastolatki, które zdarza się, że tę lubianą przez większość tradycję zamieniają w prawdziwe bitwy z wiadrami pełnymi wody w roli głównej. Wtedy pojawia się problem: a co jeśli oblana nią zostanie osoba, która sobie tego nie życzy? Czy „operatorowi” takiego wiadra grozi jakiś mandat?

Wodą dla pomyślności

Pamiętam taką rodzinną historię opowiadaną wielokrotnie przez babcię i powtarzaną tak często, że po latach zastanawiam się, czy to nie kolejna miejska legenda: Warszawa, lata 80., koleżanka koleżanki kogoś z rodziny (tak, tak, pachnie urban legends) szykuje się na randkę z wymarzonym facetem. Godziny spędzone w łazience, piękna sukienka, staranny makijaż, ułożone włosy… Zamawia taksówkę, wychodzi z klatki i już chce wsiadać, gdy zostaje oblana wiadrem wody, a jacyś smarkacze zaśmiewają się z niej pod nosem krzycząc: „śmigus dyngus!”. Randkę trzeba było odwołać i powlec się w strugach wody z powrotem do domu.

Chociaż tradycja lanego poniedziałku nie jest już tak kultywowana, wciąż można jeszcze spotkać na ulicach grupy – szczególnie młodych chłopców – z rozmysłem oblewających przechodniów wodą. Kiedyś ofiarom takich żartów wróżono pomyślność, a panowie polewali szczególnie panie, by w ten sposób okazać im swoje zainteresowanie. Dziś zwyczaj ten coraz częściej kojarzony jest jednak z chuligańskimi wybrykami.

Co nam grozi za polanie kogoś wodą?

Zanim odpowiemy na pytanie, co nam może grozić za polanie kogoś wodą, musimy – bo sprawa nie jest oczywista – zaznaczyć, że w polskim prawie istnieje instytucja kontratypu, czyli okoliczności wyłączające bezprawność czynu. Oznacza to, że niektóre zachowania są na co dzień oceniane jako bezprawne, ale w jakimś konkretnym dniu nie są karalne. Takim właśnie kontratypem jest lany poniedziałek.

Dopiero w tym momencie pojawia się problem: jakie zatem zachowanie może w tym dniu zostać zaklasyfikowane jako czyn karalny? Przede wszystkim działania, które zagrażają bezpieczeństwu innych osób oraz naruszają ich cielesność w przypadku, gdy sobie tego nie życzą (czyli nie chcą brać udziału w zabawie).

Oblewanie ludzi, którzy sobie tego nie życzą, wodą może zostać uznane za wykroczenie ujęte w art. 51 kodeksu wykroczeń. Grozi za nie mandat od 20 do 500 zł. Przy tym warto pamiętać, że karalne jest też wlewanie wody do autobusu czy tramwaju, co klasyfikuje się jako zakłócanie spokoju i porządku publicznego (nie mówiąc już o sytuacjach, w których zachowanie tego typu grozi bezpieczeństwu ruchu drogowego). Policja może także ukarać mandatem za zrzucanie torebek foliowych wypełnionych wodą na przykład z okien mieszkań.

Jeśli wybryki tego typu popełnią dzieci, kara finansowa spada oczywiście na rodziców lub opiekunów prawnych.

Odrębną sytuacją są te, w których ktoś naruszy czyjąś nietykalność cielesną – grozi za to nawet rok więzienia. Jeśli zaś wygłupy spowodują utratę lub uszkodzenie czyjegoś mienia, na przykład samochodu, czyn taki może być potraktowany jako wykroczenie lub przestępstwo (w zależności od wartości mienia). Sytuacje takie mogą mieć swój finał w sądzie, a ten może zasądzić odszkodowanie dla osoby pokrzywdzonej.

Bawmy się więc w lany poniedziałek, ale z umiarem i tak, by nikomu nie stała się krzywda.

Dowiedz się więcej o lanym poniedziałku

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)