POLECAMY

Asia zrobiła kiermasz, żeby zbierać na operację mamy. Urzędnicy za to chcieli zabrać zasiłki dla chorej kobiety!

9-latka z Poznania zebrała pieniądze na leczenie chorej mamy, ale nie dość, że pieniędzy nie można wykorzystać, to na dodatek mama Asi straciła wszystkie zasiłki. Pomoc Asi i jej mamie obiecał prezydent miasta.

/ 7 miesięcy temu
Asia zrobiła kiermasz, żeby zbierać na operację mamy. Urzędnicy za to chcieli zabrać zasiłki dla chorej kobiety! fot. East News

Miało być już dobrze. Mama Asi miała poddać się leczeniu i kosztownej rehabilitacji, a dzielna 9-latka z Poznania miała w końcu odetchnąć. Tymczasem obie padły ofiarą bezduszności urzędników.

Walka o leki, pieniądze, terapie, empatię - tak się leczy raka w Polsce

Nie dość, że Anna Jagło nie może skorzystać z zebranych pieniędzy, to jeszcze straciła wszystkie środki do życia. Urzędnicy zabrali jej bowiem zasiłki przyznane w związku z chorobą. Wszystko dlatego, że pieniądze trafiły bezpośrednio na jej konto zamiast np. na konto jakiejkolwiek fundacji. Nie pomogły tłumaczenia ani zapewnienia, że pieniądze pochodzą ze społecznej zbiórki. Uznano, że kobieta ma na tyle dużo pieniędzy, że zasiłki chorobowe są już jej niepotrzebne. Co z tego, że choruje na lekooporną odmianę padaczki, zakrzepicę, a na skutek różnego rodzaju powikłań cierpi dodatkowo na częściowy niedowład i problemy z kręgosłupem.

Cały Poznań pomagał

Ponad dwa miesiące temu, we wrześniu, o małej Asi Jagło z Poznania usłyszała cała Polska. A to za sprawą kartki, która pojawiła się pewnego dnia na jednej z poznańskich klatek schodowych.

Zwykła kartka ze szkolnego zeszytu.  A na niej odręczny list napisany lekko koślawym pismem:

„Mam na imię Asia. Zbieram na leczenie i rehabilitację mojej mamusi. Zachęcam do zakupów i pomocy. Przygotowałam loterię – po 1zł, 2 zł i 5 zł. Nagrody do wyboru. Będą zabawki nie tylko dla dziewczynek, artykuły szkolne, ubrania oraz buty używane i nowe. Sobota godz. 11 na tarasie przy klatce A lub w razie deszczu wewnątrz klatki J”.

Kiedy jeden z mieszkańców poznańskiego osiedla wrzucił do internetu zdjęcie kartki, jaką znalazł na klatce schodowej, w sieci zawrzało. 9-letnia Asia, która w ten sposób postanowiła zebrać środki na leczenie ciężko chorej mamy podbiła serca internautów i … rozsierdziła miejscowych hejterów. Już wtedy, dziewczynka pierwszy raz zetknęła się z ludzką zawiścią. Ktoś z życzliwych doniósł na nią do Urzędu Skarbowego. W ostatniej chwili w pomoc włączyła się Fundacja Drużyna Szpiku z Poznania, która została oficjalnie organizatorem zbiórki. Dzięki temu dziewczynka uniknie problemów ze skarbówką.


Asia z mamą

Jakie zasiłki przysługują z opieki społecznej?

Jak przyznawali wolontariusze Drużyny Szpiku, to był ogrom pracy, bo sama akcja trwała cztery godziny, a kolejne sześć godzin zajmowało segregowanie i liczenie pieniędzy.

W sumie udało się zebrać ponad 100 tys. zł. - Pieniądze zostały już przelane na konto mamy Asi, a my mamy poczucie, że dołożyliśmy swoją małą cegiełkę do tej wielkiej akcji. A myśląc o tym dniu mam takie poczucie, że to był tajfun dobra. Powinna to być iskierka, która rozpali ogień wiary, siły i determinacji w sercu pani Ani. No i cudownie mieć takie dziecko jak Asia - mówiła we wrześniu Tygodnikowi Wprost Dorota Raczkiewicz, szefowa Drużyny Szpiku www.darszpiku.pl.

Mieszkańcy Poznania zaangażowali się w pomoc dziewczynce, a mały, osiedlowy kiermasz przerodził się w wojewódzką zbiórkę. Cała Polska chciała pomóc Asi i jej mamie proponując różne formy pomocy.

- Jestem bardzo zdziwiona, że tyle ludzi przyszło, moja mama też jest zaskoczona - mówiła dziennikarzom dziewczynka. Pomagały organizacje, fundacje i firmy. Nie byłoby osoby, która nie przyniosłaby na kiermasz czegoś od siebie. Ktoś zaoferował przejażdżkę małym fiatem, ktoś inny udostępnił swojego harleya czy upiekł ciasto.

Ponad dwa miesiące po zbiórce okazuje się jednak, że nie wystarczy chcieć pomagać. Dla własnego dobra, lepiej wszystko wcześniej dokładnie przeanalizować. Mama Asi w rozmowie z Polsatem przyznała, że serce jej się kraje bo nie potrafi wyjaśnić córce dlaczego jej cały wysiłek tak naprawdę poszedł na marne. Że nie tylko nie może skorzystać z zebranej kwoty, ale na dodatek pod znakiem zapytania stoi ich przyszłość. Bo odebranie zasiłków oznacza dla nich tak naprawdę brak środków do życia. Zbiórkę potraktowano bowiem jako… roczny zarobek kobiety. A przy takim zarobku, zasiłki już nie przysługują.

Pomoc mamie Asi obiecał jednak prezydent Poznania, który napisał na swoim oficjalnym profilu na facebooku, że kobieta nie straci zasiłku. Jacek Jaśkowiak obiecał, że pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie zrobią wszystko, żeby pomóc chorej kobiecie w wyjaśnieniu sprawy.

Po wypadku straciła 40% czaszki! Żeby żyć dalej, potrzebuje drogiej operacji!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)