POLECAMY

Opublikowała zdjęcie półrocznej córeczki z kolczykiem w policzku. „Jest moim dzieckiem i mogę z nią robić, co chcę!”

Prowokacja tej matki zmusza do myślenia!

Marta Słupska / 4 miesiące temu
Opublikowała zdjęcie półrocznej córeczki z kolczykiem w policzku. „Jest moim dzieckiem i mogę z nią robić, co chcę!” screen Facebook

Zamieściła zdjęcie, przez które grożono jej odebraniem praw rodzicielskich. Enedina Vance chciała jednak w ten sposób zwrócić uwagę na ważną kwestię związaną z opieką nad dziećmi.

„To moje dziecko, nie wtrącajcie się!”

Każdy z nas zna kogoś lub przynajmniej słyszał o kimś, kto zdecydował się przekłuć uszy małemu, nawet kilkumiesięcznemu dziecku. Takie zachowanie jednym się podoba, inni uważają je za oburzające i podkreślają, że piercing w tak młodym wieku jest formą przemocy i nie powinien mieć miejsca. Wielu rodziców nie widzi jednak w tym nic złego i ochoczo decyduje się na „zakolczykowanie” nawet kilkutygodniowych bobasów. A co jeśli maluchowi przekujemy nie uszy, tylko policzek? Pewna matka postanowiła sprawdzić, jak zareagują na taką decyzję obserwatorzy jej profilu na Facebooku.

Enedina Vance opublikowała niedawno w internecie zdjęcie swojej półrocznej córeczki z kolczykiem w policzku. W pełnym wykrzykników komentarzu pod fotografią napisała, że może robić z własnym dzieckiem, co jej się podoba, i nikt nie powinien się do tego wtrącać.

Przekułam mojej córeczce policzek! Wygląda słodko, prawda? Wiem, że go pokocha! Podziękuje mi, gdy będzie starsza, a jak nie będzie go chciała, to po prostu go wyjmie, wielka mi rzecz. Ja jestem rodzicem, jest MOIM DZIECKIEM, mogę robić, co chcę! To ja podejmuję jej decyzje, dopóki nie skończy 18. roku życia, to ja ją stworzyłam i należy do mnie! Nie potrzebuję pozwolenia od nikogo i uważam, że z kolczykiem w policzku wygląda lepiej i bardziej uroczo. To NIE przemoc!! W innym przypadku byłoby to nielegalne, a nie jest. Ludzie wykonują piercing u swoich dzieci każdego dnia, więc co za różnica. MOJE DZIECKO, MÓJ WYBÓR, WYBÓR RODZICA, PRAWO RODZICA! Nie oceniajcie tego, jakim jestem rodzicem, każdy z nas wychowuje swoje dzieci w inny sposób, to nie wasza sprawa, jak ja to robię!!
– napisała Enedina na Facebooku.

Jednak bez obaw – zdjęcie to fotomontaż, a dziecko tak naprawdę nie ma żadnego kolczyka.  Enedina, przeciwniczka jakichkolwiek modyfikacji ciała u dzieci, sprzeciwia się bowiem zarówno piercingowi, jak i obrzezaniu wśród najmłodszych, a swoim ironicznym wpisem chciała zwrócić uwagę na to, że dziecko nie jest rzeczą i nie należy do rodzica. W związku z tym żadna matka i żaden ojciec nie powinien rościć sobie prawa do krzywdzenia swojego malucha w myśl zasady „to moje dziecko i mogę z nim robić, co mi się podoba”. Tym bardziej, że kolczyk jest kwestią gustu, a jego wykonanie wiąże się z zadawaniem maluchowi bólu i może skończyć się powikłaniami.

Niestety, nie wszyscy zrozumieli przesłanie kobiety. Wiele osób wzięło jej wpis na poważnie i zostawiło pod zdjęciem komentarz sugerujący, że Enedina to wyrodna matka, która stosuje przemoc wobec swojego dziecka. Niektórzy zaczęli jej nawet grozić nasłaniem opieki społecznej, która odbierze jej córkę. Cel Enediny został jednak osiągnięty: zwróciła uwagę na temat prawa dzieci do nietykalności cielesnej. Jej prowokacja skłoniła wielu młodych rodziców do myślenia o tym, gdzie przebiega granica związana z tym, co wolno matce i ojcu względem własnego dziecka. Skoro tak bardzo oburza nas kolczyk w policzku u niemowlęcia, dlaczego nie bulwersuje nas taki sam kolczyk w uchu u równie małego dziecka?

Bardzo się cieszę, że świat w końcu podjął temat prawa dzieci do nietykalności cielesnej. Chciałam, żeby ludzie byli wściekli, zszokowani, by zareagowali. Nikt nie ma prawa do ingerowania w wygląd drugiej osoby, niezależnie od tego, czy chodzi o kolczyki, czy obrzezanie. Nawet rodzice
– wyjaśniła w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku Enedina.

Czy waszym zdaniem rodzice mają prawo decydować o wyglądzie swoich pociech i robić z nimi cokolwiek im się podoba? Gdzie jest granica pomiędzy opieką i upiększaniem dziecka a wyrządzaniem mu krzywdy?

Ojciec pokazał na zdjęciu, jak spaceruje z córką na szelkach. Internauci piszą, że traktuje dziecko jak psa na smyczy. A co na to pedagodzy?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)