Lidia Góralewicz: Jak wychować męża?

Lubicie paprykarz? Nam zapach przywodzi wspomnienia młodzieńczych wypraw z plecakiem. Obwąchałam się ostatnio za wszystkie czasy! Rybią breją pachniał plecak, śpiwór, mundur, buty... Capił cały biwakowy ekwipunek Najstarszego Syna. Cóż, nauka samodzielności musi boleć Rodziców!

Lidia Góralewicz / 10 miesięcy temu
Lidia Góralewicz: Jak wychować męża? fot. Fotolia

Od jakiegoś czasu krąży w sieci obrazek, zaczerpnięty ponoć z metody wychowania Montessori (źródła nie sprawdzałam), pokazujący jakie obowiązki ma mieć dziecko w zależności od wieku.

15 rzeczy, które każda mama powinna powiedzieć synowi

I tak dwulatek musi sprzątać zabawki, wrzucać brudne ubrania do kosza na bieliznę, czy nakrywać do stołu. 
Siemiolatek powinien poradzić sobie z obraniem ziemniaków, segregowaniem prania, czy zrobieniem sałatki.
Wiek 12+ to już mycie podłóg, przygotowanie obiadu, prasowanie, proste prace ogrodowe.
To tylko przykłady. Kategorii wiekowych jest sześć, obowiązków z sześćdziesiąt. Przestudiowałam z uwagą, odfajkowując co dziecię jedno z drugim, trzecim i czwartym potrafi. Okazuje się, że są nieliczne dziedziny, w których moje pociechy są wybitne. W większości czeka nas jeszcze ogrom pracy.

10 najzabawniejszych odpowiedzi uczniów na sprawdzianach

Piętnastolatek wprawdzie pojął naukę o szacunku dla żywności, jednakże nie opanował sztuki pakowania. Napoczęty paprykarz (którego szkoda było wyrzucić), wsadził więc między ubrania w plecaku. Zapach... przedni! Paprykarz do kosza. Reszta ekwipunku do prania.
 A muszę prać osobno ciemne rzeczy, a osobno jasne?  pyta winowajca.
 Musisz!
 A co się stanie jak upiorę razem?
 Jasne, będzie wyglądało jak brudne. 
 A płyn do lewej czy do środkowej przegródki wlewać?
 Płyn do prania z lewej, do płukania środkowa. 
 Mamo, a do prania to Lenor?
 Czytać umiesz? 
 A który do prania? Perwoll?
 Czytać umiesz?
 Dobra. Wiem. OMO. A jak to było z tymi przegródkami?
Powtarzam. Dziesiąty raz omawiam ustawienia pralki. Gdy mam nadzieję, że już, już urządzenie zacznie działać...

 Mamo, ale jest tylko jedna jasna rzecz! Nie mogę jej dać razem z ciemnymi? No ręce opadają! Autentycznie. Sto razy szybciej byłoby zatkać nos, wziąć bety, włączyć pralkę i mieć z głowy. Tylko jaką miłośnik paprykarzu miałby z tego lekcję? Żadną. Więc jutro prasowanie. Obsługę żelazka na szczęście już opanował.

25 rzeczy, które każdy nastolatek powinien usłyszeć od rodziców

Jakież było więc moje zdumienie, gdy na Facebooku pod sugestią, co dziecko w danym wieku powinno umieć, matki jedna przed drugą zaczęły grafikę wyśmiewać. Słynne "mój mąż zdobył level 2-latka po pięciu latach od ślubu", przewijało się z sugestiami, że synuś sobie palec prędzej utnie niż sałatkę zrobi, odkurzacz to strasznie ciężki jest, a nakrywanie przez trzylatka do stołu to wyłącznie papierowymi talerzykami. Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Kobiety sobie jaja robią!? Nie wiem czego więcej? Narzekania na mężów, czy rozczulania się nad syneczkami? Jedno i drugie mnie bawi.

Jasne, że łatwiej jest zrobić samemu, niż tysiące razy pokazywać jak uprasować koszulę, przyszyć guzik, umyć podłogę, wyczyścić WC i umywalki, przybić gwoździa, zasadzić drzewo, itd. Nie wnikam. Niech każdy wychowuje jak chce! Jednak mam nieodparte wrażenie, że z dziesięciolatka, którego wciąż trzeba chronić przed dostępem do kuchennego noża, wyrośnie trzydziestolatek, gotowy skonać z głodu przy pełnej lodówce, jeśli żona na czas nie wróci z delegacji.

Trud jest wielki, lecz przychodzą takie dni jak dziś, gdy procentuje. Mąż został "po godzinach". Prasowanie, odpytywanie Najmłodszego na klasówkę, zabawa z Małą i przygotowanie jej do spania... A do tego jeszcze obiad trzeba zrobić (bo Główny Kucharz Rodziny zasiedział się w pracy). Ech! Teoretycznie strach się bać, ale... ja spokojnie sobie prasuję. Najmłodszy ze Średnim bawią się z Siostrą. Napisali razem list do św. Mikołaja, potem Średni pokazał im jak zmontować karmnik dla ptaków. Nim Mała posprzątała zabawki, Średni odpytał Młodego na klasówkę.
– Jak z nim skończę, to zrobię spaghetti, tylko pilnuj, żeby mi nie wyżerał z patelni! – słyszę od Trzynastolatka.
Prędko uwinęłam się z prasowaniem. Trzylatka wybrała się pod prysznic. Ona się myła, a ja miałam czas załatwić telefonicznie parę spraw. Wytarłam ją prędko i pomogłam się ubrać, bo w tym czasie Dziesięciolatek już zrobił Młodej kolację.

Gdy wspólnie jedli, ja na Facebooku ze zdumieniem odkryłam, że matki kpią sobie z wychowania, do którego ja przykładam tak wiele uwagi! No nic. Róbcie jak chcecie!

 Kuuuuurtka! – krzyczę do Najstarszego, który wrócił właśnie z dodatkowych zajęć i spaceru z psem.
Tysięczny raz ją gdzieś rzucił, zamiast powiesić w garderobie.

 Podziwiam Cię Mamuś. Tak Ci się chce za mną wołać. Czekać, aż przyjdę. Sprawdzać, czy powiesiłem. Co za różnica, czy wisi, czy leży? – pyta. 
Mam już wrzasnąć, ale dzięki wypowiedziom z FB nieco się uspokajam.
– Jasne, że mi się chce! Muszę Cię na dobrego męża wychować! Spaliłabym się ze wstydu, gdybyś tak po przyjściu z pracy ubranie rzucił i czekał aż żona sprzątnie! – jednak sobie lekko krzyknęłam, bo mi mój luzik nieco zaburzył. 

Kochane przyszłe Synowe, naprawdę się staram. Może wyjść różnie, ale przynajmniej próbuję. Reklamacje nie będą rozpatrywane! Dobra, muszę kończyć. Chłopaki na pogaduszki wołają. Wolny wieczór wszak mamy...

Polceamy też komentarze m.in. Filipa Chajzera, Anny Kowalczyk, Roszczeniowej Trzydziestki

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10 miesięcy temu
Lidia podziwiam... Chociaż moja 1,5r. wrzuca ubranka do kosza na brudy i pieluszki do kosza :D ale nie wiem czy mi się uda tak ciągle zwracać na wszystko uwagę. Brawo za konsekwencje w stosunku do dzieciaków!