POLECAMY

„Z mężem łączy mnie już tylko wspólny adres i kredyt”. LIST OD CZYTELNICZKI

Pamiętam, jak przez całe lata negowałam swoje uczucia, swoje potrzeby, swoje emocje, a kiedy doszłam do ściany i negować się ich dłużej nie dało, byłam przerażona. Więcej, sama uważałam, że mi chyba odbiło, że dopiero teraz jestem nienormalna. No bo jak można nie być zadowolona z takiego życia?!

Agata Komorowska / miesiąc temu
„Z mężem łączy mnie już tylko wspólny adres i kredyt”. LIST OD CZYTELNICZKI fot. Fotolia

Po wywiadzie z Agatą Komorowską przychodzą do redakcji listy od kobiet. Oto kolejny z nich.

LIST OD CZYTELNICZKI

Agato,

Jestem na początku drogi do siebie i chyba na końcu mojej wytrzymałości. Zrozumiałam, że żyję w świecie, który nie jest mój. Zaszłam tak daleko zaciskając zęby, a teraz stoję pośrodku tego wszystkiego i wiem, że praca, którą wykonuję od 15 lat już mnie nie cieszy. Boże, nie wiem nawet, czy kiedykolwiek mnie cieszyła. Może chciałam tylko udowodnić mojej rodzinie, że mogę wykonywać "męski" zawód.
 Byłam jedyną dziewczyną wśród czterech braci. Wszyscy się ze mnie nabijali, że jestem słabą babą, że jestem do niczego, nic nie umiem. To im pokazałam, że umiem. Zarządzam zespołem facetów i myślę, że robię to tylko dlatego, żeby pokazać braciom, że jestem od nich lepsza, chociaż baba. Ale w środku, każdego dnia nadal powtarzam sobie, że jestem do niczego. Dlaczego tak jest?
 Jestem mężatką od 10 lat. W sumie z mężem łączy mnie już tylko wspólny adres i kredyt. Nie mamy dzieci. Chyba podświadomie nie chciałam, choć bardzo się staraliśmy. Teraz chcę, ale wiem, że z całą pewnością nie z tym mężczyzną. Nie umiem tego poukładać. Jestem totalnie rozbita. Chcę iść na terapię, ale tak strasznie się boję... Boję się, że usłyszę, że jestem zła, nienormalna, że mi odbiło, że wywróciło mi się w głowie, że nie powinnam czuć tego co czuję. Nikomu się nie zwierzam, robię dobrą minę do złej gry, ale dłużej już tak nie mogę. Czuję się taka samotna, czuję jak we mnie coś wzbiera i będę za chwilę musiała to wszystko wykrzyczeć. Agata, co ja mam zrobić
?

Mam prawo być sobą? Nie muszę się zmieniać? Dlaczego dopiero dziś to wiem... 

ODPOWIEDŹ OD AGATY KOMOROWSKIEJ

Gosia, Kochana Gosiu,

Pamiętam dokładnie to, co czujesz teraz. Pamiętam, jak przez całe lata negowałam swoje uczucia, swoje potrzeby, swoje emocje, a kiedy doszłam do ściany i negować się ich dłużej nie dało, byłam przerażona. Więcej, sama uważałam, że mi chyba odbiło, że dopiero teraz jestem nienormalna. No bo jak można nie być zadowolona z takiego życia?! Panicznie bałam się iść na terapię. Bałam się, że terapeuta potwierdzi moje wątpliwości. Zdiagnozuje mnie jako złą, zepsutą, rozkapryszoną i niewdzięczną kobietę. Do pierwszej wizyty podeszłam z wielkim dystansem, z rezerwą mówiłam o sobie i cały czas szukałam reakcji terapeutki. Symptomów jej niezadowolenia ze mnie. Cienia pogardy w jej oczach. Jednak już po pierwszej wizycie poczułam jak gigantyczny ciężar spada mi z serca. Nie zostałam osądzona i skazana. Nie zostałam potępiona. Więcej, poczułam się zrozumiana, poczułam, że ktoś jest po mojej stronie. To było fantastyczne uczucie.
Każda kolejna wizyta zdejmowała kolejne kilogramy z mojej Duszy. Na przestrzeni ostatnich lat byłam na wielu terapiach, uczestniczyłam w wielu warsztatach. Przyznaję, zdarzały się zupełnie nieudane wizyty. Nie każdy człowiek powinien być terapeutą. Są tacy, którzy nadal leczą swoje własne problemy u swoich pacjentów, są tacy, którzy mają uprzedzenia i fobie. Od takich uciekaj. Ale jest bardzo wielu, którzy naprawdę pomagają.
Dobry terapeuta nigdy nie będzie Cię oceniał, ani mówił co masz robić. Zada Ci odpowiednie pytania, ale odpowiedzi mają być Twoje. Jego, czy jej zadaniem jest towarzyszyć Ci w drodze do siebie. Pomóc Ci w oswojeniu przeszłości, sprecyzowaniu celów na przyszłość, poradzeniu sobie z teraźniejszością.

„Mój mąż odcina mnie od siebie, rezygnuje z bliskości, coraz bardziej zamyka się” LIST OD CZYTELNICZKI

O tym jak wybrać odpowiedniego terapeutę napisałam w „Depresjologii”, Opisałam też dla przykładu kilka swoich "wpadek" terapeutycznych. Kochana, punkt w, którym jesteś obecnie w Twoim życiu, to punkt zwrotny. To bardzo trudny moment. Nie podejmuj pochopnych decyzji. Nie rzucaj pracy, nie porzucaj męża. Zacznij od siebie. Zmiany, które zaczną zachodzić w Tobie, będę promieniowały na zewnątrz. Nie masz pojęcia, jak Twój mąż zareaguje na to, co się z Tobą dzieje. Jeśli Ty nie jesteś szczęśliwa w tym związku, on zapewne też nie. Jeśli Ty zaczniesz się zmieniać, pokochasz i zaczniesz szanować siebie, żyć w harmonii i zgodzie ze sobą, kto wie co się stanie. Może i on się zmieni i zakochacie się na nowo. A może faktycznie przepaść między Wami się pogłębi i będziecie musieli się rozstać. Ale wtedy będziesz już bardziej pewna swojej decyzji, bardziej skłonna słuchać swojej intuicji, by przejść przez to spokojnie. Kiedy zaczynasz kroczyć swoją drogą, kiedy zaczynasz słuchać siebie, kiedy dopuszczasz do głosu swoją intuicję, niesamowite rzeczy zaczynają się dziać. A ja widzę, że Twoja intuicja już dobija się do głosu.

Pozwól żeby się działo. Wiem, że to może przerażać. To przeraża nas wszystkich. Czasem wystarczy powiedzieć jednej osobie, by otrzymać wystarczająco dużo zrozumienia i wsparcia do zrobienia kolejnego kroku. Być może poczujesz się lepiej dzieląc się swoimi wątpliwościami z innymi. Czasem warto wiedzieć, że nie jesteś sama, że nie tylko Ty czujesz to co czujesz. Ta świadomość dodaje sił. Daje poczucie, że masz prawo do własnych uczuć. Nie musisz być sama. Zapraszam Cię do grupy wsparcia na FB

Kochani, to był mój ostatni wpis na Polki.pl. Odpisywanie na Wasze listy było dla mnie wielką radością i zaszczytem. Jednak tutaj nie jestem w stanie pomóc wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. Dlatego nie żegnam się z Wami, ale zapraszam do stworzonej przeze mnie grupy wsparcia na FB. Tutaj możemy pomagać sobie nawzajem - https://www.facebook.com/groups/depresjologia/

Agata Komorowska na Polki.pl - polecamy wszystkie jej teksty.

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)