POLECAMY

Tak łatwo odebrać komuś życie. Apel rowerzystki do kierowców

Jadąc rano tramwajem do pracy widziałam coś, czego tej pory nie mogę pozbyć się spod powiek. Samochód potrącił rowerzystę, którego wyrzuciło w powietrze, przekoziołkował i upadł na innego rowerzystę. Leżeli obaj na drodze i się nie ruszali przez długie sekundy. Tramwaj odjeżdżał, a oni leżeli bez ruchu. W końcu straciłam ich z oczu…

Tak łatwo odebrać komuś życie. Apel rowerzystki do kierowców fot. Fotolia

Ten kierowca jechał za blisko. Stanowczo za blisko rowerzysty, który zgodnie z przepisami był na jezdni i trzymał się prawej strony. Ale ten kierowca przez brak wyobraźni, wyczucia, a może sprawnie działającego mózgu mijał go tak blisko - że potrącił na tej prostej drodze. Rowerzysta z ulicy przekoziołkował i wpadł na rowerzystę jadącego chodnikiem. Resztę znacie.

Kobiety na rowery? Super, ale może beze mnie…

To mogłam być ja. Mój mąż, moja przyjaciółka, moja siostra, moi koledzy z pracy. Wszyscy jeździmy tą trasą. Nie ma tam ścieżki, mimo dwóch pasów ruchu, jezdnia jest dość wąska jak na wielkomiejskie standardy, a chodnik też nie za szeroki. My rowerzyści z Pragi nie mamy za bardzo innej opcji, by przedostać się w miarę szybko do centrum miasta na rowerze. I jeździmy - odważni po ulicy, bojaźliwi po chodniku. Ja należę do bojaźliwych - bo raz już miałam starty łokieć i siniaki, gdy zmieciona przez pędzące auto wylądowałam na ziemi. Ten samochód minął mnie dosłownie o centymetry, a siła powiewu była tak duża, że się wywaliłam. Od tej pory jeżdżę rowerem po chodniku, licząc na wyrozumiałość pieszych i licząc się z tym, że jakiś służbista z policji czy straży miejskiej może mi wlepić mandat. Trudno, moje życie jest ważniejsze. Ale po tym, co dziś zobaczyłam, okazuje się, że na chodniku też można stracić - jeśli nie życie, to co najmniej zdrowie.

Jako rowerzystka, kierowca i pieszy błagam was wszystkich - kierowców, rowerzystów i pieszych - więcej wyobraźni i więcej pokory. Bo każdy z nas/was ma coś na sumieniu.

Piesi łażą po ścieżkach rowerowych - niedawno przez takiego mój kolega wylądował w szpitalu. Wszedł taki pod koła, nie rozglądając się nawet. Kolega próbował ominąć delikwenta i skończyło się operacją nogi i 8 tygodniowym zwolnieniem. Pieszy uciekł, żeby uniknąć ewentualnych konsekwencji.
Rowerzyści jeżdżą za szybko, niebezpiecznie, wpychają się przed samochody na ulicy i jeżdżą za szybko po chodniku. Na którym - przypominam, to piesi mają pierwszeństwo i trzeba ich powoli ominąć, a nie bezczelnie na nich dzwonić, krzyczeć lub slalomem 20 km/h wyprzedzać.
A kierowcy? Tego samego dnia w Białej Podlaskiej kobieta nie zauważyła, że potrąciła i zahaczyła rowerzystkę i wlokła ją po asfalcie. Kierowco - ty musisz być naprawdę czujny, bo ty możesz zabić. Wystarczy tylko delikatnie trącić lusterkiem kierownicę roweru, mijając go. Niektórzy kierowcy nie myślą, nie widzą, nie reagują, nie czują prawej strony auta, nie zachowują bezpiecznej odległości, trąbią, ochlapują wodą itp.

Ale jest też inny winny - władze miasta, które nie zadbały o drogę dla rowerów, ale za to na każdym rogu  postawiły Veturilo. Jest masa stacji z miejskimi rowerami do wypożyczenia, tylko nie ma dobrej sieci ścieżek rowerowych, więc ludzie jeżdżą po chodnikach i ulicach.

A dziś na tej drodze… To mogłam być ja. Moja siostra. Mój mąż. To mogłeś być ty, kierowco. Twoja siostra. Twój mąż. Twoja żona. Pomyśl o tym następnym razem.
A ty, pieszy, nie rób scen, nie przeklinaj, nie zagradzaj specjalnie drogi, gdy widzisz rowerzystę na chodniku. Bo na miejscu tego drugiego człowieka, który teraz jest w szpitalu, mogłeś dziś być ty. To ty mogłeś iść po chodniku, na który poleciał rowerzysta potrącony przez samochód.

Zatem zanim uruchomicie narzekanie i pouczanie, uruchomcie wyobraźnię.

Zachęcamy do czytania naszych komentarzy i felietonów naszych zacnych autorów!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)