Szczęśliwy związek szkodzi zdrowiu, czyli… dlaczego w dobrym małżeństwie się tyje?

Koniec świąt. Ręka do góry - kto nie przejadł się w Wielkanoc? A może już przeglądacie strony z dietami, wykańczając jeszcze świątecznego mazurka? Ja w te święta się nie objadałam, stosowałam dietę od dietetyka, pilnując się i nie ulegając pokusom. Brawo ja? Nie, nie czekam wcale na oklaski. Pogratulujecie mi jak schudnę te 20 kilogramów, które przytyłam w 8 lat. I za które mogę podziękować… mojemu mężowi. Bo to także jego wina! Gdyby był wredny, nie kochał mnie, romansował na boku, robił mi awantury albo chciał się rozwieść miałabym nadal dobrą figurę.

Redaktorki Polki.pl / 5 miesięcy temu
Szczęśliwy związek szkodzi zdrowiu, czyli… dlaczego w dobrym małżeństwie się tyje? fot. Fotolia

Żywych dowodów na to, że w szczęśliwych związkach się tyje mam wiele. Kaśka i Marek, Mariola i Krzysztof, Ewelina i Adam. Ale nie tylko. Dziesiątki wątków na forach internetowych poświęconych jest tyciu w małżeństwie. Dobrym małżeństwie. Takim, w którym małżonkowie się kochają i są partnerami. Nie ma stresu, kombinowania i podejrzeń, a za to jest zaufanie i szacunek. Ludzie się kochają, czują się ze sobą bezpiecznie, zwalniają tempo, wspólnie biesiadują i tyją. Proste? Proste!

„Wcale nie poszło tak gładko... Przeżyłam koszmar po depilacji brazylijskiej”. Do przeczytania nie tylko przed urlopem.

Ba, nawet są naukowe badania na ten temat. Amerykańskich naukowców. Badacze z Southern Methodist University w Dallas zauważyli, że pierwsze lata w małżeństwie wiążą się ze znacznym zwiększeniem masy ciała. Naukowcy tłumaczą to tym, że „szczęśliwe małżeństwo jest związane z niską motywacją do wkładania wysiłku w utrzymanie prawidłowej masy ciała”. Oraz tym że „usatysfakcjonowani nowożeńcy tyją dużo bardziej niż ludzie znajdujący się w nieszczęśliwych związkach małżeńskich, ponieważ są pewni swojej pozycji w małżeństwie i nie rozważają opuszczenia partnera i poszukiwania nowego towarzysza życia, nie czują więc potrzeby ciągłego dbania o atrakcyjny wygląd”.

Czy to dobre tłumaczenie - nie wiem. Może. Ale wiem na pewno, że gdy przekroczy się magiczną barierę BMI 30 to faktycznie zdrowie na tym ucierpi prędzej czy później. A z wiekiem i stażem jest coraz gorzej. I coraz trudniej odzyskać dawną figurę.

Dość brutalny, ale za to skuteczny sposób na problemy w związku

Ja na przykład tyłam sobie po trochu, 2-3 kg rocznie. Powolutku aż do skutku. I w pewnym momencie obudziłam się z 20 kg nadbagażu. Wiem, jak to się stało, byłam tam przecież cały czas :)
Zaczęło się od zamiany sportowych wypadów na romantyczne spacery i kolacyjki we dwoje. Zamiast wieczornego treningu były przytulanki na kanapie i patrzenie w oczy. Wspólne gotowanie, wino, oglądanie filmów, długie rozmowy zagryzane serami i winogronami. Pizza z dowozem, makaron z gorgonzolą. I ciach 3 kg, potem kolejne 3, i jeszcze 3, mała korekta szafy i spoko, można dalej tyć. I tak to trwało. Wspólnie jedliśmy, wspólnie tyliśmy. Tyle że ja wrzuciłam 20 kg, a mąż 5 przez te wszystkie lata.
Dlatego przede mną pewnie z rok wyrzeczeń i bitew, by zrzucić te dwie dychy. Nie będzie łatwo... Trzymajcie kciuki!

PS 1 Przynajmniej mąż mi się udał ;)

PS 2 Uprzedzając komentarze - podczas seksu się tego nadbagażu nie spali, no chyba żeby urządzać kilkugodzinne maratony i nic nie jeść. Poza tym - jak już wiele razy pisaliśmy na Polki.pl - samą gimnastyką się nie odchudzisz. Udowodnione naukowo i przetestowane przez redaktorki.

Wy też tak macie? To się podzielcie - na maile czekamy pod adresem: waszehistorie@polki.pl

Jakie rzeczy spotykają kobiety? Czytajcie - mamy też listy od Was :)

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/5 miesięcy temu
Może to kwestia tego, że już mamy żonę/męża i po prostu przestajemy zwracać uwagę co jemy, bo posiadamy stałego partnera i nie martwimy się, że zostaniemy sami. Nie wiem jak to tłumaczyć, ale jak ja przytyłam po ciązy. To czekałam aż będę mogła pójść ćwiczyć do fitcurves. Po prostu źle się czułam z nadwyżką kilogramów i trochę się wstydziłam swojej sylwetki. Dlatego ćwiczyłam i zapisałam się w klubie też na program odżywiania.
/5 miesięcy temu
Coś w tym jest, bo jak mąż mnie zdradził, to schudłam 6 kilogramów w ciągu kilku tygodni. Wolałabym, aby to się nie wydarzyło pomimo takiego efektu