Zdrowa dieta – dlaczego powoduje choroby

kobieta je fot. Fotolia
Okazuje się, że zdrowa dieta promowana w mediach wcale nie jest taka zdrowa!
Katarzyna Krajewska / 07.10.2016 18:59
kobieta je fot. Fotolia

Definicję zdrowej diety znasz i nawet ja przetestowałaś! Niby nie objadasz się fast foodami i rzadko pijesz słodkie napoje, jesz 5 niewielkich posiłków dziennie i pijesz dużo wody mineralnej, a mimo to masz problemy ze zdrowiem. O co chodzi?

Przecież odżywiasz się tak, jak piszą i mówią gwiazdy, trenerki fitness i dietetycy. Musli bez cukru, naturalne jogurty, serki wiejskie, sałatki warzywne, owoce, ciemne pieczywo, oliwa z oliwek i co? Ciągłe przeziębienia, alergie pokarmowe, które pojawiły się nie wiadomo skąd, chora tarczyca (przecież jesteś jeszcze młoda!), problemy ze skórą, nadwaga albo nowotwór? Raka nie masz? To poczekaj jeszcze trochę…

Obalamy mity zdrowej diety!

1. Jedz 5 posiłków dziennie!

Jak wykazują najnowsze badania jedzenie 5 posiłków dziennie nam nie służy, a nawet szkodzi. Okazuje się, że nasz przewód pokarmowy przez większość dnia trawi i nie ma czasu na odpoczynek, który jest bardzo ważny dla naszej wątroby, śledziony, trzustki i naszych jelit. Jedzenie co 2 godziny powoduje m.in. zaburzenie hormonów, co może skutkować np. problemami z tarczycą czy problemami z płodnością.

Dawniej człowiek jadł, kiedy coś upolował (czasem tylko raz dziennie i ludzie byli szczupli, a o raku nikt nie słyszał). Później ludzie przygotowywali śniadanie, obiad i kolację. Teraz narzucamy organizmowi nowy rytm, który często mu nie służy. Jemy z zegarkiem w ręku co 2 godziny, często nawet wtedy, gdy nie odczuwamy głodu.

Pozwólmy wrócić organizmowi do jego naturalnego rytmu. Przygotujmy 3 posiłki, ale takie naprawdę wartościowe, gotowane i ciepłe. Właśnie takie jedzenie (nawet przy niewielkiej porcji) zaspokoi nasz głód i nasze zapotrzebowanie kaloryczne na dłużej a jednocześnie unikniemy wieczornych napadów głodu. Dzięki takim trzem posiłkom nie zaburzymy też naszego ośrodka odczuwania głodu – przecież po coś on jest!

A co z metabolizmem? Jedzenie 5 posiłków dziennie nie podkręci naszego metabolizmu i nie spowoduje, że będziemy szczupli. Jak pokazują badania, żeby spowolnić metabolizm musielibyśmy nie jeść minimum półtorej doby.

Nauka jedzenia trzech zbilansowanych posiłków dziennie wymaga trochę czasu. Trzeba też pamiętać, żeby się nimi nie przejadać i zaspokajać pierwsze sygnały głodu.

2. Jedz śniadanie przynajmniej pół godziny po wstaniu z łóżka!

Jedzenie posiłku zaraz po przebudzeniu bardzo obciąża nasz przewód pokarmowy. Dlaczego? Bo potrzebuje on (w zależności od organizmu) godziny lub dwóch na „rozkręcenie się”. Wciskanie w siebie jedzenia na siłę, gdy nie jesteśmy głodni, mija się z celem.

A skąd wiadomo, że nasz przewód pokarmowy jest gotowy na przyjęcie śniadania? Bo zaczynamy odczuwać głód, to znaczy niewielkie burczenie w brzuchu (do dużego starajmy się nie dopuszczać, żeby nie rzucać się na jedzenie). Najważniejsze, żeby zjeść śniadanie między godziną 7 a 11, bo wtedy nasz przewód pokarmowy pracuje na najwyższych obrotach.


Fot. Fotolia

3. Nie jedz po 18!

To prawda, żeby się na noc nie najadać, ale skąd się wzięła godzina 18? Tego nie wiadomo! Wiadomo natomiast, że układ pokarmowy idzie spać o godzinie 19 i wszystko, co zostanie niestrawione, będzie gniło. Dlatego kolacja powinna być lekka i szybko się trawić. Wtedy ta 18:00 się sprawdzi. Jeśli jednak wolimy zjeść coś cięższego, na przykład danie z mięsem, to układ pokarmowy będzie potrzebował na jego strawienie więcej czasu. Wtedy trzeba zjeść najpóźniej o 17:00. A co jeśli ktoś pracuje do późna? W tym wypadku najlepszym rozwiązaniem jest zjedzenie późniejszej, ale lekkiej kolacji, na przykład zupy o 18: 30.

4. Jedz dużo surowych owoców i warzyw!

W sezonie letnim jak najbardziej.  Natomiast już od drugiej połowy sierpnia przestawiajmy się powoli na gotowane i ciepłe posiłki. Pamiętajmy, że Polsce jeszcze daleko do ciepłego klimatu. Niestety ci, którzy promują zdrowe odżywianie, często o tym zapominają i zazwyczaj przenoszą do Polski jadłospisy z zupełnie innej strefy klimatycznej, co zupełnie nam nie służy.

O co dokładnie chodzi? Ludzie od wieków próbowali regulować temperaturę wewnętrzną właśnie jedzeniem. W upały pili chłodną wodę, kefir lub sok. Jedli sałatki warzywne lub owocowe. Nikt przecież w upał nie pomyślał (i dziś jest tak samo), żeby zjeść gorący obiad z górą mięsa. Gdy robiło się zimno zaczynali gotować gorące zupy, bigos, gulasz i pili kompoty z dodatkiem rozgrzewających przypraw, na przykład cynamonu. Korzystali dokładnie z tych produktów, które były dostępne o danej porze roku.

My teraz często chcemy oszukać naturę i zimą kupujemy tropikalne owoce, które są przywożone z drugiego końca świata. Jesienią i zimą zamiast zjeść na śniadanie gorącą, gotowaną owsiankę i rozgrzać się od środka, polewamy kiwi jogurtem, posypujemy suchymi płatkami owsianymi i to jest nasze śniadanie. Drugie śniadanie to często owoce lub sok, obiad – sałatka z warzyw i dodatków na zmianę z zupą lub drugim daniem, podwieczorek – wafle ryżowe, koktajl lub surówka, a kolacja – kanapka z ciemnym pieczywem, chudą wędliną, serkiem wiejskim i zieloną herbatą.

Przeanalizujmy to… Za oknem zimno, nie chce się wstawać z łóżka. Najchętniej spędzilibyśmy cały poranek pod ciepłą kołdrą, ale czas zbierać się do pracy lub szkoły. Jemy zatem ochładzające śniadanie, w pracy ochładzające drugie śniadanie, obiad raz ciepły, a raz ochładzający, podwieczorek ochładzający i tak samo działająca kolacja. Czy to nie wbrew zdrowemu rozsądkowi? Przecież jest zimno! Co się dzieje w naszym organizmie po kilku tygodniach takiego „zdrowego odżywiania”? Rozregulowujemy działanie naszego przewodu pokarmowego. Zaczyna szwankować nam wątroba, trzustka, śledziona i u osób z większą odpornością przez dłuższy czas nie widać żadnych objawów. U tych z mniejszą – zaczynają się przeziębienia lub problemy skórne, trawienne, przybieranie na wadze (pomimo małej ilości kalorii), alergie lub gorsze samopoczucie. Tak się zaczyna, a co później? W zależności od odporności po kilku miesiącach lub latach już poważnie szwankuje nam zdrowie.

5. Pij dużo wody!

Zalecenia, by każdy pił 3 litry wody dziennie, to pomyłka. Ludzie są różni i ich zapotrzebowanie na wodę też. Jeśli gwiazda fitnessu mówi, że pije 12 szklanek wody na dobę, w jej przypadku, to nic złego, ponieważ prowadzi aktywny tryb życia. Kilka godzin dziennie prowadzi zajęcia. Jednak, gdy mamy siedzący tryb życia, powinniśmy ilość przyjmowanej wody zmniejszyć, ponieważ organizm nie potrzebuje jej aż tak wiele. A woda, jak wszystko (nawet to, co zdrowe) nie jest dobra w nadmiarze.

Ilość wypijanej wody powinniśmy dostosować do sposobu odżywiania. Jeśli jemy dużo białka i soli, jest gorąco na dworze, zwiększamy ilość wody. Jeżeli natomiast nasza dieta składa się w głównej mierze z warzyw i owoców oraz kasz gotowanych w dużej ilości wody, na zewnątrz jest chłodno albo jesteśmy typowymi zmarzluchami, powinniśmy zmniejszyć ilość przyjmowanej wody. W tym drugim przypadku warto też zamienić wodę mineralną prosto z butelki na przegotowaną i ciepłą.

Dlaczego nie powinno się przesadzać z ilością wody? Bo jak się okazuje prowadzi to m.in. do spowolnienia metabolizmu, zaburzenia pracy śledziony, trzustki i nerek. A co się dzieje, gdy pijemy jej za mało? Nasz organizm się zatruwa, pojawiają się skurcze, zaczynamy się przejadać i uszkadzamy sobie nerki. Dlatego każdy powinien przeanalizować to, ile wody przyjmuje (nie wyłączając pokarmu), jaki tryb życia prowadzi i w jakim klimacie żyje.

Fakty i mity na temat chleba

Redakcja poleca

REKLAMA