„Boks tajski jest lepszy od Chodakowskiej”. Dziewczyny się biją... I to jak się biją!

Duszna sala, wilgoć skrapla się na suficie i szybach. Zapach... no, trzeba przywyknąć. Na sali kilkanaście dziewczyn (faceci też są) w rękawicach i ochraniaczach na nogi. Wszystkie sapią, są czerwone na twarzach, na plecach plamy potu. Dają z siebie wszystko. Ale trenerowi Robertowi Popławskiemu to nie wystarcza. „Nie oszukuj, widzę cię, wytrzymaj jeszcze kilka powtórzeń, ile razy mam pokazywać to samo, źle, źle, źle!”. Na pochwałę trzeba zasłużyć. Ale jak się już ją dostanie... Smakuje lepiej niż wielkie ciastko czy czekolada, na które można sobie pozwolić po 1,5 godziny wycisku.

Joanna Germak / 8 miesięcy temu
„Boks tajski jest lepszy od Chodakowskiej”. Dziewczyny się biją... I to jak się biją! fot. Robert Popławski

Dlaczego właśnie Muay Thai? Dziewczyny trenujące w warszawskiej Akademii Walki Sebastiana Skrzecza nie mają wątpliwości.

Anna: Chodzę 7 lat z przerwami. I jedno wiem na pewno - ja po prostu to uwielbiam!
Agnieszka: To lepsze niż wszystkie fitnessy świata. Takiego wycisku nie dadzą ci żadna Chodakowska, Lewandowska i Bojarska razem wzięte. Do tego nie ma tej obciachowej muzyki, którą katują ludzi w klubach i na siłowniach. No i na treningu można spalić ponad 1000 kcal. Na luzie. Pamiętam pierwsze rozgrzewki - musiałam robić przerwy, bo nie dawałam rady. Po roku biegam i ćwiczę pół godziny bez przerwy i daję radę. Dziś - 150 brzuszków - spoko. Kiedyś  20 maks za jednym zamachem.

Zamiast na obcasach śmigają na... wrotkach. Piekielne Koty w natarciu!

Joanna: Tu nie ma zadęcia, nie ma konkursów piękności i rewii mody. Możesz ćwiczyć w wielkim T-shircie i starych legginsach. Możesz być chuda, gruba, niska, wysoka, możesz mieć lat 18 i 48 - nie ma reguł, nie ma ograniczeń. Jedynym ograniczeniem jesteś ty i twoje chciejstwo, żeby coś zrobić.
Małgorzata: Można rozładować stres. Caluśki. Po dobrym treningu masz ochotę coś zjeść i zalec w łóżku. Nie w głowie ci rozkminki w stylu - praca, życie, ktoś coś... Znakomity reset.

Boks tajski uchodzi za jedną z najbardziej brutalnych sztuk walki

Małgorzata: I co z tego? Niech sobie uchodzi. Przecież nie mam w planach walk na ringu ani zostać mistrzynią Polski. Chcę się poruszać, mieć więcej siły, być zdrowsza, sprawniejsza. I to mi dają treningi.

Joanna: Brutalna prawda jest taka, że trenując amatorsko do etapu „brutalny” szybko się nie dotrze. Ale to nie znaczy, że nie uczę się samoobrony - o nie. Wyrabiam dobre odruchy. Kiedyś kolega dla żartu wyskoczył zza winkla i chciał mnie nastraszyć. Dostał w nos. Pięść była szybsza niż myśl.
Anna: I o to chodzi!

Jak wyglądają treningi Muay Thai i co wam dają?

Małgorzata: Rozgrzewka, rozciąganie, technika, ćwiczenia siłowe. Boksowanie, kopanie, lewy prosty, prawy sierp... Półtorej godziny niezłego wycisku. Ale do zrobienia.
Joanna: Czasami do zrobienia, czasami ledwo do zrobienia, ale i tak się robi. Na treningi trafiłam po 8 latach siedzenia na kanapie. A teraz? Chodzę na dodatkowe zajęcia w soboty. Razem nawet 3-4 razy w tygodniu. Jem, co chcę i nie tyję. Przez lata na tej kanapie przytyłam 18 kg! Wystarczy tego dobrego (śmiech).

Anna: Ale jak chce się mocno schudnąć same ćwiczenia nie wystarczą - żeby nie było.
Agnieszka: Prawda! Ja mam takie okresy, że potrafię zrzucić kilka kilogramów w dwa tygodnie. Regularnie ćwicząc i pilnując tego, co jem. Dużo jest dziewczyn na treningach tajskiego. Nie wszystkie potrzebują schudnąć, ale wszystkie są zadowolone. Zawsze znajdzie się partnerka do ćwiczeń.

Małgorzata: Zwykle ćwiczę w parze z inną dziewczyną, ale zdarza się ćwiczyć z chłopakami. Też jest dobrze. A nawet lepiej - nie trzeba uważać (śmiech).

Jacy jesteśmy, gdy nikt nie patrzy? Te portrety kierowców mówią wiele.

Joanna: Co mi to daje? Rok temu mogłam biec przez góra trzy minuty longiem w wolnym tempie. A teraz w podobnym tempie biegnę pół godziny. Non stop. Samo przyszło. Biceps mi nieco urósł, brzuch nieco zmalał, na 4. piętro wchodzę bez problemu. A przede wszystkim lubię to. Dobrze się czuję na sali w tym zaduszku, z pokrzykującym trenerem, który oprócz tego, że jest ekspertem w swojej dziedzinie, to jest dobrym pedagogiem. Wie, ile możesz z siebie dać. Wie, jak cię zmotywować, wie, jak sensownie rozłożyć siły na treningu, żeby cię nie wykończyć od razu na rozgrzewce. Wie, że z 15-latkami inaczej trzeba postępować niż z 40-latkami. Po prostu wie.

A co z kontuzjami w Muay Thai?

Agnieszka: Jak w każdym sporcie - są. Jak biegałam miałam chyba więcej kontuzji niż po tajskim. Tu jednak jest półtorej godziny ogólnorozwojowego treningu, a nie samo bieganie.
Joanna: Poza tym bieganie to nuda. Fitness to nuda. Joga to nuda, choć bardzo wyczerpująca czasami... A w tajskim jest podwójna korzyść  - oprócz ruszania się, uczysz się bić. Nigdy nie wiadomo, kiedy to się przyda w życiu. I nie ma nudy. To potrójna korzyść!

Co jeść przed treningiem? Kilka pomysłów na szybkie posiłki przed ćwiczeniami.

Małgorzata: Kontuzje? Kiedyś jak zwykle nie trzymałam gardy i oberwałam w nos. Pobolało i przestało. Raz miałam też takie spięcie w plecach, że musiałam na miesiąc odpuścić i pochodzić na masaże.

Anna: Ludzie miewają kontuzje, robią sobie przerwy i wracają - jestem najlepszym tego przykładem. Trzeba od nowa popracować nad formą, ale ciało nie zapomina...

Agnieszka: Najwięcej kontuzji to chyba jest na sparingach, ale to jeszcze przede mną. Byłam kilka razy na zajęciach dla zaawansowanych. Tam naprawdę się biją. I dziewczyny też się biją. I to jak się biją! Wow!
Małgorzata: No, ale też bez przesady - są ochraniacze, często ćwiczy się na 50 proc. mocy. Nie demonizujmy.

Dlaczego akurat boks tajski, a nie inna sztuka walki?

Joanna: Byłam na urlopie w Tajlandii i kiedyś zagubiłam się w Bangkoku i trafiłam na szkołę Muay Thai. Usiadłam z miejscowymi na ławce i oglądałam jak walczą Tajowie. Spodobało mi się. A że kiedyś kiedyś, dawno temu miałam epizod z taekwondo, to wybrałam sztukę walki, gdzie się kopie. W ramach tzw. noworocznych postanowień „zacząć się ruszać” trafiłam do Akademii Walki. W ofercie oprócz boksu i kickboxingu był Muay Thai - uznałam to za zrządzenie losu. 4 stycznia zadzwoniłam, żeby dowiedzieć się, co i jak. 5 stycznia byłam na pierwszym treningu.
Małgorzata: Tak, tak mnie też bardzo zależało na kopaniu. Rozważałam kickboxing, ale ostatecznie padło na Muay Thai. I dobrze.

Joanna: W tajski naprawdę można się wkręcić. Ja wkręciłam się grupowo z rodziną i sąsiadką. Chodzimy we czwórkę. Trener Robert dostał nas w pakiecie. I męczy się z nami już rok z hakiem. Bo - żeby było jasne - mistrzami nie jesteśmy i nigdy nie będziemy, ale ćwiczyć lubimy.
Małgorzata: My się też męczymy. Fizycznie. 3 razy w tygodniu. A do tego latem obóz na Mazurach. Tydzień z treningami dwa razy dziennie plus poranna rozbiegówka przed śniadaniem. Tak się wtedy napędza przemianę materii, że nie ma zmiłuj - chudniesz jeszcze wiele tygodni po obozie. To jest piękne.
Agnieszka: Choć momentami bywa wyczerpujące...
Joanna: Ale jakie to fajne zmęczenie. I jaki reset. Jesz, śpisz, trenujesz i nie myślisz o niczym innym. Wieczorem zasypiasz jak dziecko.

Małgorzata: Ja byłam w ubiegłym roku i w tym też jadę.
Joanna: Ja też. Koniecznie! Choć nie jestem fanką wstawania o 7.00 w wakacje.
Małgorzata: Ojtam, ojtam.

Zdjęcia: ROBERT POPŁAWSKI (Robert Popławski Photography).
Zdjęcia zostały zrobione w warszawskiej Akademii Walki, ul. Kinowa 19.

Więcej fotoreportaży - zapraszamy na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/8 miesięcy temu
świetnie :) grunt to znaleźć taką aktywność która sprawia przyjeność :) osobiście wole biegać, ale tak już na poważnie. przygotowuje się do większego maratonu z planem treningowym od KS Staszewscy. mam nadzieje będzie dobrze :) bo jest coraz lepiej
/8 miesięcy temu
Super dziewczyny ! Wytrwałości !
/8 miesięcy temu
Każda aktywność szczególnie na świeżym powietrzu jest cenna, ja jednak wolę marszobiegi po lesie takie po 10 - 15 km w weekendy, świetna sprawa. W lesie powietrze też jest super. W odchudzaniu najważniejsze jest aby dobrze rozłozyć wysiłek i kalorie tak aby najwięcej wysiłku wkładać wtedy kiedy palimy tłuszcz a nie cukier. W książce Odchudzanie z elementami fizjologii i biochemii jest to ładnie opisane. Wiem po sobie , ze jak się chce to można zrobić ładną formę.