POLECAMY

Chłopcy, którzy „zło” odziedziczyli po rodzicach. Polska fotografka sportretowała wychowanków poprawczaka

Dzięki zakładowi poprawczemu wyrwali się z ciągnącego ich w dół środowiska, znajdując w placówce spokój i poczucie bezpieczeństwa. Niektórzy po raz pierwszy w życiu.

Marta Słupska / 6 miesięcy temu

„Pamiętam każdy powrót autostradą ze Studzieńca, pamiętam, że chciałam tych rodziców, o których tyle nasłuchałam się od wychowawców i samych chłopaków, tych ojców i matki, wiecznie pijanych, rozwleczonych, okrutnych, głupich, bić po zapijaczonych mordach. Nie mogłam znaleźć bufora dla bezsilności, płakałam patrząc w mijane światła nowej europejskiej Polski, te nażarte makdonaldy, nowe, czyste domy z wypielęgnowanymi żywopłotami, na ten eurostandard. Płakałam, bo nie potrafiłam zrozumieć. Po co powoływać do życia te małe istoty, w pijanym widzie, nie wiadomo z kim, żeby później tłuc, kopać, straszyć, poniżać, porzucać” – tak autorka zdjęć wspomina początki swojego projektu. Kim są chłopcy, którzy widnieją na jej fotografiach?

Złe dzieci okazały się zagubionymi

Fotografka Zuza Krajewska stworzyła artystyczno-społeczny projekt „Imago”, którego efekty będzie można wkrótce podziwiać w Warszawie. Tytuł albumu, który oznacza stadium rozwoju owada będący etapem przejściowym pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, w którym to owad wygląda jak osobnik dorosły, ale nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, nawiązuje do sytuacji sportretowanych w ramach projektu chłopców – wychowanków Zakładu Poprawczego w Studzieńcu.

Jak we wstępie do albumu Krajewskiej pisze Michał Suchora z BWA Warszawa, sportretowani chłopcy wyglądają na zdjęciach podobnie: krótko obcięte włosy, podobne ubrania, gładkie buzie, szczupłe sylwetki. Jakby odarci z indywidualności starali się być częścią grupy. Każdy z nich ma jednak co innego w oczach i co innego wypisane na twarzy: u jednego widać zawziętość, u innego szelmowski uśmiech rozrabiaki, optymizm czy poczucie, że wiele już w życiu widział.

Chłopcy trafili do  Zakładu Poprawczego z różnych powodów – za pobicia, kradzieże, a nawet gwałty – ale łączy ich jedno: pewna wspólnota i to, że w placówce znaleźli się w podobnym momencie życia. Dzięki młodemu wiekowi nie trafili do więzienia, w poprawczaku spędzą jednak kilka lat do czasu ukończenia 18. roku życia, a przez ten czas mają nauczyć się, jak funkcjonować między ludźmi.

Czy to ich wina, że trafili do poprawczaka? Zuza Krajewska przyznaje, że rozpoczynając projekt spodziewała się zetknięcia z prawdziwymi „złymi dziećmi”, których będzie się bać. Spotkała jednak chłopców, którzy w Studzieńcu znaleźli dom i gdzie po raz pierwszy w życiu nikt się na nich nie wyżywa, nie bije, nie szarpie. Dla wielu z nich poprawczak to miejsce, gdzie mogą znaleźć spokój, poczucie bezpieczeństwa i bycia potrzebnym.

Do Studzieńca trafiłam, bo szukałam złych dzieci, chciałam dowiedzieć się, skąd zło bierze się w dzieciakach, gdzie ma początek. Z tym czymś zwierzęcym w oczach, co każe się bać, znalazłam jednego, może dwóch. Reszta, czyli 27 chłopaków, to dzieci, które „zło” odziedziczyły po rodzicach. Nie dostali od nich nic innego
– wspomina Zuza Krajewska.

Skuteczność resocjalizacji w Studzieńcu wynosi około 50% – wszystko dlatego, że chłopcy, po opuszczeniu ośrodka, trafiają ponownie do tego samego środowiska, z których wcześniej udało się ich wyrwać: domu, w którym się pije i bije, starych znajomych, nałogów, biedy… Nie mają szans, by sprzeciwić się reszcie świata, otoczeniu, które ciągnie ich w dół. Bez pomocy, autorytetów, ochrony z czasem znów wpadają w tarapaty.  

Zdjęcia, które powstały do projektu „Imago”, będzie można oglądać 19 maja od godziny 19.00 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Zobacz inne ciekawe projekty w Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)