POLECAMY

Amerykański fotograf pomaga bezdomnym, uwieczniając na zdjęciach ich marzenia z dzieciństwa

Myślisz, że bezdomni to osoby leniwe, chore psychicznie lub niezdolne do jakiejkolwiek pracy? Wydaje ci się, że wylądowali na ulicy z własnej winy, że zasłużyli na swój los? Jeśli tak, należysz do grona osób, z myśleniem których walczy Horia Manolache.

Amerykański fotograf pomaga bezdomnym, uwieczniając na zdjęciach ich marzenia z dzieciństwa  fot. Horia Manolache

To miał być tylko jednorazowy szkolny projekt. Horia Manolache spędził mnóstwo czasu, poznając i fotografując bezdomnych, uwieczniając ich w strojach, które pokazują, kim chcieli być w dzieciństwie. Efekty jego pracy pokazują ogromny rozdźwięk pomiędzy wyglądem włóczęgów a ich marzeniami, które – z różnych względów – nie doczekały się spełnienia. Zdjęcia, które w ten sposób powstały, mają wkrótce zostać wydane w formie książki.

Bezdomność jako choroba przenoszona drogą socjalną. Ada Porowska wie, jak ją wyleczyć

Bezdomność na zdjęciach

Tammy marzyła o tytule Miss Ameryki. Jest załamana tym, że babcia i pierwszy mąż odebrali jej dzieci.

Max marzył o byciu górnikiem. Zamiast tego przez ponad 40 lat służył w armii. Jest weteranem wojny w Wietnamie i Zatoce Perskiej.  Po powrocie do domu wpadł w alkoholizm. Żałuje, że nie rozmawia już ze swoją córką.

Jest tu też Horia, który wylądował na ulicy niedługo po tym, jak okradła go była dziewczyna, zabierając mu z konta wszystkie oszczędności. Teraz życie jest dla niego tak przytłaczające, że nie ma siły na marzenia.

I jest też Hattler, który pozuje w stroju pilota. Do niedawna prowadził własną firmę, organizował przyjęcia w Kalifornii. Niestety, podczas jednej z kontroli okazało się, że na jego imprezie jeden z nieletnich uczestników pije alkohol. Hattler musiał zapłacić gigantyczną karę i w jednej chwili wszystko stracił.

Mówi się, że bezdomność to kwestia podejmowania złych życiowych wyborów. Czasem jest dziełem przypadku, innym razem prowadzą do niej nałogi, na przykład uzależnienie od alkoholu lub narkotyków. Może być też związana z pechem lub niewłaściwymi osobami, które stają na naszej drodze.

Mitem jest, że każdy bezdomny zasłużył na swój los. Na ulicę może trafić każdy, niezależnie od statusu materialnego i koligacji rodzinnych. Droga od biedaka do milionera jest trudna, ale jej odwrotność może się ziścić w kilka chwil.

Horia Manolache, fotograf z San Francisco, pokazuje, że bezdomność to problem złożony, a każdy włóczęga miał niegdyś swoje marzenia i wierzył, że uda mu się je spełnić. Serię zdjęć, które powstały, zatytułował „Książę i żebrak”. Mimo tego, że pomagał swoim „modelom” w trakcie trwania projektu, dawał im jedzenie, ubrania, nocleg i pieniądze, był oskarżany o to, że żeruje na ich nieszczęściu. Teraz, zbierając fundusze na stronie crowdfoundingowej, by wydać zdjęcia w formie książki, udowadnia, jak bardzo bezpodstawne były to zarzuty. Pieniądze zebrane z jej sprzedaży pragnie przeznaczyć na rzecz fundacji pomagających osobom bezdomnym.

Chciałbym zmienić mentalność i podejście ludzi do bezdomnych, które ich stygmatyzuje. Uważamy ich za chorych psychicznie, leniwych itp. Mam nadzieję, że moje zdjęcia i książka oddadzą im sprawiedliwość

– napisał Horia na swojej stronie.

Jak przyznaje, projekt, który stworzył, jest poświęcony „marzeniom ludzi, którzy zapomnieli jak marzyć lub nie umieją tego robić”. Ludziom mającym tak wiele przyziemnych trosk, że nie potrafią już fantazjować.

Zawsze sądziłem, że to paradoks, że zdjęcie umierającego z głodu dziecka i sępa, który przy nim stoi, może zdobyć nagrodę Pulitzera. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że fotografia, tak jak literatura, zmienia ludzi i może rozwiązywać pewne problemy. Właśnie tego chciałbym dla ludzi bezdomnych

– powiedział Horia.

Fotograf nie wybiela historii swoich modeli – nie ukrywa, że są wśród nich tacy, którzy zostali bez dachu nad głową ze swojej winy. Pokazuje jednak także takie osoby, które stały się bezdomne z powodu czynników od nich niezależnych: zrządzenia losu, działania osób trzecich, przemocy w rodzinie, a czasem zbytniej ufności…

Bez domu, bez wsparcia, bez akceptacji - polski bezdomny 

Bezdomność w Polsce

Bezdomność jest problemem pojawiającym się w każdym zakątku świata – w krajach bogatych i biednych, w każdym klimacie i szerokości geograficznej. Wszędzie są ludzie, którzy żyją bez dachu na głową.

A ilu jest w Polsce bezdomnych? Nie wiadomo. Szacuje się, że pomiędzy 30,000 a nawet 300,000. Rozbieżności wynikają z tego, że obliczenia prowadzi się na podstawie liczby osób, którym pomagają ośrodki pomocy społecznej. Niektórzy jednak korzystają ze wsparcia różnych źródeł. Często też się przemieszczają, zazwyczaj koncentrując się w największych miastach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Łodzi, gdzie szansa na skorzystanie z pomocy instytucji i organizacji, domów dla bezdomnych czy schronisk jest największa.

Według statystyk bezdomnymi w naszym kraju są zwykle samotni mężczyźni w średnim wieku. Przeciętnie polski bezdomny pozostaje bez dachu nad głową 6 lat. Co czwarty winę za swoją bezdomność zrzuca na alkohol. Połowa wspomina o nieporozumieniach rodzinnych, a 25% – o wmeldowaniach na mocy decyzji administracyjnych. Prawda jest jednak taka, że zwykle bezdomność nie ma jednego podłoża, lecz kilka różnych.  

Specjaliści zaznaczają, że problem bezdomności w Polsce narasta, a bez dachu nad głową coraz częściej pozostają osoby niekojarzone dotychczas ze środowiskiem wiążącym się z włóczęgostwem. To udowadnia, że bezdomnym może zostać każdy z nas.

Zobaczcie zdjęcia, które pokazują, że każdy bezdomny, choć teraz może budzić niechęć, wiódł niegdyś inne życie, po którym teraz pozostały już tylko marzenia… 

fot. (i poniższe) Horia ManolacheFacebook | Instagram

Michael w zaledwie dwa dni stracił matkę, dom i pracę. Bardzo tęskni za synem. Na zdjęciu pokazuje tatuaż z jego imieniem. 

Frank mieszka w zbudowanej przez siebie przyczepie z żoną i psem. Na ulicę trafił przez narkotyki. Dorabia pracą na budowach. Horia przyznał, to to jedna z najmilszych osób, jakie kiedykolwiek spotkał. 

A to jest Hatter, o którym pisaliśmy na początku artykułu. Mężczyzna stracił wszystko z powodu kary, którą przyszło mu zapłacić za to, że na zorganizowanej przez niego imprezie znaleziono pijącego alkohol niepełnoletniego. 

Billowi groziło więzienie, więc uciekł z rodzinnego stanu. Zdjęcie, które wykonał mu Horia, pragnie przesłać chorej na Alzheimera matce, by go rozpoznała, gdy do niej kiedyś przyjedzie. 

Tammy marzyła o koronie miss. Najbardziej żałuje tego, że babcia i były mąż odebrali jej dzieci.

Honey trafiła na ulicę, gdy uciekła od męża. Nocowała w samochodzie do czasu, gdy ten się zepsuł i zabrała go policja. Teraz mieszka w parku. Nauczyła się gry na ukulele i łyżkach, a dzięki minikoncertom zarabia na życie. 

Mike uciekł z Ohio w obawie przed więzieniem. Groziło mu ono za palenie marihualny. Gdy trafił do San Francisco, był bezdomny. Teraz powoli odbudowuje swoje życie. 

A to Henry. Jak sam przyznaje, punktem zwrotnym w jego życiu był moment, gdy rodzice po rozwodzie kazali mu wybierać między sobą. Był stałym bywalcem odwyków alkoholowych i narkotykowych. Obecnie współpracuje z fundacją pomagającą bezdomnym, sprzedając jej gazety. 

Jennifer pochodzi z Irlandii. Do USA przyleciała z mężem. Przyznaje, że gdy nie pije, jest bardzo nieśmiała. 

Max przez 43 lata służył w armii. Po powrocie do domu wpadł w alkoholizm. Kiedyś dużo podróżował, dziś nie może chodzić. Żałuje, że nie ma kontaktu z córką. 

McKayas mieszka w San Francisco, ale zwiedził już kawał świata. Pomieszkiwał m.in. w Peru, na Hawajach i w Meksyku...

O tragicznej historii Horii już pisaliśmy. To właśnie on trafił na ulicę po tym, jak była dziewczyna wykradła mu z konta wszystkie zarobione pieniądze... Fotograf miał spory problem z tym, by dowiedzieć się, o czym marzył w dzieciństwie. Był on bowiem tak przytłoczony, że nie umiał fantazjować.

A to już Pops. Jest weteranem wojny w Wietnamie. Po powrocie do kraju popadł w uzależnienie od narkotyków, stracił pracę. Nałóg odebrał mu 12 lat życia. Teraz jest czysty, ale pociąg do narkotyków zamienił na uzależnienie od alkoholu...

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/rok temu
Artykul i zdjecia pobudzaja do myslenia. Dziekuje.